Ruiny zamku Karpień - Karl Wehse
Tłumaczenie książki Karla Wehse nt. zamku Karpień, z 1883 roku.
Tłumaczenia dokonano przy użyciu modelu gpt-5.1. OCR wykonano przy użyciu tesseract (model fraktur).
Link do wersji HTML tłumaczenia: tutaj.
Oryginalny tekst na stronach Opolskiej Biblioteki Cyfrowej: tutaj.
Polskie tłumacznie (GenAI)
Przedmowa
Prowadzone od zeszłego roku wykopaliska przy ruinie Karpenstein ożywiły wspomnienia o zamku i tym samym pragnienie, by móc lepiej odróżnić to, co prawdziwe, od tego, co fałszywe w przekazach dotyczących Karpensteinu. Zwłaszcza kuracjusze z Lądka i inni przybysze, którzy odwiedzają ruinę, chętnie dowiedzą się czegoś dokładniejszego i wiarygodnego o ruinie i dawnym zamku. Dlatego podjąłem próbę sięgnięcia w przeszłość państwa Karpieńskiego, aby ustalić pewne fakty i odrzucić błędy oraz nieprawdy utrwalonej tradycji. W ten sposób powstały następujące karty. Niestety dawne źródła stały się bardzo skąpe, toteż niektóre części obrazu w obrębie przyjętych ram pozostały puste lub niedokończone. Przedstawiam jednak to, co na razie zdołałem opracować.
Rękopiśmienna część archiwum magistratu tutejszego miasta, rękopiśmienne zapiski Köglera (1806) i pewnego obywatela Lądka (1809) oraz notatki innych osób dostarczyły mi cennego materiału. Z drukowanych źródeł wykorzystałem w szczególności następujące:
- „Kroniki hrabstwa kłodzkiego” Köglera i „Miscellanea kłodzkie”;
- von Hochberg, „Kreis Habelschwerdt”, 1869;
- Scholz, „Kwartalnik historii i krajoznawstwa hrabstwa kłodzkiego”, 1881–83;
- von Wiese, „Wolni sędziowie hrabstwa kłodzkiego”, 1879;
- Schiffus, „Kronika śląska”, 1625;
- Aelurius, „Kronika kłodzka”, 1625;
- Hayek–Sandel, „Kronika czeska”, 1697;
- Müller, „Obrazy ojczyste”, 1844;
- Grünhagen i Markgraf, „Dokumenty lenne i własnościowe Śląska”, t. II, 1883;
- Grünhagen, „Czasopismo Towarzystwa Historii i Starożytności Śląska”, t. XIII, XIV, XV (1876–80);
- hrabia Stillfried-Rattonitz, „Przyczynki do historii śląskiej szlachty”, t. II, 1864;
- Schultz i Pfotenhauer, „Śląskie pieczęcie do roku 1300”, 1871 i 1879;
- Pfotenhauer, „Dokumenty klasztoru w Kamieńcu”, 1881;
- Klose, „Udokumentowana historia Wrocławia”, t. II, cz. 2, 1783;
- Zimmermann, „Przyczynki do opisu Śląska”, t. IX, 1789;
- Schneider, „Historia miasta Paczków”, 1843;
- Heintze, „Wiadomości o mieście Reichenstein (Złoty Stok)”, 1817;
- Kopiek, „Regesty miasta Paczków”.
Rzeczowego określenia znalezisk dokonał pan dyrektor dr Luchs we Wrocławiu, częściowo (monety) także baron H. von Saurma-Jeltsch.
Z końcem państwa Karpieńskiego nie opuściłem jeszcze jego obszaru, ponieważ znajomość dalszych losów poszczególnych jego części aż po czasy dzisiejsze będzie dla wielu mile widziana. Równie chętnie przybysze skorzystają z dołączonego szkicu planu ruin, aby łatwiej uprzytomnić sobie układ przestrzenny zamku; szkic ten ma być później, w miarę postępu wykopalisk, uzupełniany.
Pierwsze koszty wykopalisk zostały pokryte z datków swobodnego zrzeszenia przyjaciół przedsięwzięcia. Wkrótce napłynęły składki tutejszej sekcji Glatzer Gebirgsverein za zgodą jego zarządu centralnego, a od bieżącego roku niemal wszystkie środki z kasy tutejszego Towarzystwa Upiększania (Verschönerungsverein) przeznaczono na to przedsięwzięcie; obok tego nie zabrakło dalszych prywatnych datków miejscowych zwolenników wykopalisk oraz kuracjuszy.
Łączę z tym w tym miejscu życzenie, aby i w przyszłości kierownikom wykopalisk nie zabrakło takiej materialnej pomocy. Byłoby pod wieloma względami godne ubolewania, gdyby rozpoczęte nie bez rozmaitych szczególnych trudów prace wykopaliskowe miały doznać zahamowania lub przerwy z powodu braku stałych środków pieniężnych, skoro dotąd przyniosły wyniki, które – zważywszy głębokie zniszczenie zamku – można nazwać zadowalającymi.
Wyrażając niniejszym serdeczne podziękowanie wszystkim, którzy przez udostępnienie, przekazanie i ogłoszenie materiałów przyczynili się do powstania niniejszej pracy, proszę, by w celu wypełnienia luk lub sprostowania ewentualnych błędów zechciano mnie powiadomić o odpowiednich źródłach.
O ile niniejsza książeczka miałaby być traktowana jako przewodnik po tutejszej okolicy, można ją uważać za dodatek do „Najnowszego przewodnika po wschodniej części hrabstwa kłodzkiego (Lądek i okolica)”, wydanego przez sekcję lądecką Glatzer Gebirgsverein, który z kolei w wielu względach stanowi pożyteczne uzupełnienie niniejszej pracy. Kto bowiem chce dokładnie i wiarygodnie wiedzieć o odległościach poszczególnych dolin, gór i miejscowości na obszarze dawnego państwa Karpieńskiego, o drogach do nich i najcenniejszych punktach widokowych, o liczbie mieszkańców itp., nie obejdzie się bez owego najnowszego przewodnika. Polecam go więc jak najusilniej, ponieważ w następujących kartach takie stosunki nie są poruszane.
Lądek-Zdrój, 6 lipca 1883.
dr Karl Wehse.
Komentarz:
W przedmowie występuje sporo skrótów i dawnej ortografii (np. „Glaß” = Glatz, „ſ” jako dawne „s”). Zmodernizowałem zapisy nazw dzieł zgodnie z listą użytkownika. Niektóre liczby tomów/części (np. „Ul, 2”) są lekko zniekształcone przez OCR – pozostawiłem je w formie najbardziej prawdopodobnej, bez dopisywania domysłów.
Droga na „Karpień”
Między Lądkiem-Zdrojem a pobliską granicą państwa austriackiego, mianowicie na wschód od Lądka, leży w wysokiej, cichej, lasem otoczonej dolinie wieś Karpień. Od uzdrowiska oddzielają ją dwie góry: Trojak i Ringelstein, na których zachodnich stokach dolinnych i naprzeciw nich rozciąga się dzielnica zdrojowa. Pierwsza z nich łączy się ku południu z drugą siodłowatym obniżeniem i tworzy z nią ku zachodowi opadające zagłębienie dolinne, które u swego otwartego wylotu obejmuje „Leśną Świątynię”.
Jeśli od Georgen-Bad w Lądku wyjdzie się górną drogą prowadzącą do „Leśnej Świątyni” i przed placem „Eichhorn-Platz” skręci się prosto w las, a następnie będzie się szło leśną drogą w górę tą dolinną niecką, wzdłuż kamieni z bieżącymi numerami, to po wędrówce trwającej 50–60 minut i po wzniesieniu się o prawie 300 metrów ponad uzdrowisko dochodzi się przy kamieniu nr 17 do miejsca, które stanowi środek przedstawienia niniejszych kart.
Tutaj wystają dziś niskie mury z bogato zadrzewionego leśnego podłoża jako znaki dawnej ruiny, której nazwa niegdyś oznaczała nie tylko zamek, lecz także rozległe i poważane państwo stanowe oraz okręg administracyjny. Ponadto od czasu budowy zamku aż po dziś skalisty występ górski, na którym leży ruina, nazywany jest „Karpensteinem”; mieszkańcy wsi Karpień nazywają to miejsce do dziś „Zamkiem”.
Ruina stoi bezpośrednio na granicy gruntów tejże wsi, liczącej 26 numerów domów, na własności miasta Lądek, na wysokości około 700 m n.p.m., na wschodnim, stromo ku wsi opadającym ramieniu długiego ze wschodu na zachód Ringelsteinu, który na swym grzbiecie nosi punkty widokowe: Skałę Hohenzollernów, Skałę Achillesa, Schollenstein i „Max’ Ruh” i którego zachodni grzbiet łagodnie kończy się we wsi Stójków przy „Waldschlössel”.
Na Karpenstein można wejść także od Trojaka, od wsi Karpień, z wymienionych punktów widokowych grzbietu Ringelsteinu oraz od „Leśnej Świątyni”; opisana wyżej droga jest najkrótsza z uzdrowiska.
Komentarz:
Nazwy punktów widokowych (Hohenzollern-Fels, Achilles-Fels, Schollenstein, Max’ Ruh) pozostawiłem w formie mieszanej: oryginalna nazwa + polski opis, bo nie mają utrwalonych polskich odpowiedników. „Karpenstein” jako wieś oddaję jako Karpień, zgodnie z listą miejscowości.
Pradzieje
Zamek i państwo Karpieńskie mają wspólną historię. Równocześnie z państwem wzniesiono zamek, który był jego umocnioną siedzibą urzędową, a wraz ze zniszczeniem zamku rozpadło się państwo.
Pytanie o ich dzieje prowadzi nas zatem wstecz przed połowę XV wieku. To, co z tamtego czasu o obu zostało nam wiarygodnie przekazane, obejmuje okres około 150 lat, rozpoczynający się w XIV wieku i w niniejszym opracowaniu zajmujący nas głównie. Ponieważ okres ten leży daleko wstecz, a stosunki ówczesnych państw stanowych były swoiste i odmienne od dzisiejszych podobnych dóbr ziemskich, konieczne jest najpierw rzucić okiem na ówczesne ogólne stosunki Ziemi Kłodzkiej.
Ta ziemia została później, podobnie jak Śląsk i Morawy, zabudowana osadami i zaludniona od strony Czech, gdy wędrówki ludów około połowy minionego tysiąclecia ustały w środkowej Europie. Pierwszymi osiadłymi mieszkańcami Ziemi Kłodzkiej byli Czesi. Kiedy Niemcy po raz pierwszy się tu osiedlili, nie da się dokładnie ustalić, ale ich napływ rozpoczął się z wielkim prawdopodobieństwem już około roku 1200, tak że wówczas ludność nie siedziała już tylko w dolinie Nysy i Bystrzycy, które jako pierwsze zostały zagospodarowane, lecz rozprzestrzeniła się także wzdłuż Białej Lądeckiej, Ścinawki i innych dopływów Nysy. Poza dolinę Nysy i Bystrzycy Czesi osiedlali się bardzo mało, a w same góry w ogóle nie wchodzili na stałe, ponieważ zostali tam wyprzedzeni przez Niemców, których czescy władcy XIII wieku, a następnie szczególnie król Jan Luksemburski (1310–1346), chętnie ściągali do Królestwa Czech, a zwłaszcza do Ziemi Kłodzkiej, i którym sprzyjali. Za panowania króla Jana język czeski niemal całkowicie wyszedł z użycia w tej ziemi, a nawet w dokumentach publicznych zaczęto używać zamiast łaciny języka niemieckiego.
Napływ od strony Czech był jednak łatwy i właściwie tylko stamtąd możliwy, ponieważ Ziemia Kłodzka w granicach dzisiejszego hrabstwa kłodzkiego od zawsze, odkąd tylko została włączona do jakiejś struktury państwowej, należała do księstwa, a od roku 1199 do Królestwa Czech (aż do 1742), podczas gdy dzisiejszy Śląsk aż do XII wieku był prowincją Królestwa Polskiego. Dopiero gdy wraz z powstaniem śląskich księstw w roku 1163 powstała między tymi krajami przegroda, która położyła kres ciągłym walkom obu sąsiednich państw i związanym z tym spustoszeniom, zaludnienie Ziemi Kłodzkiej zaczęło postępować tym szybciej.
Już w XIII wieku dolina Białej Lądeckiej była daleko w górę zabudowana osadami i znajdujemy Trzebieszowice (Cunchouis villa, Cunzonis villa, Kunczindorf) już w roku 1269, a Skrzynkę (Srokkferi, Srekrsdorf, Schreersdorf, zwane też Grund, w łacińskich dokumentach Convalles fundi lub Grund) w roku 1325 jako wsie parafialne, Goszów (Gumprechtsdorf) zaś w roku 1337. I gdyby nawet Stronie Śląskie (Zeidenberk, Sidenberg, Seydenberch) nie było wyraźnie wspomniane już w roku 1344, można by przyjąć, że powstało w tym samym czasie co Skrzynka i Goszów, jeśli nie wcześniej, ponieważ jego dolne grunty leżą w przemieszaniu z gruntami tych dwóch wsi. Nazwą „Grund” (lub Grundt) określano wówczas i później wprawdzie przede wszystkim wieś Skrzynka, ale nie tylko ją – cała dolina, w której leżą Skrzynka, Stronie Śląskie, Goszów i Stary Gersdorf, nazywała się „Gruntem”. Jeszcze 31 marca 1618 r. katolicki proboszcz w Skrzynce, Andreas Schwartz, pisze do ewangelickiego kaznodziei Tobiasza w Lądku jako „proboszcz w Gruncie i Winkeldorfie”. Dlatego wsie te do dziś nazywane są przez lud „wsiami gruntowymi”.
Wieś Thalheim (Tolheim, Thalheimb) istniała już długo przed rokiem 1300. W tym czasie istniało już bowiem miasteczko Lądek, a zostało ono zbudowane na łące wsi Thalheim, zatem Thalheim jest starszy niż Lądek. Lądek nie był jednak wówczas nowy, lecz z pewnością osiągnął już pewne znaczenie, skoro król Jan Luksemburski w roku 1336 przekazał szlachcie ziemskiej Ziemi Kłodzkiej prawo patronatu kościelnego, zastrzegając je sobie tylko w odniesieniu do miast Kłodzko, Bystrzyca Kłodzka, Radków i Lądek.
O innych miejscowościach państwa Karpieńskiego wiadomo, że Winkeldorf (Winklersdorf, Winklendorf) był w roku 1364, a Konradów (Conradi villa, Kunradswald, Cunertswalde) w roku 1384 już wsiami parafialnymi, Marcinków (Merbotindorf) istniał około roku 1353, a Lutynia około 1300.
Przykłady te dowodzą ponadto nie tylko, że już w XIV wieku istniały w tutejszej okolicy dobrze zorganizowane wspólnoty wiejskie i parafialne, lecz także że miejscowości zostały założone lub rozbudowane „w ogólności” przez Niemców. Zwykle wsie Ziemi Kłodzkiej pochodzenia niemieckiego nazywano od głównego przedsiębiorcy przy ich zakładaniu (sołtysa).
Cała dolina Białej Lądeckiej, nad której górnym odcinkiem rozciągało się państwo Karpieńskie, od ujścia rzeki do Nysy w Pilczu (Pilneze), wsi pochodzenia czeskiego, aż po jej źródła, wykazuje wyłącznie miejscowości, które zawsze nosiły niemieckie nazwy. Tylko w przypadku trzech wsi w bocznych dolinach Białej – Morawy (Mora, Moraw), Kamienicy (Kaminice) i Lutyni (Luczyn, Lueczyn, Luthin, Lutein, Lautten) – mam wątpliwości, czy przypisać im czysto niemieckie pochodzenie; ich dawne, tj. słowiańskie nazwy, jak i położenie blisko granicy morawskiej i austriacko-śląskiej, niegdyś słowiańskiej, pozwalają przyjąć, że pierwsi osadnicy przybyli tam zza tej granicy i należeli do plemienia słowiańskiego. Jednak rozwój tych osad w zorganizowane wspólnoty, względnie ich lokacja na prawie i przywilejach udzielanych niemieckim osadnikom i przedsiębiorcom zakładania wsi, zawdzięczają z pewnością Niemcom.
Z wyjątkiem tych trzech wsi ze wszystkich części państwa Karpieńskiego dotarły do nas wyłącznie niemieckie nazwy miejscowości. Również jako nazwa samego państwa i jego zamku znana jest tylko niemiecka nazwa Karpenstein.
Skoro zatem nie ulega wątpliwości, że państwo to miało od zawsze w ogólności tylko niemieckich osiadłych poddanych, to czas jego powstania i budowy zamku trudno przesunąć przed rok 1200; z całą pewnością jednak oba istniały już kilka dziesięcioleci przed rokiem 1300. Brak wiadomości uniemożliwia dokładniejsze określenie czasu ich powstania i w tym względzie, poza powyższą przesłanką, jesteśmy zdani na analizę formy budowlanej zamku oraz uwzględnienie rozwoju politycznego Ziemi Kłodzkiej na zewnątrz i wewnątrz w XIV wieku.
Komentarz:
W tym rozdziale wiele nazw wsi występuje w licznych wariantach łacińskich i zniekształconych (OCR). Tłumacząc, opierałem się na liście użytkownika (np. Cunchouis villa = Trzebieszowice, Schreindorf = Skrzynka, Zeidenberk = Stronie Śląskie). Tam, gdzie forma jest bardzo zniekształcona (np. „Srokkferi”), przyjąłem, że chodzi o Skrzynkę, zgodnie z kontekstem i dalszymi wyjaśnieniami autora.
Stosunki polityczne
Prowincja kłodzka, jak nazywano Ziemię Kłodzką w jej politycznym stosunku do Królestwa Czech, i która dopiero 24 czerwca 1459 r. przez króla Jerzego z Podiebradów została podniesiona do samodzielnego hrabstwa pod zwierzchnictwem czeskim, nie była w XIV wieku, podobnie jak wcześniej, ściśle złączona z resztą kraju, lecz miała własną konstytucję, osobne prawo lenne i ziemskie, osobne sejmy krajowe i osobne stany krajowe. Te odrębności mogły się wykształcić wskutek odosobnionego położenia tej ziemi w górach oraz wskutek naporu żywiołu niemieckiego i niemieckiej koncepcji prawa, wnoszonych przez niemieckich osadników, którzy korzystali ze szczególnych praw.
Trzy stany krajowe składały się z: 1) panów, 2) rycerzy, 3) wójtów w miastach i właścicieli dóbr sędziowskich; tych ostatnich nazywano krótko sędziami, później wolnymi sędziami.
Najwyższa władza zwierzchnia w kraju spoczywała w czasach czeskich w kasztelanie zamku w Kłodzku, następnie w burgrabim, a od połowy XIV wieku w staroście kłodzkim jako namiestniku króla Czech. Do starosty był przydzielony przez króla urzędnik zarządzający, a wszystkie władze i urzędy publiczne kraju były mu podporządkowane. Nawet w czasach, gdy kraj miał własnych posiadaczy na mocy nadania lennego, sprzedaży lub zastawu, godność starosty utrzymywała się nadal, gdyż właściciel, jeśli nie rządził sam, mianował starostę, a w przeciwnym razie podstarościego. Ten nie był już bezpośrednim przedstawicielem i pełnomocnikiem czeskiego władcy, który przez takie zmiany własności nigdy nie zrzekał się ani nie tracił swego zwierzchnictwa nad Ziemią Kłodzką, ale mimo to był najwyższym urzędnikiem w kraju. Sprawy apelacyjne rozstrzygała królewska izba apelacyjna na zamku praskim.
Pomimo tej centralnej instancji wymiar sprawiedliwości, ogólna administracja policyjna i gminna nie były w kraju jednolite i równomiernie rozdzielone. Jak niemal każde miasto, tak każdy stan, każdy okręg miał własne udokumentowane prawa, wolności i świadczenia, których niestałość była jeszcze bardziej potęgowana przez częste zmiany właścicieli i użytkowników kraju w średniowieczu.
Osadnicy, zarówno stanowi, jak i poddani – ci ostatni w odróżnieniu od czeskich poddanych w Czechach, którzy byli ludźmi niewolnymi – swobodnie dysponowali swą własnością, ale zależnie od przynależności stanowej i sposobu nabycia dóbr byli zobowiązani wobec władcy krajowego i pana gruntowego do osobistych świadczeń wojennych i pokojowych, do służby konnej i pieszej, do czynszów dziedzicznych i danin.
Mieszkańcy części kraju niepodlegającej poszczególnym państwom stanowym podlegali różnym sądom w zależności od stanu i narodowości. Wyższą jurysdykcję nad ludnością niemiecką i czeską, z wyjątkiem szlachty, sprawował w imieniu właściciela kraju sąd ziemski w Kłodzku, niższą nad ludnością czeską – sąd grodzki tamże. Tam, gdzie mieszkali Niemcy, niższa jurysdykcja i władza policyjna w miastach spoczywała w rękach wójtów, a na wsiach z gospodarstwem sędziowskim – w rękach sędziego lub wyznaczonego przez niego zastępcy (sołtysa); w innych wsiach – w rękach zarządcy sądowego mianowanego przez pana gruntowego lub urząd w Kłodzku. Miasta nabywały stopniowo przez kupno dziedziczne wójtostwo, a wraz z nim niższą jurysdykcję w obrębie miasta, a później także wyższą.
Szlachta miała swój sąd we wszystkich sprawach dotyczących życia, czci i majątku przed burgrabią i sądem lennym w Kłodzku, złożonym z wybranego spośród siebie kolegium. Wójtowie, sędziowie i sołtysi podlegali we wszystkich swych sprawach prawnych sądowi sędziowskiemu w Kłodzku, złożonemu z sędziego ziemskiego i ławników miasta Kłodzka. Sędziowie byli niezależni od szlachty i państwa gruntowego, gdyż dobra sędziowskie miały prawa dominialne. Tworzyli między sobą związek stanowy, tzw. związek sędziowski, o ile ich dobra nie należały do jakiegoś państwa stanowego, z czteroosobowym zarządem (tzw. „viertelsleute”), który reprezentował związek na zewnątrz i strzegł jego praw.
Wielkie państwa stanowe posiadały własny wymiar sprawiedliwości, a ich właściciele lub burgrabiowie wykonywali wyższą jurysdykcję nad wszystkimi poddanymi na wsiach i nad miastami swego obszaru, o ile szczególne przywileje nie wprowadzały zmian w tych ostatnich.
W XIV wieku prowincja kłodzka była podzielona:
a) na okręgi sądowe trzech miast: Kłodzka, Bystrzycy Kłodzkiej i Radkowa oraz
b) na państwa stanowe: Międzylesie, Schnallenstein (Slensteyn, Snelsteyn, Snellinstein, Schnellenstein) z rycerską siedzibą Wilkanów (Weltflini villa, Wolvilsdorf), Nowa Ruda (Neyenrod, Nowinrode, Neuenrode) i Karpenstein.
Państwo stanowe Homole (Hummel, Lanfritt, Landsfried) nie należało wówczas do Ziemi Kłodzkiej, dlatego stosunki jego obszaru, rozciągającego się od Szczelińca Wielkiego po Seefelder i od granicy Szczytnej po granicę państwa Nachod, nie będą tu omawiane.
Państwa stanowe były nadawane przez króla Czech wasalom w lenno, zastawiane innym wraz z całą Ziemią Kłodzką lub oddawane w użytkowanie i wracały do władcy krajowego po wygaśnięciu uprawnionych dziedziców lenna, z powodu złamania przysięgi lennej przez lennika lub przez wykup zastawu.
Wspomniane trzy miasta zarządzały swymi sprawami gminnymi samodzielnie; przy czym należy zaznaczyć, że Bystrzyca Kłodzka otrzymała pełne prawo miejskie na ówczesną modłę, jakie Kłodzko posiadało już od dawna, w roku 1319, a Radków tę samodzielność dopiero w roku 1418. W zakresie wyższej jurysdykcji i nadzoru administracyjnego (np. wybór ławników) podlegały sądowi ziemskiemu i burgrabiemu, względnie staroście kłodzkiemu.
W ich okręgach leżało wiele mniejszych dóbr dominialnych z prawami dominialnymi, siedziby rycerskie – niemal w każdej wsi jedna – lub jedno gospodarstwo sędziowskie.
Spośród innych miast kraju Międzylesie i Nowa Ruda należały do państw stanowych o tych samych nazwach, a Lądek do państwa Karpieńskiego. Bolesławów jeszcze nie istniał, a Duszniki i Lewin Kłodzki leżały poza zakresem urzędu kłodzkiego, gdyż należały do państwa Homole. Swoimi węższymi sprawami gminnymi zarządzały samodzielnie przez radę (ławników) zgodnie z przywilejami, w pozostałym zaś były zależne od państwa stanowego jako władzy gruntowej.
Wielkie państwa stanowe Ziemi Kłodzkiej zajmowały w XIV wieku następujące obszary: Międzylesie – wschodnią część, a Schnallenstein – zachodnią część południowej krawędzi ziemi, o ile nie należała ona do okręgu Bystrzycy Kłodzkiej; Nowa Ruda – część północną, a Karpenstein – część wschodnią, o ile nie były to okręgi Radkowa lub Kłodzka. Dwa pierwsze państwa, łącznie z Wilkanowem, były do roku 1361, względnie 1381, w jednych rękach.
Jak wzajemnie leżały względem siebie obszary poszczególnych państw stanowych, najlepiej pokazują dobra sędziowskie, które wówczas do nich należały. W XIV wieku dobrami sędziowskimi państwa Międzylesie były: Domaszków, Schönfeld, Hain, Lauterbach, Nowa Wieś, Jaworek, Wilkanów; dobrami sędziowskimi państwa Schnallenstein: Domaszków koło Bystrzycy, Lichtenwalde, Długopole, Ponikwa, Szczytna; dobrami sędziowskimi państwa Nowa Ruda: Hausdorf, Świerki, Trzebieszowice koło Nowej Rudy, Ludwikowice, Wolibórz. Przy wydzielonym w roku 1381 z Międzylesia – zgodnie z testamentem spadkodawcy i braterskim układem – państwie Wilkanów byłyby zatem tylko te dwa dobra sędziowskie. Należy jednak zaznaczyć, że wymienione dobra sędziowskie państwa Nowa Ruda należały do związku sędziowskiego, prawdopodobnie w XIV wieku także Wilkanów i Ponikwa. W XV i XVI wieku powstały na obszarach wielkich państw stanowych dalsze dobra sędziowskie. Dla dokładniejszego wytyczenia granic państw należy oczywiście doliczyć do nich obszary leżące między tymi dobrami sędziowskimi, na których już wówczas istniały inne miejscowości.
Komentarz:
W tym rozdziale autor opisuje dość złożony system prawny i stanowy Ziemi Kłodzkiej. Terminy „Weichbild”, „Mannrecht”, „Richterverband” oddałem opisowo (okręg sądowy, sąd lenników, związek sędziowski), bo nie mają prostych polskich odpowiedników. Nazwy wsi i dóbr sędziowskich dopasowałem do listy użytkownika, gdy było to możliwe.
Wielkość państwa Karpieńskiego
W XIV wieku należały do niego dobra sędziowskie: Thalheim, Lutynia, Winkeldorf, Konradów, Goszów, (Stary) Gersdorf (Gerarczdorf, Gerhardsdorf), Stronie Śląskie, Piotrowice; ponadto w XIV wieku istniało dobro sędziowskie Skrzynka, a około roku 1400 dobra sędziowskie Stójków (Albertsdorf) i Marcinków, których właściciele należeli jednak do związku sędziowskiego. Do tego związku wstąpili przed końcem XIV wieku jeszcze właściciele Konradowa, Winkeldorfu i Lutyni, pozostali dopiero po zniesieniu sądu ziemskiego państwa Karpieńskiego w Lądku, związanego z rozwiązaniem państwa. Po tym czasie powstały na jego dawnym obszarze jeszcze dobra sędziowskie Nowy Gersdorf (1581) i Rogóżka (Wolframsdorf).
Poza miejscowościami z tymi dobrami sędziowskimi państwo Karpieńskie obejmowało jeszcze dalsze obszary, które wówczas nie były jeszcze zagospodarowane. Graniczyło na północy z gruntami Radochowa, Schönau i Trzebieszowic (siedziby rycerskie), na zachodzie ze Starym i Nowym Waliszowem, Kieslingswalde (siedziba rycerska) i państwem Wilkanów, na południu z państwem Międzylesie i margrabstwem Moraw, na wschodzie z (dzisiejszym austriackim) Śląskiem. Należał zatem do niego cały obszar, na którym dziś leżą następujące miejscowości: miasta Lądek-Zdrój i Bolesławów oraz 24 wsie: Dolne Thalheim, Górne Thalheim, Boigtsdorf (Viczdorf), Wrzosówka, Lutynia, Karpień, Stójków, Skrzynka, Goszów, Stary Gersdorf, Nowy Gersdorf, Bielice, Stara Morawa (dawniej Hammer, Klessen-Mora), Nowa Morawa, Kamienica, Kletno, Stronie Śląskie, Heudorf, Janowa Góra, Marcinków, Rogóżka, Winkeldorf, Konradów, Piotrowice. Obszar ten pokrywa się prawie z dzisiejszym okręgiem królewskiego sądu powiatowego w Lądku, który obejmuje wszystkie te miejscowości z wyjątkiem Marcinkowa i Piotrowic, a ponadto wsie Trzebieszowice, Skrzynkę, Radochów i Schönau.
Jedna wieś, która wówczas i jeszcze pod koniec XVI wieku istniała w tutejszej okolicy, zniknęła. Nazywała się Crafczdorff, Crafezdorff, Kraczdorf lub Kratzdorf i miała według urbarza hrabstwa kłodzkiego z roku 1571 dziesięciu zagrodników lub chałupników, którzy płacili po 40 groszy czynszu dziedzicznego „na św. Jerzego” i „na św. Michała” do urzędu w Kłodzku. Leżała u dolnego wylotu dzisiejszej wsi Karpień, na „Birkenlehne”, w dolinie potoku Kraßbach, który ma źródła w pobliżu Karpensteinu (ruiny), przepływa przez północną część wsi Karpień i uchodzi do Białej Lądeckiej w Górnym Thalheim przy moście „Schlössel-Brücke”. Przypuszczenie, że nazwy Kraßdorf i Karpenstein oznaczają to samo i że pierwsza jest tylko starszą nazwą wsi Karpień, jest błędne. Z ksiąg gruntowych Górnego Thalheim wynika bowiem wcześniejsze istnienie wsi Kraßdorf, której grunty leżały w oznaczonym odcinku tej doliny. Dalej w górę tej doliny znajdowano jeszcze w bieżącym stuleciu kamienne koryta (do pojenia bydła), co świadczy o dawnym istnieniu gospodarstw hodowlanych. Ponadto w dokumencie datowanym na zamek praski 17 października 1578 r. miejscowość „Kraczdorf” jest wymieniona osobno obok miejscowości „Karpfenstein”. Ewentualna interpretacja tego „Kraczdorf” jako Gersdorf lub pomyłka między nimi jest wykluczona, ponieważ Gersdorf jest w tym dokumencie wymieniony wyraźnie osobno. Jest to list, w którym cesarz Rudolf II jako król Czech i hrabia kłodzki przyrzeka, że ponieważ w dowiedzionej wierności zarówno rada miasta Lądek („w naszym hrabstwie kłodzkim położonego”), jak i „do tegoż lądeckiego okręgu należące wsie, jak Stójków, Voigtsdorf, Kraczdorf, Karpfenstein, Skrzynka, Gersdorf” itd. zapłaciły mu gotówką pewną sumę pieniędzy (tamta 200 guldenów reńskich, a te razem 1691 guldenów 35 krajcarów 5 halerzy), wspomniane miasto i wsie ze swymi corocznymi świadczeniami i dochodami, które dotąd winny były zamkowi kłodzkiemu, mają na zawsze pozostać przy koronie czeskiej i nie mają być od niej odłączane ani przez sprzedaż, ani przez zastaw, ani w inny sposób, ani też przekazywane żadnemu innemu panu niż królowi Czech („jako ich naturalnemu dziedzicznemu władcy”).
Wieś Karpień została założona później niż Kraßdorf, nie istniała jeszcze w roku 1346, a w roku 1606 miała ośmiu poddanych i dwie czynszowe role, podczas gdy Kraßdorf w roku 1571 miał dziesięciu zagrodników, a więc był wówczas większy niż Karpień w roku 1606. Niewątpliwie obie miejscowości istniały równocześnie jako dwie odrębne gminy.
O tym, że wieś Karpień nie istniała jeszcze w roku 1346, świadczy list trzech braci Glubos z 14 lutego tego roku, w którym składają oni królowi Janowi Luksemburskiemu przysięgę hołdowniczą za nadanie w lenno zamku Karpenstein i wymieniają pojedynczo wsie do tego zamku należące; Kraßdorf jest wśród nich, ale nie Karpień.
Nasuwające się przypuszczenie, że dolny, żyźniejszy odcinek doliny Kraßbach – jak wszędzie w górach – został wcześniej niż mniej gościnny górny odcinek, gdzie dziś leży wieś Karpień, zagospodarowany, a dopiero później górna część doliny została wykarczowana z gęstego lasu i uczyniona urodzajną, wydaje się bardzo prawdopodobne. Najpewniej pierwsze siedliska wsi Karpień założono w południowej i południowo-wschodniej części doliny karpieńskiej, ciągnącej się pod zamkiem, ponieważ ta część doliny, której wody spływają ku Stójkowowi, jest cieplejsza i szersza niż północna część z Kraßbachem. Jak Kraßdorf na północ od zamku ku wschodowi, tak Karpień na południe od niego ku północy rozszerzał się stopniowo w dolinie, aż obie miejscowości się ze sobą zetknęły. Przypuszczam, że po osiągnięciu tego momentu – którego przybliżonego określenia nie sposób znaleźć – obie wsie zostały połączone w jedną gminę pod nazwą Karpień, jako nazwą bardziej znaną i szlachetniejszą dzięki zamkowi i państwu oraz bliższą zamkowi wskutek zbliżenia się powiększonej wsi do Karpensteinu. Można też przyjąć, że do zaniku wsi Kraßdorf przyczyniły się obok ognia i wody w znacznym stopniu wykupy gruntów kraßdorfskich przez państwo gruntowe lub osiadłych w sąsiednich wsiach Thalheim i Lutynia.
Z miejscowości na obszarze dawnego państwa Karpieńskiego, które nie istniały jeszcze w chwili jego rozwiązania, założono: Bolesławów (zwany też dawniej Neustädtel i tak do dziś przez lud), Nowy Gersdorf w roku 1581, Janową Górę w roku 1585, Młynowiec (dawniej Buchdörfel) w roku 1588, Nową Morawę w 1596, podobnie Kletno, Kamienicę i Heudorf w drugiej połowie XVI wieku; Bielice w roku 1606, Wrzosówkę w 1641. Górne Thalheim zostało jako odrębna gmina (siedziba rycerska) utworzone w roku 1688 przez wydzielenie gruntów z Thalheim, które odtąd nazywa się Dolne Thalheim. Wszystkie pozostałe miejscowości, z wyjątkiem Karpienia, istniały już w pierwszej połowie XIV wieku; Piotrowice powstały być może w drugiej połowie tego stulecia.
W XVI wieku na górze Wrzosówka trzymano latem na pastwisku pewną liczbę bydła (około 50 sztuk). Książę Ernest Bawarski, dzierżawca hrabstwa kłodzkiego w latach 1548–1560, kazał tam zbudować oborę dla bydła i zabudowania mieszkalne oraz przygotować kilka ról o zasiewie około 24 korców. Roczny czynsz z tej inwestycji wynosił 20 groszy w roku 1571. Została ona sprzedana przez cesarza Rudolfa II landwójtowi Hansowi von Pannwitz i przekazana mu 16 października 1586 r. Później opustoszała, prawdopodobnie wskutek wojny trzydziestoletniej, i leżała odłogiem, aż w roku 1641 cesarz Karol VI nabył ją od ówczesnego właściciela, pana von Rohr, i po wzniesieniu nowych zagród urządził tam wieś kameralną.
Nowsze założenia to: Nowa Kamienica (należąca do Kamienicy), Nowe Kletno (do Kletna), Mutius-Grund (do Nowej Morawy), wszystkie z początku bieżącego stulecia; Nowe Bielice powyżej Bielic (do nich należące) w latach 1792–1797. Te ostatnie, jak również Nowa Kamienica i Nowe Kletno, rozwinęły się wokół tamtejszych leśniczówek.
Komentarz:
Nazwy Kraßbach, Kraßdorf, „Birkenlehne” pozostawiłem w formie oryginalnej z objaśnieniem, bo nie mają ustalonych polskich odpowiedników. „Vorwerk” oddaję jako „folwark”. Daty i liczby (np. 10 zagrodników, 24 korce) są przejęte z tekstu, choć miejscami OCR zniekształca grosze/krajcary – nie poprawiałem ich arbitralnie.
Górnictwo w państwie
W tym miejscu warto wspomnieć o górnictwie, który był prowadzony na obszarze dawnego państwa Karpieńskiego, choć wiadomości o nim nie sięgają czasów sprzed jego rozwiązania. Właśnie górnictwu zawdzięczają swe powstanie miejscowości Bolesławów, Kletno, Stara Morawa i Janowa Góra, prawdopodobnie także Heudorf.
Górnictwo w tutejszej okolicy zdaje się w XVI wieku osiągnąć rozwinięty rozkwit, jakiego później nigdy już nie odzyskał. Wydobywano rudy żelaza, srebra i ołowiu, głównie jednak rudy żelaza (magnetyt i limonit). Główne kopalnie znajdowały się w Kletnie, Heudorfie i Janowej Górze, inne przy Bolesławowie, Lutyni, Marcinkowie i Winkeldorfie. „Ciemny Sztolnień” w Kletnie założono (na rudy srebra) w roku 1577. Kuźnie żelaza z hutami i młynami stemplowymi stały w XVI wieku w Starej Morawie, Stroniu Śląskim i Skrzynce, częściowo (w Skrzynce) należące do kamery królewskiej w Kłodzku, częściowo do osób prywatnych.
Najstarszym, co o tym górnictwie do nas dotarło, jest ordynacja górnicza z roku 1524, którą hrabia Ulrich von Hardegg, następca książąt Albrechta, Jerzego i Karola w posiadaniu hrabstwa kłodzkiego, wydał dla tej ziemi. Została ona spowodowana napływem wielu obcych do kopalń w Stroniu Śląskim i Winkeldorfie. W Winkeldorfie ustanowiono nadzorcę górniczego, któremu przydzielono czterech przysięgłych górniczych. Dziesiąta marka lub dziesiąty cetnar musiał być odprowadzany do władcy krajowego, rudę należało mu sprzedawać, albo kuźnie płaciły czynsz. Dla górników jedynym właściwym sędzią był nadzorca górniczy; apelacje od jego wyroków kierowano do Freibergu w Miśni. Przyznano wolne drewno na budowę domów i młynów, do warzenia i prażenia, wolne rybołówstwo w rowach młynów i kuźni, wolny od cła dowóz wina, piwa, miodu i chleba do kopalń, czteroletnią ochronę przed dochodzeniem przez wierzycieli, zwolnienie górników od wszelkiej służby wojskowej poza hrabstwem. Ordynacja ta została potwierdzona przez hrabiego Johanna von Hardegg, hrabiego kłodzkiego, w roku 1527 dla Stronia Śląskiego, Winkeldorfu i Marcinkowa. Gdy następnie górnictwo w okolicy Skrzynki, gdzie znajdował się nadzorca górniczy, coraz bardziej rozszerzał się ku Śnieżnikowi i tam również odsłonięto żyły rud srebra, cesarz Rudolf II wydał 24 marca 1578 r. osobną nową ordynację górniczą dla hrabstwa kłodzkiego i zezwolił na wniosek cesarskiego radcy i najwyższego mistrza menniczego w Czechach, Wilhelma barona von Oppersdorf, na założenie „wolnego miasta górniczego” dla górników „w Gruncie” (Skrzynka) lub w „Klesse” (Stara Morawa).
Tak powstał w roku 1581 Bolesławów, nazwany tak od tego mistrza menniczego jako swego założyciela. Jeszcze wcześniej, według urzędowego raportu z roku 1575, okolica, gdzie powstało to miasteczko, powyżej Stronia Śląskiego i ku dolinie Kletna i Morawy, była całkowicie zalesiona, a grunt nieuprawiany; tylko tartak stał poniżej Hemmbergu. W roku 1582 Bolesławów jest już gotową gminą; jego najstarsza księga miejska zaczyna się 5 sierpnia tego roku. Jednocześnie przeniesiono tam urząd górniczy, którego kierownikiem był nadzorca górniczy i burmistrz Paul Hautschel.
Miasteczko zamieszkiwali początkowo tylko górnicy i należało, podobnie jak okoliczne miejscowości, do kamery królewskiej w Kłodzku. Jednak pewien szlachcic, wspomniany Oppersdorf, posiadał tam grunt o długości 6 i szerokości 2 sznurów (1585). Po jego śmierci przeszedł on na jego wdowę Zuzannę, z domu hrabinę von Hardegg, która 6 czerwca 1601 r. sprzedała go Juliusowi Nettel von Janowitz. Od niego nabył go 15 maja 1602 r. za 1100 talarów Joachim Hundt von Altgrottkau, który posiadał go jeszcze w roku 1615. W roku 1684 hrabia cesarski Michael Wenzel von Althann z Międzylesia kupił miasto Bolesławów, które tym samym weszło w skład państwa Stronie Śląskie.
Krótko po założeniu Bolesławowa, w roku 1585, wieś Janowa Góra, nazwana tak od kopalni św. Jana, została zbudowana przez Wilhelma barona von Oppersdorf, aby zapewnić górnikom wystarczające zakwaterowanie i zorganizowane gospodarstwa. Początkowo wieś podlegała jurysdykcji Bolesławowa, lecz wkrótce otrzymała własnego zarządcę sądowego w osobie nadzorcy górniczego hrabstwa kłodzkiego, Nicolausa Geßnera, który posiadał tam grunt o długości 31 i szerokości 7 sznurów jako rodzaj wolnego gospodarstwa z prawem wyszynku piwa i mielenia zboża.
Cesarski urzędnik, zarządca kuźni, mieszkał w Skrzynce i miał nadzór nad trzema kuźniami i okolicznymi kopalniami, głównie nad prawidłowym odprowadzaniem dziesięciny z dochodu hut i kopalń. O tym, że działalność ta była wówczas znaczna, świadczą różne później ponownie odkryte stare wyrobiska rud żelaza.
W Marcinkowie kopano rudy srebra. Około roku 1620 górnictwo tam upadło, podobnie jak w tym samym czasie i później w sąsiednich miejscowościach „w Gruncie” wskutek wojny trzydziestoletniej. Górnictwo i hutnictwo „w Gruncie” i w Marcinkowie odżyły później raz jeszcze, ale nie osiągnęły już takiego rozkwitu jak w XVI wieku.
W Skrzynce właścicielka państwa Stronie Śląskie kazała w roku 1843 zbudować hutę żelaza i pobierać rudę z kopalń przy Janowej Górze i Heudorfie, lecz 1 października 1864 r. wstrzymała produkcję.
Po przejściu hrabstwa kłodzkiego pod panowanie pruskie kapitan von Zerbst (z pułku de la Motte Fouqué) i radca skarbowy Mercelius wznowili porzucone roboty w Marcinkowie. Zbudowano młyny stemplowe i piece hutnicze, a 8 lipca 1749 r. uroczyście poświęcono kopalnię „Zum reichen Segen” i „Friedrichs-Silberhütte”. Po śmierci obu przedsiębiorców i z powodu braku odpowiednich górników i hutników cała inwestycja znów upadła. W roku 1855 roboty te na rudach srebra zostały ponownie podjęte przez spółkę założoną w tym celu, prowadzono je przez kilka lat, po czym z powodu nieproporcjonalnie wysokich kosztów wytopu rud zaniechano.
W Lutyni hrabia Leopold Hoffman von Leichtenstern z Górnego Thalheim (1719–1736) kazał odkryć kopalnię ołowiu. Pozostała ona następnie nieużywana, aż w roku 1799 spółka 12 osób, na czele z lekarzem górniczym dr. Heintzem w Reichenstein, wznowiła jej eksploatację, aby użyć rud ołowiu do wytopu czerwonych, bezarsenowych i złotonośnych szlichów w Reichenstein. Z powodu wojny w roku 1806 przerwano roboty, po tym jak spółka wydała tam 6000 talarów na roboty, a z ołowiu uzyskała tylko 2000 talarów dochodu. 68 funtów uzyskanego ołowiu zawierało 1 ćwierć łuta srebra.
Komentarz:
Terminy górnicze („Schtollen”, „Pochwerk”, „Hammer”) oddałem jako sztolnia, młyn stemplowy, kuźnia/huta. Nazwy kopalń i hut („Zum reichen Segen”, „Friedrichs-Silberhütte”) pozostawiłem w oryginale z cudzysłowem. Część liczb (Schoß, grosze, krajcary) jest zniekształcona przez OCR – nie poprawiałem ich, by nie wprowadzać niepewnych korekt.
Właściciele państwa i zamku
Ponieważ władca krajowy miał wówczas niekwestionowane prawo traktować grunt i ziemię swego kraju wraz ze wszystkim, co na, nad i pod nim, o ile nie zostało to jeszcze nadane osadnikom i poddanym, jako dobra koronne, wykorzystywać je wedle uznania dla siebie lub sprzedawać i zastawiać, nie ulega wątpliwości, że założycielem i pierwszym właścicielem państwa był król Czech, który przy jego tworzeniu z wielkim prawdopodobieństwem zamierzał wynagrodzić lub nagrodzić jednego ze swych wiernych rycerzy i radców, nadając mu je w lenno. Możliwe jest jednak, że król przekazał jednemu ze swych wasali ten obszar do dalszego zagospodarowania przez osadników, a ten urządził państwo, zarządzał nim z nadaną mu władzą urzędową i przyznanym prawem użytkowania oraz zbudował zamek. W obu przypadkach okolica musiała być już w pewnym stopniu zamieszkana i przynosić dochód, bo inaczej obszar ten nie byłby dla obdarowanego lennika opłacalny ani godny królewskiego daru, a do budowy zamku brakowałoby niezbędnych robocizn pieszych i sprzężajnych poddanych.
-
Pierwszym znanym, osiadłym w Ziemi Kłodzkiej szlachcicem, który posiadał zamek Karpenstein wraz z przynależnym okręgiem, lasami, zwierzyną, rzekami, cłem, sądem ziemskim (wyższym) w Lądku, wsiami itd. jako lenno, był Thamo (Tam, Thame, Thammo) von Glubos (Thomas von Glaubitz) Starszy, który zmarł w roku 1337.
-
Po nim objął posiadanie jego syn Thamo von Glubos Młodszy, który zmarł w roku 1345.
-
Jego prawa do Karpensteinu nabyli przez kupno od dzieci zmarłego jego bracia Otto, Reinisch (Reinzo, Reinhard) i Nickel (Mikołaj) von Glubos i wspólnie objęli posiadanie państwa w roku 1346.
-
W roku 1351 rodzina Glubos, prawdopodobnie z powodu zadłużenia tej linii, nie jest już na Karpensteinie, lecz właścicielem jest Frizco von Talewitz (Frizco von Dalwitz?).
-
Po nim w roku 1352 następuje Mersan von Parchowitz. Od niego cesarz Karol IV wykupił Karpenstein w roku 1353 z powrotem do korony czeskiej, ale już w następnym roku nadał go jako lenno dziedziczne
-
swemu bratu Janowi, margrabiemu Moraw, który posiadał go jeszcze w roku 1364 i prawdopodobnie aż do 1378.
Z listu cesarza Karola IV z roku 1356 (Praga, 8 września) wynika, że sędziowie i przysięgli niektórych miast, w tym Lądka, poskarżyli się cesarzowi na uciski i niesprawiedliwości, jakich doznawali ze strony szlacheckich właścicieli dóbr. Cesarz upomina więc tych szlachciców i nakazuje im, by nie obciążali swych poddanych ani podatkami, ani daninami, ani innymi ciężarami i by wypędzonych z dziedzicznych posiadłości przywrócili do ich własności. Niestety z szeregu wymienionych tam z nazwiska szlachciców – Otto von Glubos Starszy, Tyczko von Pannwitz, Otto Schüler, Tamo von Czechau, Jeske von Horczicz, Rupert i Jan von Glubos – nie da się ustalić burgrabiego na Karpensteinie, przeciw któremu tylko lądeczanie mogli kierować swe skargi, gdyż właściciel – brat cesarza – nie mieszkał tu, a w liście cesarskim nie ma żadnej wzmianki, którą można by do niego odnieść. Wydaje się, że nie wszyscy upomniani zostali wymienieni, a rodziny wymienionych nie były wówczas osiadłe tutaj, lecz w innych częściach Ziemi Kłodzkiej. Ten ostatni fakt nie wyklucza wprawdzie całkowicie, że któryś z nich był burgrabią margrabiego Jana na Karpensteinie.
- W roku 1378 cesarz Karol IV zastawił swemu bratankowi Joštowi (Jodokowi), margrabiemu Morawskiemu, synowi margrabiego Jana, Ziemię Kłodzką i przekazał mu jednocześnie państwo Karpieńskie w użytkowanie. To zastawne lenno Jošt zachował z pewnością do roku 1384, prawdopodobnie do 1388, ale użytkowania państwa Karpieńskiego nie przekazał jeszcze królowi Wacławowi IV.
Posiadacze zastawni Ziemi Kłodzkiej mieszkali częściowo w ogóle nie w kraju, gdyż zachowywali dotychczasowe siedziby na swych starszych dobrach lub byli zajęci służbą państwową gdzie indziej. Dlatego i dlatego, że dla ochrony swych interesów w kraju, dla ogólnego nadzoru nad jego administracją i troski o porządek i bezpieczeństwo mieli dość zajęcia, niezależnie od tego, czy sami obejmowali urząd starosty, czy mianowali podstarostów, żaden z nich nie obrał Karpensteinu na swą siedzibę; zarządzali państwem, podobnie jak władca krajowy po wygaśnięciu lenna, przez burgrabiów. Takiego znajdujemy w czerwcu 1392 r. pod imieniem Pertoldus, zwany też Pruße, po którym w tym samym roku następuje jako burgrabia Wolfhard von Rachenau (odczyt „Reichenau” jest błędny). W roku 1396 burgrabią jest niejaki Casparus; w jednym dokumencie – zapewne nie na jego pochwałę – określony krótko jako „famosus”.
- Margrabia Jošt zachował państwo Karpieńskie do roku 1400. 13 listopada tego roku nadaje je jako lenno, zamek ze wszystkimi przynależnościami, braciom Konradowi i Eberhardowi von Nymancz i ich męskim potomkom z zastrzeżeniem, że jeśli Konrad umrze bez męskich dziedziców, Eberhard i jego potomkowie, w przeciwnym razie tylko potomkowie Konrada mają posiadać to lenno. W roku 1404 Konrad von Nymancz był jeszcze na Karpensteinie. Wkrótce potem lenno musiało się opróżnić, gdyż w roku 1410 spotykamy tam burgrabiego o imieniu Nitsche.
Rodzina Nymancz (Niemand, Niemandis, Niemitz) była ostatnią rodzimą kłodzką rodziną rycerską wśród lenników na Karpensteinie. Rodzina ta, która w XIV wieku nosiła jeszcze przydomek „Beier”, pochodziła z Bawarii i posiadała poza Karpensteinem wieś Nieder-Steine koło Kłodzka jako lenno. Nie należy jej mylić z rodziną Nimptsch (Nemcz), która wzięła swą nazwę stąd, że niegdyś posiadała w lenno wójtostwo w Nimptsch (Nemci, Nemchy).
Od tej pory państwo Karpieńskie aż do swego rozwiązania przechodzi z rąk władcy czeskiego w ręce posiadaczy zastawnych Ziemi Kłodzkiej. Znów stoi więc pod zarządem burgrabiów.
- Następnym użytkownikiem państwa Karpieńskiego był Jan, książę Opawy i Raciborza, jako posiadacz zastawny Ziemi Kłodzkiej. Był starostą kłodzkim od roku 1397 i pozostawał na tym urzędzie do 1422. Twierdzenie niektórych autorów, że w tym roku został jednocześnie posiadaczem zastawnym Ziemi Kłodzkiej, jest błędne. Kłodzko zostało bowiem w roku 1402 zastawione margrabiemu Prokopowi, po tym jak już rok wcześniej przyznano mu prawo wykupu Kłodzka. Książę Jan nie mógł zatem przez cały ten okres być posiadaczem zastawnym Ziemi Kłodzkiej. Dzieje hrabstwa kłodzkiego rzucają na tego księcia ponury cień, a zwłaszcza jego objęcie urzędu starosty i posiadania zastawnego Kłodzka spowite jest mrokiem.
Stefan z Martinic, zwany Poduszka, faworyt króla Wacława IV i starosta kłodzki od roku 1388, został wraz ze swymi towarzyszami w roku 1396 na zamku Karlštejn w Czechach, dokąd na polecenie króla Wacława został zaproszony przez księcia Jana na ucztę, podstępnie zamordowany, rzekomo za zdradę stanu, prawdopodobnie jednak tylko dlatego, że on i jego stronnicy byli znienawidzeni przez związek panów, który pod wodzą margrabiego Jošta wielokrotnie wszczynał bunty przeciw królowi Wacławowi. W osobliwy sposób morderca Martinica zostaje jego następcą w Kłodzku.
Po roku 1410 ów Wolfhard von Rachenau jest znów burgrabią na Karpensteinie, ale nie ku pożytkowi mieszkańców państwa. Ten Rachenau dostarcza drugi znany przykład, że mieszczanie Lądka i poddani we wsiach nie zawsze cieszyli się życzliwym i praworządnym usposobieniem burgrabiów na zamku. Z jego powodu skierowano skargi do króla Wacława, ponieważ zakłócał i utrudniał mieszkańcom „miasteczka Lądek” korzystanie z ich udokumentowanych wolności, dawnych zwyczajów i praw, zwłaszcza w lesie. Król nakazuje mu więc w roku 1417, by nie naruszał dalej praw mieszkańców Lądka. Wolności lądeckich mieszczan, o których tu mowa, polegały na wolnym pobieraniu drewna budulcowego i opałowego z lasu „pod Karpensteinem”, na wolnym polowaniu w podszyciu, wolnym wypasie bydła i przepędzie, wolnym łowieniu ryb przed południem w trzy dni tygodnia.
Wolfhard von Rachenau siedział na Karpensteinie jeszcze po wybuchu wojen husyckich, a w październiku 1421 r. był dowódcą oddziałów śląskich, z którymi w obronie Ziemi Kłodzkiej i państwa Karpieńskiego przeciw husytom umocnił się w okolicy Międzylesia.
- Prawdopodobnie w latach 1422–1431 Ziemia Kłodzka nie była przedmiotem zastawu – co nie zdarzało się często. Aż do XVII wieku ziemia ta była bowiem przez potrzebujących pieniędzy królów czeskich, mimo dawnych i wielokrotnie z Pragi dawanych miastom i stanom zapewnień, że Ziemia Kłodzka ani jej części nie będą już sprzedawane, zastawiane ani w inny sposób oddawane obcym, z nielicznymi przerwami traktowana jako przedmiot zastawu. Chlubny wyjątek uczynił cesarz Karol IV, który przez 25 lat (1353–1378) trzymał Ziemię Kłodzką pod własnym zarządem i dopiero krótko przed śmiercią zastawił ją swemu bratankowi Joštowi wraz z Ząbkowicami itd.
W roku 1431, 13 lipca, król Zygmunt dał ówczesnemu staroście kłodzkiemu Pucie z Czastolowic Ziemię Kłodzką w zastaw i niewątpliwie jednocześnie państwo Karpieńskie w użytkowanie. Wśród zastawionych miast, zamków i dóbr wymieniony jest wyraźnie także Lądek, a ponieważ Lądek nigdy nie był oddzielony od państwa Karpieńskiego i był jego główną miejscowością, nazwa Lądek użyta jest tu zamiast zwyczajowej i właściwej nazwy Karpenstein w znaczeniu całego okręgu. W tym roku państwo otrzymało więc w osobie wspomnianego starosty (Puta był nim już od roku 1422) nowego użytkownika.
-
Po śmierci Pucy w roku 1434 weszli w jego posiadanie jego spadkobiercy. Zarząd jego zastawnych ziem Kłodzko, Ząbkowice i Ziębice sprawował jego towarzysz broni i sprzymierzeniec z wypraw przeciw husytom Haško z Waldsteina, który sam był starostą kłodzkim do roku 1437, podczas gdy do końca tego zarządu w roku 1440 urząd starosty objął Marquard Ahrlik von Mezelezie.
-
W tym roku całe zastawne dobro przechodzi z rąk spadkobierców Pucy na znamienitego czeskiego barona Hynka (Henryka) Krušinę z Lichtenberka (Lichtemburga), zwanego też Brušna z Arnau. 6 września tego roku Anna, księżna Oświęcimska, wdowa po starszym Pucie z Czastolowic, Anna z Kolditz, wdowa po młodszym (wspomnianym) Pucie, oraz Thimo z Kolditz jako opiekun pozostawionych dzieci Pucy sprzedają mu z powodu długów tego ostatniego Kłodzko, Ziębice, Ząbkowice, Neuhaus, Reichenberg (z wyłączeniem dóbr Czastolowice, które należały do księżnej jako wiano), Pottenstein, Albrechtice i Chocen wraz ze wszystkimi innymi dobrami Pucy w Czechach.
Krušina był niegdyś wodzem husytów i w roku 1441 i następnych latach tytułował się: „siedzący w Kłodzku, królewski namiestnik w ziemiach Kłodzko i Ząbkowice”. Zachował Ziemię Kłodzką do swej śmierci 4 marca 1454 i był ostatnim użytkownikiem zamku i państwa Karpieńskiego; za jego czasów zamek został zniszczony, a państwo rozwiązane.
Zanim opowiem o tym wydarzeniu, muszę jeszcze osobno omówić jednego z wyżej wymienionych właścicieli zamku Karpenstein; jest to
Ród von Glubos (Glaubitz)
Spośród wszystkich właścicieli Karpensteinu, o ile należeli do osiadłego w Ziemi Kłodzkiej stanu panów lub rycerzy, ród ten zasługuje na szczególną uwagę, ponieważ spośród nich najdłużej, mianowicie co najmniej w trzech kolejnych pokoleniach, posiadał państwo i nadał zamkowi nazwę.
Był to w XIV wieku w Ziemi Kłodzkiej ród bardzo bogaty i około półtora stulecia w niej osiadły. W kilku liniach należały do niego państwa Międzylesie, Schnallenstein i Karpenstein, kilka siedzib rycerskich i innych dóbr, np. w Wilkanowie, Górnym i Dolnym Śwedłowie, Szczytnej, Heyde, Wallisfurth, Altbaßdorf, Dolnym Langenau, Eisersdorf, Dolnym Hannsdorf, Nowym Dworze, Schönau koło Lądka, Trzebieszowicach koło Lądka, w mieście Kłodzku; ponadto w pobliżu Ziemi Kłodzkiej (w księstwie ziębickim) w Gallenau, Starczowie, Pomsdorf, Schlottendorf. Jego kłodzkie linie to: 1) Karpenstein, 2) Międzylesie, 3) Schnallenstein, 4) Wilkanów, 5) Wernersdorf (dziś Wallisfurth), 6) Heyde i Szczytna, 7) Górny i Dolny Śwedłów.
Nie dziwi więc, że w ówczesnych dokumentach urzędowych, jak umowy kupna, fundacje, rozstrzygnięcia sporów prawnych itd., nazwisko Glubos pojawia się niezwykle często, gdzie Glubos występują częściowo jako strony, częściowo jako świadkowie lub opiekunowie. Także na wysokich urzędach spotykamy to nazwisko, np. Bernhard (Glubos) von Schnallenstein był przez dłuższy czas starostą kłodzkim za księcia Jana Opawskiego.
Tylko dwie rodziny Ziemi Kłodzkiej – Glubos i Donyn (w Nowej Rudzie) – należały wówczas do czeskiego stanu panów.
Nic więc dziwnego, że ród Glubos, dzięki rozległości swych posiadłości ziemskich i randze, wyprzedzał wpływem na sprawy kraju i znaczeniem publicznym inne wysoko cenione kłodzkie rody szlacheckie, jak Pannwitz (von Pannwitz) w Radochowie i Łomnicy, Moschin (Moš) w Arnoldsdorfie (dziś Gorzanów), Bela (von der Bel, Biele, Bielau, później poza Ziemią Kłodzką zwani von Reichenbach) w Trzebieszowicach koło Lądka, Haugwitz w Piszkowicach i inne.
Ród Glubos przybył wraz z Anną, małżonką księcia Henryka II legnickiego (poległego w bitwie z Mongołami pod Legnicą w 1241 r.), z Czech na Śląsk i około roku 1300 był już osiadły w Ziemi Kłodzkiej. Nasuwające się przypuszczenie, że otrzymał swą nazwę, tj. nową nazwę, od króla Ottokara I Czech (1197–1230), ojca wspomnianej księżnej, wydaje się uzasadnione. Możliwe jest wprawdzie, że zmiana pierwotnego nazwiska przypada na ten czas; musiała jednak nastąpić przed rokiem 1300, ponieważ protoplasta rodu Glubos nosił inne nazwisko rodowe, które w Ziemi Kłodzkiej w ogóle nie występuje, a Glubos przybyli tu od razu tylko z tym nazwiskiem. Zakładam przy tym, że przedstawienie Hayka w jego „Kronice czeskiej” dotyczące powstania herbu, o który tu chodzi, jest poprawne.
Ów czeski dziejopis opowiada przy roku 1159 o udziale tytularnego króla Władysława II, księcia Czech, w wyprawie cesarza Fryderyka Barbarossy przeciw Mediolańczykom, podczas której wyróżnił kilku młodych czeskich szlachciców za szczególną odwagę nadaniem herbów. Wśród nich był Bernhard z Hodiegowa, który wspólnie z odważnym towarzyszem odnalazł i odkrył z wielkim narażeniem życia bród na rzece Po, dzięki czemu mimo zniszczenia mostów przez Mediolańczyków umożliwił wojsku czeskiemu szybkie przejście przez rzekę bez budowy mostu. Za tę zasługę wobec wroga i w uznaniu wykazanej przy tym sztuki pływania król Władysław nadał mu tarczę herbową, na której w błękitnym polu widniał złoty karp.
Następujące rozważania prowadzą do wniosku, że ród Glubos wywodzi się od tego czeskiego rycerza Hodiegowa:
-
Według tradycji w rodzinie Glaubitz protoplasta żył w XII wieku;
-
w starych herbarzach nie ma innego herbu poza Glaubitzowskim, który w błękitnej tarczy miałby tylko jednego karpia, podczas gdy wszystkie inne herby z karpiami mają ich więcej niż jednego (np. Sommerfeld, Falkenhain);
-
w zbiorze śląskich pieczęci Schultza i Pfotenhauera, sięgającym do roku 1327, występuje herb śląskiego Glaubitza (Otto de Glvboz) z roku 1326 z jednym rybą w tarczy, natomiast dwa herby z trzema rybami w tarczy należą do Sidelitz (Seidlitz) i Cordebok (Kurzbach);
-
w kościele w Obergläsersdorf koło Głogowa, którego dobra Glaubitzowie posiadali do roku 1518, widnieje na nagrobku tarcza z „wyskakującym karpiem”; podobny herb, przypisywany rodzinie Glaubitz, był umieszczony na ścianie dawnego kościoła św. Jerzego w Głogowie;
-
w rodzinie Glaubitz krąży przekaz, że jej początek wiąże się z przepłynięciem rzeki;
-
nazwa Glubos jest niewątpliwie pochodzenia czeskiego („Gloub, Golub = gołąb”), a rodzina, podobnie jak inne rody szlacheckie tamtych i wcześniejszych czasów, przybyła z Czech do Ziemi Kłodzkiej, aby objąć w posiadanie czeskie lenno.
Że ryba w herbie jest karpiem, nie ulega wątpliwości. W rodzinie zawsze nazywano ją karpiem, a dostępne mi przedstawienia herbu pokazują – o ile ich dokładność i wyrazistość na to pozwala – takie ustawienie płetw, jakie ma karp i jak narysował go Hayek.
Pozycja i postawa figury herbowej Glaubitzów nie były zawsze takie same; zmieniała się też jej barwa. Podczas gdy u Hayka ryba płynie skośnie w lewo, na pieczęciach z XIV wieku wyskakuje skośnie w lewo (grzbiet wygięty w lewo), a w herbie nadanym przez cesarza Karola VI rodzinie baronów von Glaubitz płynie poziomo w lewo. Jej barwa (metal) była pierwotnie złota; w tym ostatnim herbie ryba ma barwę naturalną (srebrzystą). Barwa pola tarczy jest u Hayka podana jako błękitna, w ostatnim herbie namalowana jako błękit azurowy i tak też opisana w patencie. Herb ten ma ponadto szczególne godło: na klejnocie spoczywa ryba, w formie, postawie i barwie równa tej w tarczy, lecz mniejsza i przewiązana w środku ciała czerwonym pasem, podczas gdy ryba w tarczy tej przepaski nie ma. Według tego godła już w roku 1400 dwie śląskie linie Glaubitzów odróżniały się jako „związany karp” i „niezwiązany karp”, obie jednak przyznawały się do tego samego pochodzenia. Związany karp był używany przez linię z Brzegu, choć ta nie wiedziała, kiedy i z jakiego powodu powstało to godło. Tradycja rodzinna głosi, że pewien Glaubitz za „chwalebny czyn” otrzymał od cesarza lub króla prawo noszenia swej czerwonej przepaski polowej wokół karpia w herbie na wieczną pamiątkę.
Wszystkie wyżej wymienione różnice w herbie rodziny Glaubitz są drugorzędne, gdyż nie dotyczą samej figury herbowej ani znaku rodowego. Natomiast ryba w liczbie pojedynczej, w postaci karpia, zwrócona w lewo w błękitnym polu pozostała niezmienna. Upodobania, gust czy szczególne wydarzenia w życiu poszczególnych posiadaczy herbów wszędzie powodowały takie i podobne odstępstwa od pierwotnego wyglądu herbu, tak że nawet w jednej i tej samej linii wykształcały się różnice i bracia odróżniali się herbami. Jednak takie dowolne zmiany pozostawały nieistotne, gdyż istotne godło zależało od decyzji władcy krajowego.
Nigdzie nie widziałem w tarczy herbu Glaubitzów więcej niż jedno pole.
Choć nie miałem wątpliwości, że także linie Glaubitzów osiadłe w Ziemi Kłodzkiej używały tego samego znaku herbowego, starałem się jednak koniecznie zobaczyć pieczęć lub inne przedstawienie tego herbu z hrabstwa kłodzkiego. Zachował się jeszcze dokument z roku 1344 z pięcioma wiszącymi pieczęciami woskowymi (w młynie w Nowym Waliszowie). Wolfram von Pannwitz, burgrabia kłodzki, potwierdza w nim, że Bernhart von Podetyn (Poditau) odstępuje Nyclosowi, „scultheys” (sędziemu) w Nowym Waliszowie, wodę, która z Marcinkowa płynie na młyn dobra sędziowskiego w Nowym Waliszowie, na pełną własność. Wśród świadków tej umowy kupna są: „Her Otte der Aldi und Her Otte sin sun beydi genant von Glubocz und ritter”. Przedostatnia z pięciu pieczęci jest tą, która nas tu najbardziej interesuje. Większa część środkowego pola z tarczą zachowała się szczęśliwie, a figura na tarczy jest dokładnie tak samo wygiętą rybą, jak opisano wyżej w odniesieniu do herbów Glaubitzów z XIV wieku, a więc wyskakującą w lewo. Z napisu zachowała się zaledwie jedna trzecia, gdyż brzeg jest tak daleko odłamany; reszta napisu brzmi: TONISDE, co wystarcza, by spośród pięciu pieczęci rozpoznać tę Glaubitzowską. Są to bowiem część napisu: S+ OTTONISDEGLVBOCZ. Pozostałe pieczęcie są na tyle czytelne pod względem figur i liter, że pierwszą trzeba uznać za należącą do Pannwitza, trzecią do Hanke von Knoblauchsdorff, a piątą do rady miasta Bystrzycy Kłodzkiej; druga należy prawdopodobnie do Podetyna, a między trzecią a czwartą brakuje jednej, która została oderwana i z pewnością należała do jednego z Gluboczów.
Dwaj rycerze Otto von Glubocz, ojciec i syn, byli właścicielami, względnie lennikami Wilkanowa i Międzylesia.
Z tego wszystkiego jasno wynika, że linie Glubosów osiadłe w Ziemi Kłodzkiej używały dokładnie tego samego znaku herbowego, co inne linie.
Nazwisko rodu Hodiegowa, przekształcone w „Glubos”, występuje poza tą rodziną w różnych wariantach, jak: Gluboz, Glubocz, Gloubos, Gloubus, Glubis, Glubez, Glubicz, Gluebiz, Glubz, Glawbz. To ostatnie słowo stanowi zapewne przejście do „Glaubitz”, a przypuszczenie, że nazwa powstała z okrzyku „Glaub’ itzt (wierz teraz)”, jest całkowicie bezpodstawne. Nie sposób ocenić, jak wiele złego pisma lub błędnego odczytania przyczyniło się do mnogości tych wariantów.
Niemiecka nazwa Glaubitz została przyjęta około roku 1400 przez linie rodu osiadłe na Śląsku, podczas gdy linie osiadłe w Ziemi Kłodzkiej nigdy jej nie używały, choć z pewnością by ją przyjęły, gdyby pozostały tu dłużej. Jednak i one uległy w XIV wieku coraz bardziej rozpowszechnionemu zwyczajowi w Ziemi Kłodzkiej, by czeskie nazwy miejscowości i rodów przekształcać na niemieckie, o tyle, że tolerowały nadawanie poszczególnym członkom rodu i ich potomkom niemieckich przydomków dla lepszego rozróżnienia licznych członków rodziny, np. Shram, Schramme lub Scremmil młodszemu Ottonowi w Międzylesiu, Schüler lub Schiler jego bratu w Schnallenstein, Rolle lub Rollyn Andreasowi i Konradowi w Górnym Śwedłowie, Schnallenstein Bernhardowi w Schnallenstein (staroście kłodzkiemu).
Z herbem Glaubitzów ściśle wiąże się pochodzenie nazwy zamku Karpenstein, która została zaczerpnięta od karpia w tarczy. Ten fakt był powodem, dla którego tak obszernie omówiłem herb tej rodziny.
Każda próba wyprowadzenia nazwy zamku z innego źródła jest chybiona. Czeski dziejopis Balbinus wnioskuje z nazwy, że zamek został założony przez plemię Kwadów, zwane Karper. Kwadowie jednak, którzy mieszkali na terenie dzisiejszych Moraw i przeciw którym Rzymianie rzeczywiście zakładali warownie na granicach swego państwa z powodu ciągłych wrogości, znikają z historii pod koniec IV wieku. Nie można jednak przesunąć budowy zamku w czasy panowania Rzymian po tej stronie Alp, ponieważ Rzymianie nie dotarli aż do granic dzisiejszego Śląska, a zamek został zbudowany później. Jego rzut i cała kompozycja odpowiadają bowiem w pełni typowi, jaki zwykle wykazują średniowieczne zamki rycerskie podobnej wielkości. Bardzo naciągana jest też interpretacja Burgharta w jego książce o „ciepłych kąpielach pod Lądkiem” (1744), według której zamek miałby zawdzięczać swą nazwę trójkątnemu kształtowi kostki w głowie karpia, która pod nazwą „karpfenstein” (lapis Carpiorum) była przepisywana w receptach lekarskich. Zamek nie ma kształtu trójkąta, a gdyby go miał, to zapewne inne przedmioty o trójkątnym kształcie byłyby założycielowi zamku znacznie bliższe niż owa kostka karpia jako źródło nazwy.
Karpfenstein i Karpenstein to jedno i to samo. W łacińskich dokumentach spotyka się: Carpenstein, Carpensten, Carpensteyn lub Carppenstein; w niemieckich: Karpenstein lub Karpfenstein, ta ostatnia forma w dokumentach urzędowych aż do bieżącego stulecia. Dialekt ludowy tutejszej okolicy czyni z „Karpfe” – „Karpe”.
Skoro pierwszym znanym nam lennikiem na Karpensteinie był Glubos, a żadna inna nazwa niż Karpenstein dla zamku nie istniała, to pochodzenie tej nazwy z figury herbowej rodu Glubos, karpia, tłumaczy się prosto i naturalnie. Niemiecka nazwa nie jest niczym dziwnym, ponieważ już w XIII wieku niemieckie nazwy miejscowości były w Ziemi Kłodzkiej powszechne.
Te związki rodu Glubos z zamkiem Karpenstein uzasadniają przypuszczenie, że był to pierwszy ród rycerski w ogóle, który posiadał Karpenstein, a może nawet jakiś Glubos zbudował zamek z polecenia lub za zgodą króla Czech i urządził przydzielony mu jako przynależny obszar jako państwo stanowe dla dalszego zagospodarowania i lepszego wykorzystania wschodniej krawędzi Ziemi Kłodzkiej, otrzymując je jednocześnie jako lenno.
Jeśli to przypuszczenie jest słuszne, podtrzymuję swą hipotezę, że pierwszy znaczny Glubos, który przybył do Ziemi Kłodzkiej, siedział na Karpensteinie. Nic z tego, co przekazano nam o Glubosach z Ziemi Kłodzkiej, nie sprzeciwia się temu przypuszczeniu; przeciwnie, pierwszym dobrem, które wymienia się jako będące w posiadaniu tej rodziny, jest zamek Karpenstein. Z pewnością już przed rokiem 1300 jakiś Glubos mieszkał na Karpensteinie, skoro starszy Thamo von Glubos zmarł w roku 1337 w podeszłym wieku na Karpensteinie. Na początku XIV wieku jakiś Glubos, syn lub młodszy krewny tego Thamo, z wielkim prawdopodobieństwem nabył przez kupno siedzibę rycerską Wilkanów z okolicznymi dobrami i nie posiadał jej jako lenna. W roku 1322 bowiem Otto von Gloubos występuje już obok Wolframa von Pannwitz jako świadek przy fundacji ołtarza w kościele parafialnym w Kłodzku. Glubosowie o imieniu Otto siedzą w połowie XIV wieku niemal wyłącznie w południowej części Ziemi Kłodzkiej, w Wilkanowie, Międzylesiu i Schnallenstein, i aż do końca tego stulecia są to niemal wyłącznie Glubosowie o imieniu Otto (Otte, Otthe) na tych trzech dobrach. Wspomniany dokument z roku 1344 wymienia już dwóch Otto von Glubocz jako świadków. Z tych dwóch starszy, ojciec, był bez wątpienia właścicielem siedziby rycerskiej Wilkanów, a on lub jego syn otrzymał od władcy krajowego w tym samym czasie, z pewnością przed rokiem 1350, lenno Międzylesie wraz ze Schnallenstein; w roku 1350 Międzylesie było już w rękach Glubosów.
Ponieważ ten młodszy Otto von Glubos nazwał trzech swych synów również Otto, z których dwóch występuje już w roku 1361 jako posiadacze Międzylesia i Schnallenstein, a którzy w roku 1381 przez braterski podział dzielą między siebie dobra Międzylesie, Schnallenstein i Wilkanów, wyjaśnia się pojawienie się wielu Otto von Glubos w tej części kraju.
Za tym, że Wilkanów nie przyszedł do Glubosów jako lenno władcy krajowego, lecz jako własność prywatna z pełnym prawem rozporządzania, przemawia najdobitniej testament najstarszego Otto von Glubicz z 2 stycznia 1361 r., w którym zapisuje on swej żonie Agnes dwór i folwark oraz 7 łanów czynszowego gruntu z rybołówstwem w Wilkanowie, ponadto półtora łana w Langenau (chodzi o Dolne Langenau) i 8 łanów 5 prętów w Starym Waliszowie jako prawne wiano. Wilkanów był jednak w posiadaniu Glubosów wcześniej niż lenno Międzylesie, ponieważ „najstarszy” z Otto von Glubos siedział w Wilkanowie, a dopiero w roku 1294 król Wacław II nadał klasztorowi cystersów w Kamieńcu Ząbkowickim w dokumencie z 30 kwietnia tego roku „swoje miasto” Międzylesie z targiem, jurysdykcją, wszystkimi wsiami, gruntami uprawnymi i nieuprawnymi, pastwiskami, lasami, wodami, rybołówstwem, młynami, prawami i przywilejami. Kiedy Międzylesie wróciło z posiadania klasztoru do władcy krajowego, nie wiadomo. Mało prawdopodobne jest, by klasztor już po kilku latach zbył ten dar. Raczej można przypuszczać, że klasztor, z powodu częstych kłopotów finansowych, które go trapiły, lub z powodu trudności w efektywnym zarządzaniu lennem z powodu jego odległego położenia, odstąpił je Glubosowi, który był osiadły w sąsiedztwie.
Zresztą wraz z braćmi Otto, Reinisch i Mikołajem von Glubos w roku 1351 ród Glubos nie zniknął na zawsze z państwa Karpieńskiego. W roku 1375 Jan von Glubz posiadał „dobra” w Thalheim, Lutyni i Schönau. Można tylko przyjąć, że ten Glubos niezależnie od zamku Karpenstein posiadał dobra sędziowskie Thalheim i Lutynia oraz dominium Schönau, które już wówczas istniało – choć jeszcze nie wieś Schönau. W tamtych czasach i później często zdarzało się, że szlachcice nabywali dobra sędziowskie jako samodzielne majątki, powiększali je i przekształcali w siedziby rycerskie.
Dodam jeszcze, że cały kłodzki ród Glubos podczas wojen husyckich, zapewne w obronie swych posiadłości, zginął lub uciekł, z wyjątkiem dwóch młodych członków, i utracił swój majątek. Od roku 1428 Glubosowie z Międzylesia i Schnallenstein znikają. Z tych dwóch jeden (Hanyl) siedział w roku 1428 jako jeniec husytów na Hummelu; o ich dalszych losach nic nie wiadomo.
Powyższe rozważania o Glubosach wystarczająco ukazują ścisły związek i bliskie relacje, w jakich ród ten pozostawał z zamkiem Karpenstein. Do dziś w jednej ze śląskich linii baronów von Glaubitz przechowuje się wierną pamięć o nazwie i zamku Karpenstein, który na podstawie przekazywanej w rodzinie tradycji określa się jako ich dawny zamek rodowy.
Komentarz:
W tym rozdziale autor łączy legendę herbu Glaubitzów z karpiem z nazwą Karpenstein. Część nazwisk i form (Glubos, Glubocz, Gloubus) jest mocno zniekształcona; trzymałem się formy „von Glubos” i „von Glaubitz” zgodnie z listą. Fragment o Hodiegowa i Władysławie II opiera się na Hayku – to tradycja, nie twarde źródło.
Zniszczenie zamku
Po tym, jak husyci w roku 1421 po raz pierwszy wkroczyli na ziemię kłodzką w okolicy Międzylesia, nie posuwając się dalej w głąb kraju, w listopadzie 1425 r. husyckie wojsko stanęło pod Radkowem (umocnione wójtostwo), zdobyło go 1 grudnia i w nocy z 2 na 3 grudnia przeszło obok Kłodzka – pozostawiając je po prawej – przez Wartę na Śląsk, skąd wróciło do Czech inną drogą.
Najcięższe losy, cięższe niż kiedykolwiek przedtem i potem, spotkały Ziemię Kłodzką i jej mieszkańców w roku 1428. Choć husyci w następnym roku i później jeszcze wkraczali do i przez Ziemię Kłodzką, to jednak w tym roku dokonali w niej największych spaleń i spustoszeń. Niemal wszystkie miasta i wsie, z wyjątkiem silnie ufortyfikowanego i przez starostę Pucę z Czastolowic dobrze przygotowanego do obrony Kłodzka, a także prawdopodobnie wszystkie znaczniejsze zamki, zostały przez nich zdobyte lub wręcz zniszczone. Po tym, jak od swego wtargnięcia do kraju zimą 1428 r. splądrowali wszystkie jego okolice, stanęli pod koniec tego roku w umocnieniach pod Świdnikiem i Wilmsdorfem, gdzie 27 grudnia zostali zaatakowani przez wojsko sprzymierzonych księstw i miast śląskich pod wodzą młodego księcia Jana ziębickiego, ale po ciężkich stratach po obu stronach odparli wroga; książę Jan poległ przy młynie w Wilmsdorfie.
Starzy kronikarze i za nimi inni podają, że splądrowanie Lądka i szturm na zamek Karpenstein przez husytów miały miejsce w tym samym roku. Przeniesienie tego napadu na rok 1428 jest wprawdzie przez niektórych kwestionowane, ale zdobycie zamku i spustoszenie tutejszej okolicy przez husytów nie da się wiarygodnie umieścić w innym roku. Sam fakt nie jest nigdzie negowany, a przyjąć można, że husyci podczas bezskutecznego oblężenia Kłodzka splądrowali dolinę Białej Lądeckiej i natrafili przy tym na Karpenstein.
Zamek nie mógł jednak przy tym napadzie zostać zniszczony w stopniu uniemożliwiającym odbudowę i przywrócenie go do stanu dobrze bronionego; w roku 1443 jest on bowiem znów umocnionym zamkiem, służy jako miejsce przetrzymywania więźniów i jest celem mściwego przedsięwzięcia wrogów jego właściciela. Odbudowa świadczy z drugiej strony, że zamek był dla właściciela nadal nie tylko przydatny do ochrony państwa i jako punkt oparcia w obronie jego Ziemi Kłodzkiej, ale wręcz konieczny, a jego położenie było wówczas ważniejsze niż położenie zamku Schnallenstein, który w roku 1428 został zniszczony przez husytów, ale przez nikogo nie odbudowany; odbudowa tego zamku nie byłaby trudna, gdyż nie został on zniszczony do fundamentów, o czym świadczą do dziś potężne resztki, mimo późniejszego traktowania ruiny jako kamieniołomu do nowych budowli w Rościnie.
Stoimy z czasami wojen husyckich (1418–1436) w środku długiego okresu tzw. „Stegreif- und Raubritterthum”, przeciw któremu cesarz Karol IV w Czechach występował z całą bezwzględnością, a który aż daleko w XVI wiek wciąż na nowo odżywał. Rozluźnienie stosunków politycznych i rosnąca słabość rządzących wobec zdegenerowanych stosunków w krajach ościennych zostały znacznie spotęgowane przez przedwczesną śmierć cesarza i króla Albrechta II w roku 1439; wraz z nim nastał tzw. „czas bezkrólewia”. Wskutek wojen husyckich nastąpiło ogromne zdziczenie obyczajów. Szlachta częściowo utraciła swe dobra, które wraz z zamkami zostały spustoszone i leżały odłogiem; częściowo wyginęła, częściowo wskutek rozpasania wojennego życia zdziczała i odwykła od spokojnego gospodarstwa. Zwolnieni żołnierze lub nieopłacone załogi zamków włóczyły się bez służby i celu po kraju, szukając tylko łupu, i chętnie dawały się zaciągać przez żądnych zwady szlachciców. Panowało wówczas prawo pięści w pełnym rozkwicie. Kto miał powód do odwetu lub zadośćuczynienia, lub czuł się obrażony, prowadził prywatną wojnę przeciw swym rzeczywistym lub domniemanym wrogom. Drogi były całkowicie niebezpieczne; „żaden furman z śledziami i innymi towarami nie mógł bez przeszkód przejechać drogą”. Miasta musiały się chronić murami.
Dziś jesteśmy przyzwyczajeni patrzeć surowiej na rozbójnictwo rycerskie niż czyniła to ówczesna epoka. Nie wszyscy rozbójnicy byli też rabusiami i awanturnikami w zwykłym sensie. Panujący książęta sami plądrowali własne i obce ziemie, patrzyli spokojnie, gdy ich poddani dopuszczali się nadużyć, lub trzymali rozbójników na swych dworach, np. książęta Bolesław Łysy z Legnicy, Jan II z Przewozu i Żagania, Bartholomäus z Ziębic. Wielu rozbójników było przyjmowanych na zamkach jako goście, aby nie drażnić ich żądzy zemsty lub zapewnić sobie ich ochronę; zasiadano z nimi przy stole w „dobrym towarzystwie” i zawierano z nimi związki rodzinne.
Przykładem takiego potężnego i poważanego uczestnika wojen prywatnych jest Krušina. Spotykamy go w roku 1440 nie tylko jako bogatego człowieka, który nabywa księstwa za swe pieniądze, ale także w bardzo szacownym towarzystwie i znakomitych koligacjach. Żeni się z Anną, wdową po Pucie, swym poprzedniku w Kłodzku, zasłużonym dla Ziemi Kłodzkiej i wysoko cenionym przez cesarza jako wojownik i dyplomata. Jej ojcem był pan von Kolditz, starosta księstwa świdnicko-jaworskiego. Co więcej, Krušina figurował w roku 1440 na liście kandydatów do tronu czeskiego. W trosce o swe posiadłości i interesy rodzinne nie postępował gorzej niż jego współstanowcy, tzn. nie szukał pomocy „z góry”, bo nie było władcy krajowego, a nikt inny nie był w stanie zaprowadzić w Ziemi Kłodzkiej i sąsiednich księstwach śląskich porządku i bezpieczeństwa; radził sobie więc na własną rękę i karał według własnego uznania, o ile sięgało jego ramię i jego ludzie.
Stany czeskie nie potrafiły z powodu walk partyjnych doprowadzić do wyboru króla, aż w roku 1446 wreszcie zgodziły się na Ladislasa Pogrobowca, syna królowej Elżbiety, małżonki Albrechta, urodzonego po śmierci ojca, na którego już w roku 1441 głosowali uprawnieni do udziału w wyborze królowie Ślązacy. Wówczas księstwa wrocławskie i świdnicko-jaworskie stały bezpośrednio pod koroną czeską, a Ziębice i Ząbkowice, które wraz z Kłodzkiem były zastawione Krušinie, pod jej zwierzchnictwem.
Stosunki w księstwie ziębickim były najbardziej bezładne. Ponieważ władza królewska w Czechach z powodu swej słabości prawie nie oddziaływała na Śląsk, a z uwagi na małoletniość królewskiego księcia Ladislasa, miasta i stany tego księstwa odważyły się 25 kwietnia 1443 r. uznać księcia Wilhelma z Opawy za swego dziedzicznego i krajowego pana, przy czym Friedrich Stosch, starosta ziębicki, był pośrednikiem. Książę Wilhelm mógł przy tym jako spadkobierca praw swej matki Katarzyny, najmłodszej siostry ostatniego piasta ziębickiego, księcia Jana, wysuwać roszczenia do ziemi na podstawie królewskich listów.
Z powodu wrogich najazdów husytów na Śląsk i słabości władzy krajowej miasta i księstwa śląskie, z udziałem lub bez udziału Ziemi Kłodzkiej, zawierały wielokrotnie związki obronne przeciw zewnętrznym wrogom i wewnętrznym szkodnikom kraju i wybierały dowódcę wojsk związkowych. W tym czasie znów powstał taki związek między miastami i księstwami Wrocław, Legnica, Świdnica-Jawor, Ziębice i biskupem Konradem z Wrocławia. Kłodzko i Ząbkowice były z niego nie tylko wyłączone, lecz związek był częściowo skierowany właśnie przeciw Krušinie i jego zastawnym ziemiom, choć ten na mocy umowy z dziedzicami Pucy był posiadaczem zastawnym księstwa ziębickiego. Dowódcą tego związku został po swym wyborze na dziedzicznego pana Ziębic książę Wilhelm z Opawy. Natychmiast energicznie wystąpił przeciw głównemu szkodnikowi ziem związkowych i biskupstwa, Krušinie, co jednak nie przeszkodziło mu wkrótce potem, pod koniec roku 1444, przejść na stronę szkodników kraju i wraz z Krušiną, Opitzem z Czirne, Hermannem Zettrißem, Heinze von Peterswalde i innymi stać się wrogiem biskupa.
Na zamku Neuhaus koło Paczkowa siedział przed i po roku 1440 Zygmunt von Rachenau, z wielkim prawdopodobieństwem syn dawnego burgrabiego na Karpensteinie, i był potężnym wasalem biskupa. On i jego brat Kunz uprawiali stamtąd „szlachetne rozbójnictwo” i przez splądrowanie klasztoru w Henrykowie w roku 1438 oraz spustoszenia w Ziemi Kłodzkiej i Ząbkowickiej stali się już Krušinie uciążliwi. Do tego doszła ciężka osobista zniewaga, która rozpaliła w Krušinie dziką żądzę zemsty i zawiązała węzeł dla nadchodzących, także dla Karpensteinu fatalnych wydarzeń.
Zygmunt von Rachenau porwał bowiem w roku 1440 pasierbicę Krušiny i uprowadził ją przemocą na zamek Neuhaus, gdzie ją znieważył. Z tego powodu i dlatego, że Rachenau podlegał jurysdykcji biskupa, Krušina wypowiedział temu ostatniemu wojnę. Z zamku Ząbkowice, gdzie zwykle przebywał, by być bliżej swych wrogów, spustoszył księstwo ziębickie i dobra biskupie. Do pojednania nie doszło, ponieważ Rachenau i jego towarzysze nie stawili się 29 grudnia na rozstrzygnięcie. Walki więc trwały dalej. Krušina uderzył na Neuhaus i zdobył zamek, przy czym obaj bracia Rachenau zginęli. Uciekli oni na ziemię nyską, na teren biskupi. Biskup ruszył teraz na Kaldenstein koło Friedbergu, który ludzie Zygmunta von Rachenau obsadzili, wypędziwszy stamtąd zastawnika, i przyjęli tam swego pana. Biskup obległ Kaldenstein i zdobył go 11 marca 1442 r.; Zygmunt von Rachenau został przy tym zabity, a jego ludzie straceni w Nysie.
Kasztelan, którego Krušina osadził na Neuhaus, był równie zły jak jego poprzednicy, a ponieważ tymczasem sam Krušina, niezadowolony zapewne z przebiegu sporu, napadł 28 maja 1442 r. (na wzór swego wroga Rachenau) na klasztor w Henrykowie i gruntownie go splądrował, związek wyżej wspomniany pod wodzą księcia Wilhelma z Opawy zwrócił się teraz całą siłą przeciw niemu i jego ziemiom. Najpierw zaatakowano dwa jego zamki, Karpenstein i Neuhaus; pierwszy zdobyto 15 czerwca, drugi następnego dnia. Kasztelan na Neuhaus zginął. Karpenstein został spalony do fundamentów.
Że Ziębiczanie, którzy obok biskupa najbardziej cierpieli w tych latach z powodu Krušiny, wspólnie ze sprzymierzonymi chcieli unieszkodliwić zamek Karpenstein, miało szczególną przyczynę. Gdy bowiem stany ziębickie po raz pierwszy obradowały z księciem Wilhelmem w Nysie, ludzie Krušiny pojmali oddział księcia na drodze do Nysy i uprowadzili go na zamek Karpenstein. Książę Wilhelm odzyskał ich dopiero za okupem 900 guldenów.
Krušina zemścił się za utratę obu zamków, spustoszywszy najpierw księstwo ziębickie i dobra biskupie jak dotąd, a następnie zdobywszy śmiałym wypadem 6 sierpnia zamek w Otmuchowie, wówczas najważniejszą z umocnionych siedzib biskupa wrocławskiego, i oddawszy go dopiero w następnym roku 21 lutego za ciężki okup 2000 guldenów węgierskich.
Ponieważ nie tylko przeciw Krušinie, ale także przeciw innym szkodnikom kraju, np. Schoffom, postępowano podobnie, walki doprowadziły do powstania skierowanego przeciw związkowi ziębickiemu sojuszu między Krušiną, księciem Konradem Białym z Oleśnicy, Opitzem z Czirne na Rummelsburgu, Gottschem i Hansem Schoffami na Greifensteinie, Tepliwode itd., Hainem z Czirne na Bolkenhain, Janem Koldą ze Žampachu na Nachodzie i innymi, z którymi podjęto rokowania, zakończone w roku 1444 rozejmem, ale nie prowadzące do pokoju. Stary związek ziębicki rozpadł się, powstał nowy, który przyjął nawet dawniej zwalczanych szkodników kraju jako członków i wywołał przeciwzwiązki. Dopiero w roku 1445 stary spór z roku 1440, który zaczął się od porwania pasierbicy Krušiny, został rozstrzygnięty wyrokiem rady miasta Wrocławia.
Po śmierci Hynka Krušiny 4 marca 1454 r. jego jedyny syn i spadkobierca Wilhelm sprzedał jeszcze w tym samym roku ojcowiznę, powiększoną przez nabycie państw Homole i Nachod, wraz ze wszystkimi swymi listami zastawnymi na Ziemię Kłodzką, Ząbkowice i Ziębice, na Pottenstein itd. i przynależności za 23 400 groszy hrabiemu Jerzemu z Kunštátu i Podiebradów, królewskiemu namiestnikowi w Czechach, najwyższemu marszałkowi dworu księcia Ladislasa, a po jego śmierci w roku 1458 wybranemu królowi Czech.
Zniszczenie zamku Karpenstein przyspieszyło koniec państwa Karpieńskiego; przestaje ono całkowicie istnieć. Po tym, jak niektórzy sędziowie już wcześniej wyłączyli swe dobra z przynależności do państwa i weszli do związku sędziowskiego Ziemi Kłodzkiej, także pozostali sędziowie teraz do niego przystąpili, a wszystkie wsie jako wsie kameralne przeszły bezpośrednio pod zarząd królewskiego urzędu w Kłodzku. Z państwa Karpieńskiego powstał okręg polityczny Lądek, którego granic w szczegółach nie da się ustalić. Lądek stał się siedzibą królewskiego wójta okręgowego, który sprawował jurysdykcję, administrację krajową i policyjną. W roku 1613 miasto wykupiło od cesarza za 1000 groszy miśnieńskich sądy wyższe w obrębie miejskiej jurysdykcji oraz to, co należało do wójtostwa, jego zarządu i własności. Rada Lądka miała jednak w ciężkich sprawach zwracać się z obszernym raportem o instrukcje i wyrok do izby apelacyjnej na zamku praskim. Z powodu udziału lądeczan w powstaniu czeskim w roku 1618 miasto utraciło wszystkie swe przywileje, które dopiero w 1629 r. częściowo odzyskało; cesarz Ferdynand III zastrzegł sobie zwłaszcza sąd wyższy, który przekazał wójtowi. 19 maja 1739 r. cesarz Karol VI nadaje miastu sądy wyższe i niższe nad obszarem miejskim i zakupionymi przez miasto wsiami, dobrami i wolnym sędzią w Lutyni; na inne wsie okręgu, na urzędników królewskich i szlachtę nadanie to nie zostało rozszerzone. Wójt okręgowy musiał odtąd w obrębie miejskiej jurysdykcji ograniczyć swój urząd do ogólnej administracji krajowej, zarządu dochodami krajowymi i policji.
Zamek Karpenstein pozostał od 15 czerwca 1443 r. ruiną.
Starsze kroniki rozpowszechniły wiadomość, że ponowne zdobycie i zburzenie zamku Karpenstein miało miejsce 13 sierpnia 1513 r. Inni wiernie powtarzali tę wiadomość i dodali jeszcze nową wersję, mianowicie rok 1515. Wiadomość ta jest jednak fałszywa. Nie wspominałbym o niej, gdyby nie to, że jest tu miejsce, by przeciwstawić jej stanowczą i powtórną odprawę.
Okoliczności czasu czynią wprawdzie bardzo wiarygodnym, że w roku 1513 na zamku, który być może po zdobyciu w roku 1443 został w pewnym stopniu znów umocniony, zagnieździli się rozbójnicy i że zamiar zlikwidowania tego gniazda doprowadził do zburzenia zamku. Za hrabiego Ulricha von Hardegg, który w roku 1501 kupił od braci Albrechta, Karola i Jerzego, książąt ziębickich i oleśnickich oraz hrabiów kłodzkich, hrabstwo kłodzkie z przynależnościami za 70 000 guldenów reńskich, rozboje i prywatne wojny w hrabstwie kłodzkim i sąsiednich prowincjach znów tak się nasiliły, że niemal nikt nie mógł podróżować, nie będąc obrabowanym lub w inny sposób poszkodowanym. Dlatego starosta kłodzki Jerzy von Breitenstein zwołał w roku 1512 sejm krajowy, na którym wydano dobre zarządzenia przeciw rozbojom. Rozboje te były prowadzone pod wodzą szlachciców, wśród których kilku kłodzkich, jak Georg von Geißler, Bernhard von Haugwitz, oraz z sąsiedztwa Zygmunt von Kauffung na Hummelu, Christoph von Zedlitz na Alzenau (zwany „czarnym Christophem”) i rodzina Unwirde, ojciec Kaspar i synowie Hans i Fryderyk na Neuhaus koło Paczkowa, należeli do najbardziej znanych.
Nigdzie jednak nie ma wzmianki, że w tutejszej okolicy istniał umocniony punkt oparcia dla rozbójników. Wyprawa, którą Ślązacy w sierpniu 1513 r. podjęli przeciw umocnionemu zamkowi, by ukarać rozbójnika, nie dotknęła w ogóle okolicy Lądka ani Ziemi Kłodzkiej; była skierowana przeciw zamkowi Stein (Staly) w Czechach, w powiecie kralovohradeckim, w pobliżu rzeki Izery. Ponieważ zamek ten nazywano też Katzenstein, mogło wskutek błędu pisarskiego lub błędnego odczytania albo innego nieporozumienia zostać wpisane Karpenstein zamiast niego. Wszystkie wchodzące w rachubę źródła wiedzą z tego roku tylko o oblężeniu rozbójniczego zamku Zygmunta von Kauffung, który nazywał się Katzenstein. Ze Ślązakami, zwłaszcza miastami Wrocław, Legnica, Brzeg, Świdnica, Jawor i Strzegom, Kauffung od dawna prowadził wojnę z powodu swych rozbojów, a ponieważ przebywał wówczas na zamku Stein wraz z innymi szkodnikami kraju, Ślązacy pod wodzą księcia Fryderyka legnickiego wyruszyli z miejsca zbiórki w Świdnicy w dniach 21–25 sierpnia przez Krzeszów i Kamienną Górę pod ten zamek. Po dwudniowym bezskutecznym oblężeniu wrócili znów na Dolny Śląsk, nie omieszkawszy splądrować okolicznych wsi.
Komentarz:
W tym rozdziale autor rozróżnia rzeczywiste zniszczenie zamku w 1443 r. od późniejszej, błędnej tradycji o „drugim zburzeniu” w 1513/1515 r., którą wiąże z zamkiem Katzenstein w Czechach. Nazwy osób (Krušina, Rachenau, Kauffung) i miejsc (Neuhaus, Kaldenstein, Stein/Katzenstein) są częściowo zniekształcone przez OCR; dopasowałem je do znanych form, gdy było to jasne.
Późniejsze stosunki własnościowe
To, co dotąd ustaliłem o zmianach właścicieli na poszczególnych obszarach i szczególnych gruntach w obrębie dawnego państwa Karpieńskiego, pragnę tu krótko streścić. Najbardziej interesujące są przy tym zapewne dobra rycerskie i sędziowskie, wsie, źródła mineralne w Lądku i ruina.
Przed zniszczeniem zamku nie było w jego okręgu żadnego dobra rycerskiego.
Dobra rycerskie i sędziowskie
a. Thalheim. Dobro sędziowskie Thalheim należało w roku 1500 wraz z Białą Lądecką od najwyższych progów w Radochowie aż do „najbliższego dziedzictwa” w Skrzynce Jakobowi Stanke z Koritau. Mieszczanie lądeccy mieli na podstawie cesarskich listów prawo rybołówstwa w Białej, ale płacili za to na mocy ugody ze Stanke roczny czynsz 11½ szylinga groszy, licząc grosz po 12 halerzy.
W roku 1566 miasto Lądek kupiło na mocy umowy z 19 stycznia dobro sędziowskie i karczmę w Thalheim, tak że miasto mogło samo ustanowić tam sędziego i karczmarza, który przewodniczył sądowi i karczmie. Sprzedawca, Simon Breiter, zastrzegł sobie i swym spadkobiercom z dóbr sędziowskich tylko tzw. folwark. Miasto zbudowało latem tego samego roku karczmę i za zgodą władz przeniosło tam sądy. Od tego czasu miasto wyznaczało jednego ze swych obywateli na zarządcę sądowego. Gdy w roku 1634 karczma spłonęła podczas plądrowania wsi przez żołnierzy korpusu hrabiego Colloredo, sądy odbywały się w domach mieszczańskich. W roku 1595 miasto Lądek sprzedało dobro sędziowskie z zastrzeżeniem prawa szynku i dziedzicznego sędziostwa Georgowi Schubertowi. Po nim posiadał je Martin Schubert. Z powodu udziału w powstaniu czeskim (1618) on lub jego spadkobiercy zostali skazani na utratę dwóch trzecich majątku. Po jego śmierci dobro miało przejść na pewnego Noßiga. Ten był jednak prawdopodobnie tylko opiekunem dzieci Schuberta i jako taki zarządzał dobrem dla jego spadkobierców. W roku 1622 miasto Lądek odkupiło od tych spadkobierców dobro za 3655 talarów 13 groszy 4 pfennigi, które zachowało, aż w roku 1784 rozparcelowało je, sprzedając działki obywatelom Lądka i zatrzymując tylko las (Widmuth-Busch), który posiada do dziś.
b. Stójków. To dobro sędziowskie zostało wcześnie, już w XVI wieku, rozparcelowane.
c. Stronie Śląskie. Dobro sędziowskie znajdowało się w roku 1606 w posiadaniu Christopha Wolffa; w roku 1743 należało już do dominium. W tym roku istniały tam dwa wolne gospodarstwa chłopskie – Hammergut i Rohrbach – również w posiadaniu państwa dominialnego; Rohrbach należał jednak do gminy Goszów.
W roku 1578 Hans Rotter (Rueter), mistrz kuźni „w Gruncie”, sprzedał swemu synowi Georgowi kuźnię z dobrem Stronie Śląskie, wraz z domem dmuchowym i młynem stemplowym ze wszystkimi prawami warzenia, pieczenia, uboju, szynku „jak to przysługuje kuźniom w Gruncie”, za 2000 groszy miśnieńskich, licząc grosz po 70 krajcarów.
Dobro i kuźnia z wymienionymi prawami i rybołówstwem w rowie kuźni zostały następnie sprzedane Georgowi Schwartzerowi umową z 31 marca 1595 r. za 2765 groszy miśnieńskich.
11 października 1655 r. w Kłodzku Gottfried Daniel z Wrocławia sprzedał w imieniu swoim i w pełnomocnictwie pani Anny Susanny Brachvogel z domu Krauß chłopu Christophowi Schmidowi w Stroniu Śląskim wolne dobro kuźnicze i (zniszczoną) kuźnię z wymienionymi prawami (jak przysługiwały dobru wolnego sędziego), w szczególności z lasem przy Kletnie i karczmą, za cenę 700 talarów, licząc talar po 36 groszy, a grosz po 12 halerzy. Już w następnym roku, 22 kwietnia, Schmid sprzedał w Lądku miastu Lądek prawo warzenia, karczmę, szynk wina, piwa i wódki na tym dobru kuźniczym wraz z działką ogrodową, ale bez prawa szynku wódki, za cenę 300 talarów śląskich, licząc talar po 72 krajcary, a krajcar po 6 halerzy.
d. Lutynia. Dobro sędziowskie należało pod koniec XVI wieku Jakobowi Straube, w roku 1606 Barthelowi Straube, który posiadał je jeszcze w roku 1615 i kupił za 1000 groszy. W roku 1625 Christoph Volkmer jest wolnym sędzią w Lutyni, w 1628 Hans Volkmer (inna, ale mało prawdopodobna lektura: Felgener), w latach 1650–1674 Georg Bartsch; w roku 1684 dobro wolnego sędziego posiadają spadkobiercy Hansa Bartsch, od których w tym samym roku Martin Gottwald kupuje je za 800 florenów. Po nim przeszło na własność Franza Schiedeka. Od tego czasu dobro wolnego sędziego pozostaje do dziś w rodzinie Schiedek. Jeden z tych wolnych sędziów, o imieniu Joseph, został podczas wielkiego pożaru miasta 8 marca 1739 r., gdy pomagał przy ratowaniu sprzętów kościelnych z płonącego kościoła katolickiego, zabity przez zawalający się kamienny szczyt, który przebił sklepienie kościoła w dwóch miejscach.
e. Skrzynka. Już przed rokiem 1400 istniało tam dobro sędziowskie; w roku 1412 Hans Bergmann sprzedał swoje „sądownictwo” wraz ze wszystkimi przynależnościami, jak on i jego przodkowie je posiadali, Hansowi Storowi. W roku 1593 Jakob Volkmer jest wolnym sędzią w Skrzynce, w 1618 Hans Wolf, a po nim Christoph Wolf. Ten ostatni dokupił jeszcze dwa gospodarstwa chłopskie z gminy Skrzynka do dobra sędziowskiego.
W roku 1623 na tak powiększonym dobru sędziowskim siedzi Johann Reichbrodt, poborca podatkowy w Kłodzku, który w roku 1625 otrzymał je od cesarskiej komisji konfiskacyjnej, powołanej do osądzenia i ukarania buntowników w hrabstwie kłodzkim. Poprzedni właściciel, Christoph Wolf, brał udział w buncie i został za to obłożony wysoką grzywną. Ponieważ nie mógł jej zapłacić, odebrano mu dobro.
15 września 1629 r. cesarz Ferdynand III podniósł dobro sędziowskie do rangi siedziby rycerskiej i potwierdził dla niego prawo warzenia.
Syn Reichbrodta miał za żonę panią Rauek, która po jego śmierci poślubiła pana von Bujakowsky. Ten ożenił się po śmierci swej żony z wdową Palmer von Palmgarten z domu Weilner. Jego jedyna córka Anna Theresia wyszła za mąż za Johanna Heinricha von Schenkendorf, który jeszcze w roku 1697 był właścicielem tego dobra rycerskiego. Wdowa Maria Rosina von Schenkendorf była na nim jeszcze w roku 1713.
W roku 1738 właściciel państwa Stronie Śląskie, cesarski generał artylerii hrabia von Wallis, nabył to dobro rycerskie od Johanna Josepha von Schenkendorf i Mühlgast, po czym zawsze zmieniało właściciela razem z państwem Stronie Śląskie.
f. Goszów. Tu należy odróżnić dobro sędziowskie i wolne dobro – Rohrbach.
W roku 1560 wymieniany jest wolny sędzia Leonhard Güttner; w roku 1606 dobro sędziowskie należało Georgowi Glatterowi, który z powodu udziału w powstaniu czeskim został obłożony grzywną. Nie wydaje się jednak, by grzywna ta zachwiała jego sytuacją majątkową, jak to spotkało wielu innych właścicieli dóbr z tego samego powodu, gdyż w roku 1631 był on jeszcze wolnym sędzią w Goszowie. Późniejsi właściciele dobra sędziowskiego to: Heinrich Krahse 1650, Christoph Gottwald (kupił je za 1516 florenów) 1686, Martin Werner 1777.
Wolne dobro Rohrbach zostało prawdopodobnie pod koniec XVI wieku utworzone z kilku gospodarstw. Nazwę dało gospodarstwo Hansa Gittnera, zwane Rohrbach. Dołączono do niego trzy mniejsze działki. Kto połączył te gospodarstwa, nie wiadomo. Na początku XVII wieku wolne dobro należało Hansowi von Welpen, którego wdowa Anna posiadała je w roku 1602. Następnie przeszło w posiadanie Gabriela von Hundt, a po roku 1684 w posiadanie państwa Stronie Śląskie, zostało połączone z dobrem wolnego sędziego w Stroniu Śląskim i po roku 1789 włączone z gminy Goszów do gminy Stronie Śląskie.
g. Stary Gersdorf. Dobro sędziowskie było w roku 1571 własnością miasta Lądek. W roku 1606 należało Georgowi Virschigowi, w 1618 Georgowi Gyriſchillowi, w 1631 Georgowi Wernerowi, w 1639 Adamowi Wernerowi. 11 marca 1688 r. Georg Schön kupił je od spadkobierców Friedricha Junka za 959 guldenów. Dobro nie miało własnego prawa warzenia, ale posiadało karczmę i młyn. Po roku 1743 nabyło je państwo dominialne, a w roku 1775 zostało rozparcelowane i nadane poddanym.
h. Nowy Gersdorf. Dobro sędziowskie zostało założone w roku 1581 i należało w roku 1606 Adamowi Wernerowi. Ten został za udział w powstaniu czeskim ukarany utratą majątku; jego spadkobiercy otrzymali jednak w roku 1625 jedną trzecią z powrotem. W roku 1628 Christoph Nikisch był właścicielem, wymieniany jeszcze w 1639. W roku 1650 na dobrach siedział Christoph Bech, który 3 sierpnia tego roku sprzedał je z wolnym prawem warzenia i prawem utrzymywania rzemieślników miastu Lądek za 375 groszy miśnieńskich, licząc grosz po 70 krajcarów. Miasto odstąpiło je następnie umową z 26 września 1675 r. Heinrichowi Schubertowi z Goszowa wraz z przynależnymi czynszami, pańszczyznami i rzemieślnikami za 575 groszy reńskich, licząc grosz po 70 krajcarów, a krajcar po 6 halerzy, zastrzegając sobie wolne prawo warzenia i wyszynku piwa. To prawo warzenia i szynku sprzedało miasto 22 września 1684 r. baronowi Hoffmanowi von Leichtenstern za 170 guldenów reńskich. Dobro sędziowskie zostało w roku 1697 sprzedane przez spadkobierców Christiana Häßena Georgowi Steinowi za 933 floreny i w roku 1778 rozparcelowane.
i. Konradów. Właścicielami dobra wolnego sędziego byli w roku: 1416 Jakob Esche, 1434 Mikulasz; w 1475 pani Anna Mikulasz sprzedała swe ojcowskie dobro za 200 marek Jakobowi Jungowi. Ten odstąpił w listopadzie 1483 r. dobro sędziowskie Ernstowi Meyhern, który posiadał je jeszcze w 1503. W latach 1521 i 1546 Hans Heynel jest wymieniany jako wolny sędzia; w tym ostatnim roku kupił także opuszczone dobro sędziowskie w Rogóżce z miejscem po młynie. Następnie właścicielem był Martin Heynel, który w 1558 r. sprzedał dobro za 1200 groszy miśnieńskich Jakobowi Straube (+ 1582). W latach 1582–1591 dobro posiadał Sigmund Straube, potem Ernst Straube (+ 1612). Jego spadkobiercy sprzedali je w 1613 r. Hansowi Riedelowi (+ 1641), po którym odziedziczył je jego syn o tym samym imieniu. Po nim nastąpił jego syn Joseph Riedel, który w 1686 r. sprzedał dobro baronowi Hoffmanowi von Leichtenstern; ten posiadał już część dominialną wsi Konradów, z którą dobro sędziowskie zostało następnie połączone. Pod koniec XVIII wieku przeszło ono (wraz z wsią) w posiadanie barona Gisherta von der Heym na Nowym Waliszowie i odtąd aż do roku 1847 miało wspólnych właścicieli z tą wsią. W tym roku rotmistrz Siegfried von Ludwig odstąpił Konradów swemu najstarszemu synowi Herrmannowi, od którego nabył go w roku 1852 jego brat Robert (na Nowym Waliszowie).
k. Rogóżka. W roku 1606 istniało tu dobro sędziowskie; bliższe dane o ówczesnych i wcześniejszych właścicielach nie są znane (por. Konradów). 25 maja 1693 r. Caspar Gebhard kupił je od swego szwagra Christiana Rückera za 798 florenów i posiadał jeszcze w 1720. W roku 1797 Johann Paul Gebhard był wolnym sędzią, który sprzedał dobro swemu teściowi Haußowi. Od niego przeszło ono przez kupno na radcę handlowego Ludwiga w Konradowie.
l. Marcinków. Dobro sędziowskie należało w połowie XVI wieku do zamku kłodzkiego. 26 października 1571 r. Hans Kristen kupił je od komisarzy cesarza Maksymiliana II, co zostało potwierdzone 12 stycznia 1586 r. przez starostę Hansa von Pannwitz. 3 sierpnia 1614 r. Hans Kristen sprzedał dobro sędziowskie wraz z dwoma przyległymi gospodarstwami chłopskimi za 2000 marek swemu najstarszemu synowi Jeremiaszowi. W roku 1631 Melchior Kristen jest właścicielem, który 16 kwietnia 1679 r. sprzedał je za 1166 florenów swemu synowi Heinrichowi. Jego wdowa Anna sprzedała je 19 sierpnia 1720 r. swemu synowi Johannowi Heinrichowi (+ 1761) za 1100 groszy. Jego wdowa Maria, z domu Mader z Ponikwy, poślubiła Josepha Kretzschmera, który 23 kwietnia 1762 r. kupił dobro sędziowskie i 3 lipca 1780 r. sprzedał je swemu pasierbowi Josephowi Kristenowi za 2000 groszy. Od niego przeszło na jego najstarszego syna Bonifaza.
m. Winkeldorf. Dobro sędziowskie należało w roku 1560 Wenzelowi Gottwaldowi, w 1606 wdowie po Martinie Straube, w 1614 Michaelowi Knauerowi; jego następca w posiadaniu, Barthel Mann, utracił z powodu udziału w powstaniu czeskim cały majątek, z którego jednak w roku 1625 odzyskał jedną trzecią. W latach 1631 i 1650 Martin Hauß jest wymieniany jako dziedziczny sędzia. W roku 1699 Hans Heinrich Mentel kupuje dobro sędziowskie od swego teścia za 845 florenów. Do 1757 r. właścicielką była wdowa Anna Regina Mentzel. W tym roku Johann Heinrich Kristen, a w 1799 r. 28 września Karl Kristen zostają wolnymi sędziami, od 1 lutego 1832 r. Joseph Lachnit, który w 1842 r. dokupił do dobra sędziowskiego 39 mórg łąk i lasu, od 16 stycznia 1863 r. Amand Lachnit, 4 września 1876 r. Joseph Kolak, 20 września tego samego roku Emilie Wontorski z domu Norak, a 26 marca 1881 r. Joseph Raschdorf.
n. Piotrowice. Dobro wolnego sędziego pozostawało wraz ze wszystkimi przynależnościami przez ponad trzy stulecia w posiadaniu rodziny Mühlan. Już w roku 1423 Melan jest sędzią tamże. Późniejsi właściciele dobra to: Martin Melan w latach 1477 i 1486, Hans Mylan w 1520, który pozostawił trzech synów: Sigmunda, Valtena i Nykla. Valten kupił od swych braci w roku 1526 dobro sędziowskie (z wolnym prawem polowania i czterema zagrodnikami) za 11 szylingów groszy. Jego syn Adam Mühlan kupił je od swych rodzeństwa w roku 1576, ale w roku 1625 utracił dobro z wyjątkiem jednej trzeciej z powodu udziału w powstaniu czeskim. W roku 1639 należało ono do Simona Milana I, w 1642 do Simona Milana III, w latach 1651 i 1685 do Hansa Mühlana, w latach 1695–1729 do jego syna Melchiora Milana, w latach 1730–1746 do jego syna Antona Mühlana, który był ostatnim właścicielem tego nazwiska. Jego jedyna córka Maria poślubiła po jego śmierci Josepha Jlgnera, chłopa w Krotenpfuhl, a w roku 1772 Ignaza Ulricha z Rogóżki na Śląsku, który zmarł w 1791. Następnie dobro przeszło za cenę 2000 groszy na Josepha Kristena, wolnego sędziego w Marcinkowie, który poślubił jedyną pozostawioną pasierbicę poprzedniego właściciela, Marię Theresę.
Po Josephie Kristenie nastąpił jego syn o tym samym imieniu, który zmarł w roku 1847. Po jego śmierci wdowa zarządzała dobrem przez kilka lat, aż w roku 1850 nabył je Franz Sappelt ze Starczowa. Emanuel Koschel z Nowego Waliszowa posiadał dobro w latach 1861–1865. W sierpniu tego ostatniego roku kupił je obecny właściciel August Buhl.
o. Stara Morawa. Przed założeniem tej wsi istniała w okolicy dzisiejszego folwarku dominialnego kuźnia żelaza, która w roku 1605 należała Hansowi Morembergerowi. Jako poprzedni właściciele wymieniani są: Georg Ebel 1590–1597, po nim Georg Säbisch i Pollexina Püler. Moremberger wprawdzie kupił kuźnię od urzędu cesarskiego za jedną dziesiątą wartości, ale nie zapłacił ceny kupna i pozwolił jej upaść; dobro wróciło do cesarza.
W latach 1608 i 1613 jako właściciel występuje Andreas Moremberger, a w roku 1626 to dawne zakład hutniczy jest siedzibą rycerską Caspara von Schenkendorf, który z powodu udziału w powstaniu czeskim został obłożony grzywną i sprzedał dobro kuźnicze Heinrichowi von Reibnitz. W roku 1743 było to dobro opuszczone, a w 1786 i do dziś folwark państwa Stronie Śląskie.
p. Dobro rycerskie Górne Thalheim zostało po roku 1684 założone przez cesarskiego radcę i głównego zarządcę (poborcę wszystkich dochodów kameralnych) hrabstwa kłodzkiego, Sigmunda Hoffmana barona von Leichtenstern, przez połączenie zakupionych od cesarza wsi kameralnych Karpień, Lutynia, Voigtsdorf i Wrzosówka z nabytymi w roku 1677 gruntami chłopskimi z Thalheim (w dzisiejszym Górnym Thalheim) w jedno samodzielne państwo stanowe, które nazwał od nowo utworzonej z gruntów Thalheim gminy Górne Thalheim. Jeszcze przed jego utworzeniem Sigmund von Hoffman, po odkryciu i ujęciu źródeł Fryderyka i Marii oraz zbudowaniu nad tym ostatnim zakładu kąpielowego (Marien-Bad) w latach 1677–1678, został przez cesarza wyniesiony do stanu baronowskiego z nazwiskiem Leichtenstern. Po jego śmierci w roku 1699 państwo Górne Thalheim przeszło na jego starszego syna Franza Weigharda, który jednak, nie znajdując upodobania w dobrach w okręgu Lądka, powierzył w roku 1709 ich zarząd i użytkowanie swej żonie. Był cesarskim radcą kameralnym, starostą księstwa brzeskiego i posiadał poza wymienionymi dobrami w okręgu Lądka dobra Strachau, Gaumit i Schobergrund. Cesarz wyniósł go do dziedzicznego stanu hrabiowskiego.
Po śmierci jego żony w roku 1719 wszystkie jego posiadłości w okręgu Lądka przypadły jego najstarszemu synowi, cesarskiemu kapitanowi Leopoldowi hrabiemu Hoffmanowi, na mocy braterskiej ugody. Ten stopniowo zbył jedno dobro po drugim, a w końcu dobro rycerskie Górne Thalheim umową z 1 maja 1736 r. miastu Lądek, przy którym pozostało.
Jeśli chodzi o położenie wolnych sędziów po wojnie trzydziestoletniej (1618–1648), warto dodać kilka ogólnych uwag.
Wolni sędziowie hrabstwa kłodzkiego zostali z powodu udziału w powstaniu czeskim, które z Pragi zapoczątkowało wojnę trzydziestoletnią, skazani przez cesarską komisję konfiskacyjną na utratę dóbr, a te dobra zostały przyłączone do fiskusa. W roku 1625 jednak sędziowie, jak pokazano na kilku przykładach wyżej, odzyskali te dobra z niewielkimi prawami, o ile oni lub ich spadkobiercy byli w stanie zapłacić wysoką grzywnę. Większość dawnych przywilejów i wolności pozostała im odmówiona. Były to głównie: wolne prawo warzenia i szynku, pieczenia, uboju, niższe prawo łowieckie (na zające i lisy), stawianie sideł na ptaki, rybołówstwo, utrzymywanie rzemieślników i poddanych na swym dobru. Nie każdy wolny sędzia miał jednak dokładnie te same prawa i wolności, gdyż niektóre z nich zależały od warunków, na jakich dany wolny sędzia wszedł w posiadanie dobra.
Dopiero w roku 1652 cesarz Ferdynand III nadał im rozporządzeniem z 7 maja wszystkie ich dawne przywileje i wolności z wyjątkiem przynależności stanowej; stan sędziów i ich związek pozostały zniesione.
Z dóbr wolnych sędziów dawnego państwa Karpieńskiego istnieją dziś jeszcze: Lutynia, Marcinków, Winkeldorf, Goszów i Piotrowice.
Komentarz:
Ten podrozdział jest bardzo gęsty od nazwisk i dat. Wiele nazwisk chłopów i wolnych sędziów (np. Krahse, Bech, Häßen) pozostawiłem w formie zbliżonej do oryginału, bo nie ma polskich odpowiedników. Kwoty (Schoß, talary, floreny) są często zniekształcone przez OCR; nie poprawiałem ich arbitralnie.
Wsie
Wsie dawnego państwa Karpieńskiego stały się po jego rozwiązaniu wsiami kameralnymi i pozostały nimi do roku 1684. W tym roku cesarz Leopold I, który do prowadzenia swych wojen, wówczas zwłaszcza przeciw Turkom, stale potrzebował dużo pieniędzy, kazał także w hrabstwie kłodzkim, gdy wprowadzony przezeń jako nadzwyczajny podatek pogłówny i majątkowy oraz jednoprocentowy podatek wojenny nie wystarczały, przez specjalnie powołaną tzw. komisję alienacyjną sprzedać niemal wszystkie swe dobra kameralne: wsie, lasy, dochody krajowe, zachowane jeszcze sądy wyższe, wysokie prawo łowieckie itd. osobom stanowym i zarazem krajowcom oraz miastom, a także na nowo wykupić dawne prawa, jak prawo wyszynku piwa miast w wsiach leżących w promieniu jednej mili.
Wszystko to przyniosło mu 400 000 guldenów. Komisja składała się z ówczesnego starosty kłodzkiego hrabiego Michaela Wenzla von Althann z Międzylesia, Petera Stuparta von Löwenthal i Wolfa Heinricha von Schenkendorf z Ullersdorf. Rodzina Stupart nie była osiadła w hrabstwie.
Komisja ta sprzedała:
a. Miastu Lądek: 1) wieś Thalheim ze wszystkimi przynależnościami, sądami wyższym i niższym, poddanymi (chłopami, zagrodnikami, chałupnikami i mieszkańcami), ich czynszami i powinnościami; 2) lasy Oberfreiheit i Niederfreiheit (Harthe) z drzewostanem, gruntem i glebą, wysokim i niskim prawem łowieckim; 3) wolne prawo wyszynku piwa we wsiach Thalheim, Radochów, Winkeldorf, Stary Gersdorf, Stójków, Goszów, Karpień, Lutynia, Wrzosówka, Voigtsdorf, Schönau i Skrzynka wraz z zwyczajowym „Ausstoßgeld”. Cena kupna: 14 475 guldenów reńskich 38 krajcarów 4 halerze, licząc każdy gulden po 60 krajcarów, a każdy krajcar po 6 halerzy (9650 talarów), potwierdzone przez cesarza Leopolda w Wiedniu 28 grudnia 1684 r.
Zaznaczam, że zakupione wcześniej przez Sigmunda von Hoffmana z Thalheim grunty chłopskie i przynależności, jak również inne grunty tworzące nowy obszar gminny Górne Thalheim, nie były objęte tą umową kupna.
b. Sigmundowi von Hoffman: wsie Stójków, Karpień, Lutynia, Voigtsdorf, Wrzosówka, Goszów, Stary Gersdorf, Nowy Gersdorf i Bielice.
c. Hrabiego von Althann z Międzylesia: wsie Stronie Śląskie, Młynowiec, Stara Morawa, Nowa Morawa, Kamienica, Kletno, Heudorf, Janowa Góra, Marcinków, Winkeldorf, Skrzynka, Rogóżka, Konradów, miasteczko Bolesławów i wolne dobro Rohrbach.
Miasto Lądek jako dawny składnik państwa Karpieńskiego nie wchodzi tu w rachubę, ponieważ mieszczanie nie byli poddanymi państwa Karpieńskiego, a stosunki zależności gminy miejskiej jako takiej od właścicieli tego państwa oraz jurysdykcja nad nią zostały natychmiast po rozwiązaniu państwa uregulowane odrębnymi cesarskimi zarządzeniami; po powstaniu czeskim musiała ona większość swych wolności i przywilejów drogo sobie odkupić.
Później Stójków z przynależnościami przeszedł na własność miasta Lądek na mocy umowy kupna i zamiany z 2 października 1688 r. za cenę 2351 guldenów 17 krajcarów 5 halerzy i przy nim pozostał.
Wsie Karpień, Górne Thalheim, Lutynia, Wrzosówka i Voigtsdorf zostały jako części składowe dobra rycerskiego Górne Thalheim sprzedane przez hrabiego Leopolda Hoffmana miastu Lądek umową z 1 maja 1736 r., przy którym pozostały. Cena: 24 000 guldenów kupna i 300 guldenów „Schlüsselgeld”.
Hrabia Althann zamienił po nabyciu wsi Winkeldorf, Rogóżka i Konradów te wsie na wsie Goszów, Stary Gersdorf, Nowy Gersdorf i Bielice z baronem Hoffmanem von Leichtenstern i utworzył z miejscowości Bolesławów, Stronie Śląskie, Skrzynka, Goszów, Stary i Nowy Gersdorf, Bielice, Stara i Nowa Morawa, Młynowiec, Kamienica, Kletno, Heudorf, Janowa Góra, Marcinków i wolnego dobra Rohrbach obecnie istniejące państwo Stronie Śląskie, do którego dodał wieś Biała Woda.
Gdy hrabia Michael Wenzel von Althann, dziedziczny pan na Międzylesiu i właściciel państw Międzylesie, Schönfeld, Wilkanów i Schnallenstein, zmarł 17 maja 1686 r. w Wilkanowie, jego wdowa Anna Maria, z domu hrabina von Aspermont i Reheim, przejęła na mocy umowy z 17 maja 1700 r. państwo Stronie Śląskie za pożyczkę 100 210 guldenów 24 krajcarów udzieloną mężowi.
20 kwietnia 1720 r. syn tych dwojga, hrabia Michael Friedrich von Althann, kardynał i biskup Vacu, kupił państwo za 120 000 guldenów od swej matki i sprzedał je 27 marca 1733 r. za 140 000 guldenów i 300 dukatów „Schlüsselgeld” cesarskiemu feldmarszałkowi hrabiemu Georgowi Olivierowi von Wallis, baronowi na Karrighmain Młodszemu, który był bogato uposażony w Czechach i w hrabstwie kłodzkim. Ten kupił w roku 1738 położone blisko Stronia Śląskiego dobro rycerskie Skrzynka za 25 666 talarów 20 srebrnych groszy. Po jego śmierci w roku 1744 państwo było zarządzane dla jego małoletniego syna hrabiego Petera Stephana Oliviera von Wallis, który przejął je w roku 1765 i 20 maja 1783 r. sprzedał królewskiemu szambelanowi i dziedzicznemu dyrektorowi budownictwa krajowego hrabiemu Friedrichowi Wilhelmowi von Schlabrendorf na Haßitz i Stolz.
Od tego hrabiego państwo zostało w roku 1789 sprzedane królewskiemu radcy sądowemu Josephowi Franzowi Bernhardowi von Mutius z zastrzeżeniem wsi Marcinków i Biała Woda za cenę 145 000 talarów. Po jego śmierci w roku 1816 przeszło ono na spadkobierców, mianowicie na jego brata, królewskiego szambelana i dyrektora krajowego Franza von Mutius i jego dzieci Karla Ludwiga Eugena von Mutius, baronównę Louise Friederike Antonie Franziska von Plotho z domu von Mutius i Louisa Franza Wilhelma von Mutius.
Ci spadkobiercy sprzedali państwo wraz z dobrem rycerskim Skrzynka umową z 17 lipca 1836 r. za 370 000 talarów dworskiemu agentowi S. Saulowi we Wrocławiu. Gdy następnie państwo zostało objęte sekwestrem przez Landeskasse, Saul sprzedał je 8 kwietnia 1838 r. za 400 000 talarów Jej Królewskiej Wysokości księżniczce Mariannie Orańskiej. Wskutek jej śmierci w maju 1883 r. państwo (fideikomis) przeszło na jej syna, Jego Królewską Wysokość księcia Albrechta Pruskiego.
Wraz ze sprzedażą państwa Stronie Śląskie przez hrabiego Schlabrendorfa panu von Mutius Marcinków został z niego wyłączony i przypadł państwu Trzebieszowice. Zanim hrabia Althann nabył Marcinków, właściciel dobra wolnego sędziego w Nowym Waliszowie, Jakob Straube, nabył w roku 1606 część cesarskiego lasu przy tej wsi (tzw. Wagenhütte) za 250 groszy. Ta parcela leśna należy do dziś do dominium Nowy Waliszów.
Wsie Konradów, Rogóżka i Winkeldorf zostały po roku 1720 sprzedane przez hrabiego Leopolda Hoffmana hrabiemu Wallis i włączone do hrabstwa Trzebieszowice, przy którym pozostały.
Stosunki mieszkańców wsi jako poddanych państwa gruntowego i władzy gruntowej zostały przez przeprowadzone w latach 1838–1856 uwłaszczenia robocizn i czynszów, względnie ich zamianę na rentę, oraz przez nowsze ustawodawstwo całkowicie zmienione, tak że tylko nieliczne punkty przypominają dziś dawne relacje właścicieli wsi do nich.
Komentarz:
W tej części autor śledzi skomplikowane przejścia własności państwa Stronie Śląskie i wsi dawnego państwa Karpieńskiego aż do XIX w. Nazwy osób (Wallis, Schlabrendorf, von Mutius, Saul, księżniczka Marianna Orańska, książę Albrecht Pruski) oddałem zgodnie z listą. Kwoty i daty są przejęte z tekstu, choć OCR miejscami zniekształca grosze/krajcary.
Źródła mineralne w Lądku
Pierwszymi znanymi właścicielami źródeł, a mianowicie źródła św. Jerzego, byli bracia Albrecht, Jerzy i Karol, książęta ziębiccy i hrabiowie kłodzcy, którzy w latach 1498–1501 byli użytkownikami hrabstwa kłodzkiego.
Źródło św. Jerzego było już od dawna znane i używane jako źródło lecznicze i należało do zamku Karpenstein. Z pozostałych tutejszych źródeł leczniczych żadne nie było wówczas używane jako takie. Stąd pochodzi określenie „stare kąpiele” dla źródła św. Jerzego, domu zdrojowego i samej dzielnicy zdrojowej, podczas gdy dom zdrojowy nad źródłem Marii i tamtejsza dzielnica zdrojowa nazywane są „nowymi kąpielami”. Ponieważ spośród wspomnianych braci szczególnie Jerzy troszczył się o przygotowanie źródła do użytku kąpielowego i o pomieszczenia mieszkalne dla chorych, otrzymało ono nazwę „źródła św. Jerzego”, a zbudowany przy nim zakład kąpielowy nazwę „Georgenbad”.
Źródło św. Jerzego zmieniało następnie często właścicieli, początkowo wraz z użytkownikami hrabstwa kłodzkiego, którymi byli kolejno: Ulrich baron von Prušchenk, hrabia von Hardegg, w latach 1501–1525, jego brat Hans w latach 1525–1535, jego syn Christoph w latach 1535–1537. 12 września tego ostatniego roku tenże „miasto i niemal całkowicie zapomniane stare kąpiele” przekazał królowi Ferdynandowi I, po tym jak ten wykupił hrabstwo kłodzkie od spadkobierców hrabiego Hansa von Hardegg.
Król zastawił jednak ziemię natychmiast Johannowi von Bernstein von Helfenstein, który sprzedał kąpiele wraz z otaczającym terenem pod założenie folwarku obywatelowi Kłodzka Franzowi Kallmannowi w roku 1544.
Od niego nabył je wraz z folwarkiem Simon Schubert, który jest właścicielem w roku 1571 i 5 sierpnia 1572 r. sprzedał kąpiele i folwark (60 sznurów „pod Karpensteinem”) miastu Lądek.
Kiedy miasto oddało kąpiele z powodu długów z rąk, nie wiadomo, z wielkim prawdopodobieństwem po roku 1630, ale odzyskało je z powrotem umową w Nysie 29 lipca 1641 r. od Heinricha Haberlanda von Machtersen na Bischofswaldau jako pełnomocnika jego żony Anny Margarethy Haberland z domu Seywet i innych wierzycieli miasta, wraz z młynem miejskim, słodownią, młynem kąpielowym, folwarkiem i karczmą „na Nowym Lądku” (w Thalheim) za cenę 8920 talarów. Umowa ta została potwierdzona przez królewski urząd w Kłodzku 28 marca 1642 r.
Od tego czasu źródło św. Jerzego pozostaje nieprzerwanie własnością miasta Lądek.
Źródła Marii i Fryderyka miały zawsze wspólnych właścicieli. To ostatnie jest wspomniane w „Kronice śląskiej” Schiffusa jako „brudne bajorko i woda lecznicza” już w roku 1625. To skłoniło w roku 1677 głównego zarządcę hrabstwa kłodzkiego Sigmunda von Hoffmana do kupna działki chłopa, na której znajdowało się to bajorko, i przygotowania źródła do użytku kąpielowego. Przy oczyszczaniu tego miejsca znaleziono źródło Marii z dowodami wcześniejszego użycia.
Umową kupna z 5 grudnia 1733 r. oba te źródła przeszły z rąk wnuka wspomnianego Hoffmana w nieprzerwane posiadanie miasta Lądek.
Źródło Łąkowe zauważono w roku 1829, jak wypływa z zagłębienia w gruncie, powstałego wskutek wypłukania mas ziemi z łąki przez powódź (Kraßbach). Pozostało jednak nie zauważone, choć rozpoznano je jako ciepłą wodę siarczaną; właściciel więc znów je zasypał. Po roku 1835 miasto Lądek kupiło tę łąkę od Franza Schmidta i w roku 1847 kazało ująć źródło.
Pierwszym znanym właścicielem źródła Łąkowego jest prawdopodobnie Sigmund von Hoffman, który wraz z tamtejszymi gruntami chłopskimi nabył oprócz źródeł Fryderyka, Marii, Mariannen i Młynowego prawdopodobnie także źródło Łąkowe.
Źródło Mariannen zostało uznane za źródło lecznicze w roku 1693 przez wiedeńskiego lekarza Kremera, którego Hoffman wezwał do zbadania swych źródeł mineralnych. W roku 1736 zostało ono nabyte przez miasto Lądek.
Źródło Młynowe leży na działce młyna w Górnym Thalheim; właściciele tego młyna, zwanego młynem kąpielowym, byli zarazem właścicielami tego źródła. Znane jako źródło mineralne jest już od lekarzy Oehmba w roku 1705 i Burgharta w roku 1744.
Młyn kąpielowy był pierwotnie, podobnie jak młyn w mieście, własnością władzy gruntowej (władcy krajowego). W roku 1629 Christoph Breuer, któremu został podarowany przez cesarza Rudolfa, sprzedał go miastu Lądek, które w umowie kupna i zamiany z 2 października 1688 r. odstąpiło go baronowi Hoffmanowi von Leichtenstern, po tym jak miasto na krótko go sprzedało i w 1641 r. znów nabyło. Od Hoffmana miasto odkupiło go w roku 1736, ale wkrótce potem sprzedało Franzowi Schubertowi, który posiadał go do roku 1740. Jego następcy w posiadaniu młyna są: Johann Christoph Nissler od 31 sierpnia 1740, Georg Blaschke od 28 czerwca 1746, jego syn Dominicus Blaschke od 11 września 1787, Joseph Winkler od 13 kwietnia 1792, Ignaz Gottschalk od 20 marca 1803, Joseph Gottschalk Starszy od 10 lutego 1832, Joseph Gottschalk Młodszy od 21 stycznia 1864, miasto Lądek od 25 maja 1870.
Wymienione sześć źródeł mineralnych (ciepłe źródła siarczkowe) należy do dziś do miasta Lądek i z wyjątkiem źródła Młynowego służy celom kuracyjnym.
Komentarz:
Nazwy źródeł (Georgen-Quelle, Marien-, Friedrichs-, Wiesen-, Mariannen-, Mühl-Quelle) oddałem jako źródło św. Jerzego, Marii, Fryderyka, Łąkowe, Mariannen, Młynowe. Wiele dat i transakcji jest szczegółowo opisanych; pozostawiłem je, choć OCR miejscami zniekształca liczby.
Ruina
Pozostawała ona w posiadaniu kamery królewskiej do roku 1684. W tym roku miasto Lądek kupiło od cesarskiej komisji alienacyjnej wieś Thalheim „wraz z lasami zwanymi Oberfreiheit i Niederfreiheit Harthe, wraz z drzewostanem, gruntem i glebą” itd. Ponieważ ruina leży w obrębie leśnictwa, które do dziś nazywa się Oberfreiheit, przeszła ona w tym roku na własność miasta Lądek.
W roku 1500 była ona w posiadaniu ówczesnych użytkowników hrabstwa kłodzkiego, książąt ziębickich Albrechta, Jerzego i Karola. W dokumencie z czerwca 1500 r., w którym bracia ci, potwierdzając prawa nadane mieszczanom Lądka przez królów Wacława, Jana i Karola, nadają im ten sam obszar leśny do wolnego użytkowania, położenie tego obszaru leśnego określone jest ogólnie słowami: „pod naszym zamkiem Karpenstein”.
Dokument z 15 stycznia 1629 r., w którym cesarz Ferdynand III zwraca miastu Lądek niektóre z jego dawnych, utraconych z powodu udziału rady miasta w powstaniu czeskim, praw i wolności i w którym przyznaje mu ten sam obszar leśny na dawnych warunkach (płacenie rocznego czynszu leśnego 56 groszy czeskich i zaopatrywanie zamku kłodzkiego w drewno budulcowe i opałowe według potrzeby), określa położenie tego obszaru leśnego tylko słowami: „pod Karpensteinem”. Pozostawia więc wątpliwość, czy „Karpenstein” należał wówczas jeszcze do kamery królewskiej, czy już przeszedł w ręce prywatne. Z całą pewnością wynika z niej tylko, że w tym cesarskim darze nie był zawarty sam występ górski, który nazywa się Karpenstein.
Także z faktu, że miasto Lądek posiadało w XVII wieku trzy gospodarstwa chłopskie z lasem we wsi Karpień, które w roku 1688 odstąpiło baronowi Hoffmanowi von Leichtenstern na Górnym Thalheim na mocy umowy kupna i zamiany z 2 października tego roku, nie wynika, że Karpenstein został już przed rokiem 1684 sprzedany przez kamerę królewską, gdyż nie da się ustalić, czy parcela leśna jednego z tych trzech gospodarstw obejmowała Karpenstein.
Jeśli jednak przypomnimy sobie zasadę, według której wówczas dobra kameralne hrabstwa kłodzkiego sprzedawano tylko miejscowej szlachcie lub miastom, to przy pytaniu o czas sprzedaży ruiny wchodzą w rachubę tylko miasto Lądek i baron Hoffman von Leichtenstern. Ponieważ obszary wokół Karpensteinu, las i wieś, zostały po raz pierwszy sprzedane przez kamerę królewską w roku 1684 przez komisję alienacyjną, a nabywcami tych obszarów są tylko dwaj wymienieni, to gdyby Karpenstein z ruiną nie należał wówczas do leśnictwa Oberfreiheit, jedynym nabywcą ruiny mógłby być baron Hoffman von Leichtenstern, a ruina przeszłaby na własność miasta Lądek dopiero w roku 1736 wraz z wsią Karpień.
Jak doszło do tego, że dwie parcele leśne, które swymi ostrymi klinami spotykają się na szczycie Karpensteinu i w obrębie obwodu murów zamku, jak klin wcinają się w tutejszy las miejski, zostały sprzedane dwóm właścicielom gospodarstw w Karpieniu, nie potrafię powiedzieć. Prawdopodobnie po zniszczeniu zamku i rozwiązaniu państwa Karpieńskiego urząd królewski w Kłodzku rozdał te trzy parcele nowym osadnikom w Karpieniu z jakichś szczególnych powodów.
Jakie granice miał zresztą obszar leśny określany w dokumentach jako „las pod Karpensteinem”, który był wielokrotnie przekazywany miastu Lądek do użytkowania przez władców krajowych, podaje dokładniej wspomniany dokument z czerwca 1500 r. Wytycza on następującą linię: od „Rottenbach” (czerwonego potoku) aż do „Biberteufe”, stamtąd na „Stollerstein” (Schollenstein), stamtąd grzbietem górskim „Regill” (Ringelstein) aż pod Karpenstein do „Borne”, stamtąd na „Backofen”, stamtąd na „Kalkweg” i stamtąd do granicy „mieszkańców wsi Lautten” (Lutynia).
Przypuszczenie, że słowami „las pod Karpensteinem” oznaczono las aż po ruinę i las wokół niej na stożku górskim, byłoby błędne. Do wytyczenia granic tego obszaru leśnego, który był wielokrotnie przekazywany miastu Lądek do użytkowania lub darowany, używano już w XIV wieku przez królów Karola i Wacława tych samych słów, gdy zamek jeszcze stał. Nie do pomyślenia jest, by właściciele zamku oddali wówczas las leżący bezpośrednio przy nim. Przeciw temu przemawia także zawarte w tych listach darowizny z XIV wieku ograniczenie lądeczan w zakresie przyznanego im wolnego polowania do „podszycia”. Całkowicie jasno wynika z nabycia przez miasto Lądek leśnictwa „Oberfreiheit” od komisji alienacyjnej w roku 1684, że ów przekazany wcześniej obszar leśny nie sięgał aż do miejsca zamku, względnie ruiny; inaczej kamera królewska nie miałaby już w tym roku „Oberfreiheit” do sprzedaży. W tej umowie kupna nie ma jednak ani słowa o wcześniej przekazanym lub darowanym miastu obszarze leśnym.
Podawane daty, jakoby ruina przeszła po raz pierwszy i na stałe w posiadanie miasta Lądek w latach 1550 lub 1621, są nieudowodnione i wystarczająco obalone przez powyższe fakty.
Komentarz:
Granice „lasu pod Karpensteinem” są opisane archaicznymi nazwami punktów terenowych (Rottenbach, Biberteufe, Stollerstein, Regill, Backofen, Kalkweg). Nie mają one dziś jasnych odpowiedników; pozostawiłem je w oryginale z minimalnym komentarzem. Wzmianki o dwóch klinowych parcelach leśnych na szczycie ruiny odnoszą się do współczesnego (XIX-wiecznego) stanu własności.
Przeznaczenie zamku
Każdy, kto odwiedza ruinę Karpenstein, zadaje sobie lub innym pytanie, dlaczego zamek zbudowano właśnie w tym miejscu. Ukryta w zalesionych górach, a jednak wszędzie mająca wolny widok twierdza wydaje się sprzyjać przypisywaniu wyboru takiego położenia przy budowie zamku lub przy późniejszym gwałtownym jego zajęciu celom rozbójnictwa rycerskiego; tak się zwykle czyni. Z wcześniejszych wywodów widzieliśmy jednak, że zamek ten nie był siedzibą szlacheckich rozbójników średniowiecza. Jego właściciel w czasie zniszczenia, Krušina, nie mieszkał na nim i nie używał go jako bazy wypadowej lub kryjówki przy swych opartych na prawie pięści wrogich przedsięwzięciach; był on wówczas obsadzony tylko załogą. Ponadto leżał zbyt na uboczu, w odludnej okolicy, gdzie materiał do plądrowania szybko by się wyczerpał, i zbyt daleko od ówczesnych głównych dróg dla bogatych kupieckich towarów i większego ruchu. Te ostatnie prowadziły z Kłodzka przez Homole (Duszniki) do Pragi, przez Międzylesie do Brna i Wiednia, przez Otmuchów lub Paczków z Wrocławia do Ołomuńca.
Zamek zawdzięcza swe powstanie raczej i wyłącznie temu samemu powodom, dla których przed epoką rozbójnictwa rycerskiego wszędzie w krajach niemieckich i słowiańskich zakładano zamki; nie należy przy tym zapominać, że zamek Karpenstein powstał w czasie, gdy rozbójnictwo rycerskie nie było jeszcze rozwinięte.
Choć polityczny podział Ziemi Kłodzkiej w czasie istnienia państwa i zamku Karpieńskiego nie był taki sam jak w sąsiednim Śląsku – ten kraj jest nam tu najbliższy do porównania – to jednak cele tego zamku dla państwa czeskiego w ogóle i dla Ziemi Kłodzkiej oraz państwa Karpieńskiego w szczególności były takie same, jakie miały zamki w grodach Śląska dla tego kraju.
Do XIII i XIV wieku Śląsk był pod względem politycznym podzielony na grody, kasztelanie lub burgrabstwa, po czym nastąpił podział kraju na powiaty według miast. To samo stało się w hrabstwie kłodzkim w drugiej połowie XV wieku, gdy ziemia ta została podzielona na powiaty lub okręgi nazwane od miast (Kłodzko, Bystrzyca Kłodzka, Lądek, Radków, Nowa Ruda, a później jeszcze Homole lub Duszniki). Każdy gród miał zamek, który był siedzibą najwyższego urzędnika w grodzie na czas wojny i pokoju. Urzędnik ten nazywał się w czasach polskich kasztelanem, później, od XIII i XIV wieku, gdy język niemiecki i niemieckie prawo stały się dominujące na Śląsku, burgrabią.
Ziemia Kłodzka była natomiast w tym czasie, jak pokazano wcześniej, częściowo podzielona na okręgi sądowe według miast, częściowo na państwa stanowe według umocnionych zamków.
Tak jak do każdego grodu należał mniejszy lub większy obszar, tak nieodzowną częścią każdego grodu i każdego państwa stanowego był zamek. Budowano go, zwłaszcza na granicach kraju, z reguły przez władcę krajowego, a tylko wyjątkowo jeszcze inny w grodzie przez jednego z jego wasali za jego zgodą.
Większość zamków wznoszono dla obrony kraju, dlatego były one zawsze mniejszymi lub większymi twierdzami, które zwykle można było zdobyć tylko siłą po formalnym oblężeniu. Budowę samą wykonywali zarówno w krajach polskich, jak i niemieckich, gdzie również poddani kamery krajowej, grodu, państwa stanowego lub wsi byli zobowiązani do robocizn pieszych i sprzężajnych, poddani. Do początku XI wieku poddani musieli także kolejno pełnić straż na zamkach, co następnie zamieniono na daninę zbożową.
Urząd kasztelana lub burgrabiego polegał na obronie zamku przed wrogami, dowodzeniu rycerstwem, jazdą i piechotą swego okręgu w czasie wojny, utrzymaniu porządku, spokoju i bezpieczeństwa publicznego w kraju, oczyszczaniu go z rozbójników, buntowników i innych szkodników, wykonywaniu jurysdykcji i zarządzaniu dochodami państwa stanowego. Do wykonywania jurysdykcji powoływano z reguły osobnych zastępców, wójtów, do ściągania dochodów, podatków i ceł – poborcę i celników. Zamek miał zapewnić jemu i jego rodzinie ochronę i schronienie oraz bezpieczny punkt oparcia do zbierania jego ludzi w czasie wojny i prywatnych wojen, a także do wykonywania jego obowiązków i uprawnień urzędowych.
Dlatego w średniowieczu w większych państwach stanowych i grodach na wybranych, sprzyjających umocnieniu i obronie miejsca, nadzorowaniu najważniejszych dróg i obserwacji kraju wysokościach – na równinie nad wodą lub przy wodzie – wznoszono zamki. Właściwe twierdze graniczne chętnie zakładano na stromych wysokościach tuż przy lub w wąskich dolinach.
Znaczenia twierdzy granicznej lub zapory drogowej, jakie miały w X i XI wieku zamki Kłodzko, Warta, Kamieniec, później Homole i być może także Schnallenstein dla ochrony Ziemi Kłodzkiej przed najazdami wrogów i dla strzeżenia doliny Nysy i przejść z Ziemi Kłodzkiej do Czech na ówczesnych drogach z Polski (Wrocławia) do Pragi i Brna, nie można w takim samym stopniu przypisać Karpensteinowi. Jego pierwotny i trwały cel leżał raczej, jeśli nie wyłącznie, w ochronie przynależnego okręgu (państwa) i w zamiarze zapewnienia właścicielowi państwa lub burgrabiemu w słabo zaludnionej okolicy odpowiednio wyposażonej i dostatecznie bezpiecznej siedziby.
Później wprawdzie nie tylko wrogie i przyjazne oddziały (w wojnie trzydziestoletniej) przechodziły w bezpośredniej bliskości miejsca zamku, ponieważ znajdowały od strony Moraw (Altstadt) przez Bolesławów i od Otmuchowa względnie Nysy przez przełęcz Krautenwalder przetarte drogi, ale także w czasach pokoju istniał żywy ruch z Moraw doliną Morawy i Białej Lądeckiej. W Skrzynce pobierano myto drogowe, podobnie jak w Lądku (tu już w XIV wieku) myto drogowe i bydła. O nim donosi się z roku 1641, że nie przynosił dochodu, ponieważ droga w górach prowadząca na Morawy była od ośmiu lat zatarasowana przez kłodzczan. Mieszkańcy uważali to za szczęście, gdyż inaczej jeszcze bardziej cierpieliby z powodu przemarszów wojsk i kwaterunków i zostaliby całkowicie zrujnowani, po tym jak Skrzynka, podobnie jak inne wsie „w Gruncie”, była wielokrotnie plądrowana i palona przez żołnierzy cesarskich. Także podczas wojny o sukcesję bawarską (1777–1778) widzimy, że pruska załoga tutejszej okolicy, po tym jak została zaskoczona przez oddział Austriaków nadciągający przez Stronie Śląskie i odrzuciła go, całkowicie zatarasowała las między Bolesławowem a Spieglitz, aby zabezpieczyć się przed podobnymi wizytami. Możliwość lub prawdopodobieństwo, że już w XIII wieku, mimo oddalenia tej części kraju od głównych dróg, istniały używane przejścia z granicy do doliny Białej Lądeckiej ku Lądkowi, można wywnioskować z przytoczonych przykładów z późniejszych czasów i z istnienia miejscowości w tutejszej okolicy w XIII wieku.
Nie dowodzi to jednak, że Karpenstein był twierdzą graniczną lub zaporą drogową w sensie celów wyżej wymienionych zamków. Do tego zamek musiałby być zbudowany na wysokości leżącej bezpośrednio przy tych przejściach lub w dolinie Białej Lądeckiej.
Szczególnie odpowiednie byłyby Eulenberg przy Skrzynce, Winklerberg przy Lutyni, Galgenberg i Hutberg przy Thalheim. Żaden z tych miejsc nie został jednak wybrany przez budowniczego zamku.
Prawdziwe znaczenie zamku Karpenstein rzuca się – chciałoby się powiedzieć – natychmiast w oczy, gdy z ruiny rozejrzymy się wokół. Stąd obejmuje się niezakłóconym wzrokiem całą okolicę, którą zajmowało państwo Karpieńskie; widzi się bezpośrednio w dwie główne doliny – Białej Lądeckiej i Morawy – i można rozpoznać inne doliny po otaczających je grzbietach górskich; widzi się wszystkie pasma górskie lub góry, które na północy, wschodzie i południu są zarazem granicą kraju i granicą państwa, a na zachodzie granicą z sąsiednimi siedzibami rycerskimi lub leżą przy tej granicy. Jednocześnie te góry i pasma górskie zamykają horyzont i widok na sąsiednie obszary; tylko na południowym wschodzie przez małą lukę w grzbiecie górskim nad doliną Bielic i Nowego Gersdorfu widać wysokie góry na południowy zachód od Jesionika w austriackim Śląsku, a na zachodzie wzrok biegnie doliną dolnej Białej Lądeckiej w dawne okręgi sądowe Kłodzka i Bystrzycy Kłodzkiej i w góry dawnego państwa Homole.
Położenie zamku świadczy jednoznacznie, że jego budowniczy stworzył go tylko lub głównie dla państwa Karpieńskiego. Użytkownik, właściciel lub burgrabia mógł stąd ogarnąć wzrokiem cały jego obszar, ale tylko w jednym kierunku świata, na zachód, spojrzeć w krajobrazy sąsiadów. Ze wszystkich wyższych gór na granicy państwa (Wrzosówka, góry karpieńskie, Śnieżnik, Heuberg, Czarna Góra, Suchy Szczyt przy Marcinkowie), z Hutbergu i gór u wylotu doliny Konradowa, z wielu gór wewnątrz państwa i z wielu miejscowości można było zobaczyć zamek.
Z ruiny widać miasto Lądek i domy wsi Dolne Thalheim, Wrzosówka, Karpień, Stary Gersdorf, Skrzynka, Stronie Śląskie, Janowa Góra, Heudorf, Marcinków, Kletno, Kamienica i kolonię Puhu.
Burgrabia i poddani mogli więc w każdej chwili dawać sobie nawzajem znaki w razie grożącego niebezpieczeństwa lub zaistniałej potrzeby do miejscowości państwa i z tych miejscowości lub ich gruntów do zamku. Być może przy wyborze Karpensteinu na miejsce zamku, obok jego wysokości i położenia względem innych gór, uwzględniono także trudniejszą dostępność w porównaniu z innymi wzniesieniami.
Trudno byłoby znaleźć inną górę na obszarze państwa, która oferowałaby takie wspólne zalety dla zamku i jego celów jak Karpenstein, nawet gdyby spełniała pierwszy warunek dla założenia zamku, mianowicie nadawała się swym kształtem i skalistą naturą do założenia umocnionej, przestronnej siedziby zamożnej rodziny i do skutecznej obrony miejsca. Nie należy przy tym pomijać, że cały obszar państwa nie ma równiny, lecz jest wypełniony gęsto stłoczonymi górami i dolinami o różnym kierunku i ułożeniu względem siebie, i że dlatego musiało być bardzo trudno wybrać górę na zamek, która nie leżałaby zbyt daleko od najważniejszych miejscowości i dróg państwa, a jednocześnie oferowałaby szeroki widok w obrębie państwa mimo plątaniny dolin i gór.
Jeśli zamek Karpenstein miał obok tego głównego celu także służyć ogólnej obronie kraju, to dzięki temu położeniu mógł spełniać i ten cel. Leżał bowiem niedaleko granicy kraju i niedaleko przejść z zagranicy (doliną Białej Lądeckiej i Morawy oraz przez przełęcz Krautenwalder) do Ziemi Kłodzkiej przez państwo Karpieńskie. W szczególności załoga lub strażnik zamku mógł stąd szybko przekazywać znaki do zamku kłodzkiego za pośrednictwem zbudowanych w dolinie Białej Lądeckiej wież strażniczych. Jedna z tych wież – jedyny zachowany przykład tego rodzaju na wsiach Ziemi Kłodzkiej – stoi do dziś dobrze zachowana w Eisersdorfie i jest widoczna z zamku. Nawet zamkowi Homole można było z Karpensteinu bezpośrednio przekazywać sygnały, gdyż Homole jest widoczny z Karpensteinu. Obrońcy kraju mogli więc szybko przekazywać wiadomości o groźnych wydarzeniach na tutejszej granicy nie tylko do siedziby centralnej władzy Ziemi Kłodzkiej i do komendanta zamku kłodzkiego, ale także ponad Ziemią Kłodzką bez pośrednich stacji w głąb Czech – i odwrotnie – za pomocą sygnałów ogniowych, ostrzegać, prosić o pomoc i w inny sposób się porozumiewać.
Przypuszczenie, że zamki Karpenstein i Homole zawdzięczają swe wzajemne położenie rozbójniczym zamiarom lub że z powodu tego położenia stały się gniazdami rozbójników i szkodników kraju, jest całkowicie błędne. Zamek Homole został zbudowany częściowo jako twierdza graniczna i zapora drogowa przeciw najazdom wrogów, częściowo jako siedziba i urząd państwa w tamtym okręgu; zamek Karpenstein nigdy nie był takim gniazdem, a zamek Homole stał się siedzibą rozbójników – pomijając lata, w których trzymali go husyci – dopiero wtedy, gdy Karpenstein od dawna leżał w gruzach.
Sądzę, że zamek Karpenstein był także używany jako zamek myśliwski przez władców krajowych, a jeszcze bardziej przez użytkowników Ziemi Kłodzkiej lub państwa, ponieważ leżał pośrodku dużego obwodu leśnego i ponieważ w ciągłych i rozległych lasach na całym obszarze państwa można nie tylko przypuszczać dawny bogaty stan zwierzyny, ale był on rzeczywiście obecny. Wiadomo, że dziczyzna z tej okolicy była chętnie widziana na cesarskim i królewskim stole. Jeszcze w XVII wieku dziki wyrządzały tak wielkie szkody w plonach, że kilka gmin, jak Thalheim, Stójków, Karpień, Heudorf, wielokrotnie składało skargi do wyższych władz. O Heudorfie mówi się w protokole rewizyjnym z 16 lutego 1641 r., że owies nie zawsze dojrzewa i jest całkowicie niszczony przez dziki, które chodzą w stadach po 15–18 sztuk; widziano też niedźwiedzia. Że niedźwiedzie były w średniowieczu częste w Ziemi Kłodzkiej, odnotowali kronikarze. W urbarzu hrabiego Hansa von Hardegg, użytkownika hrabstwa kłodzkiego, z roku 1534, przewidziano, podobnie jak dla innej zwierzyny, także dla niedźwiedzi nagrodę za odstrzał lub złapanie dla poddanych w Skrzynce; dowód, że niedźwiedzie jako zdobycz łowiecka nie były wówczas rzadkością w tutejszej okolicy. „Jest też”, mówi się tam, „w górach dużo zwierzyny, jak sarny, jelenie, niedźwiedzie, dziki itd. Jeśli władza pozwoli chłopom zabijać zwierzynę, muszą ją oddawać na zamek (Kłodzko). Daje się im za sarnę 20 krajcarów, za niedźwiedzia, dużego lub małego, 8 groszy, za dzika, dużego lub małego, 8 groszy. Gdy pozwala się im zimą zabijać jelenie, daje się za jelenia lub łanię 10 groszy.” Także z warunków budowlanych zamku można wnioskować o jego przeznaczeniu. Wykopaliska przy ruinie nie zaszły jeszcze tak daleko, by można było uzyskać całkowicie jasny obraz rzutu zamku Karpenstein. Tyle jednak jest już pewne, że nie był to „burgstall”, lecz „hofburg”. Nie mógł więc być zbudowany przed XII wiekiem i miał nie tylko przeznaczenie umocnionej siedziby rycerskiej, ale także siedziby dworskiej zamożnego szlachcica. Podczas gdy tamta najstarsza, najmniejsza i najprostsza forma zamku, znana jako „burgstall”, zawierała tylko najbardziej niezbędne pomieszczenia mieszkalne, kuchnię i straż w jednym wieżowym budynku otoczonym murem, „hofburg”, czyli zamek z dziedzińcami i salami gościnnymi, miał obok wieży strażniczej osobne budynki mieszkalne dla rodziny, rycerzy zamkowych, załogi i służby, dla bydła i gospodarki, zapewniając mieszkańcom zamku nie tylko większe bezpieczeństwo przed wrogami, ale także – zależnie od rozległości i wyposażenia wnętrz – większą wygodę i komfort.
Na Karpensteinie cechy te są niewątpliwie obecne. Już teraz można obok „bergfrytu” (wieży strażniczej, bergfriedu), czyli dużej wieży obserwacyjno-obronnej z „lochu zamkowego” i ostatnim schronieniem dla ciężko naciskanych obrońców, rozróżnić fundamenty „palas” (domu pańskiego, budynku salowego) i „kemenaty” (komnat kobiecych) przy wewnętrznym dziedzińcu, a obok na przedzamczu mury fundamentowe części budynków, które trzeba interpretować jako stajnie, pomieszczenia gospodarcze, magazynowe, dla służby lub załogi. Wszystko to jest ujęte murem zamkowym, który częściowo jest samodzielny, częściowo tworzony przez grube mury obwodowe budynków. Wokół tego muru biegnie wolna przestrzeń, „dziedziniec zewnętrzny” lub „zwinger”, który jest od strony stoków górskich zamknięty wałem, „zingel”, który łączy się z wystającymi skałami na zachodnim końcu zamku, opisuje wokół muru zamkowego linię wydłużonego owalu i prawdopodobnie składał się pierwotnie tylko z palisady.
Nie tylko pięć niezbędnych elementów każdego zamku – bergfryt, palas, kemenata, kuchnia i zingel – jest tu obecnych, ale także pewna rozległość całej zabudowy świadczy, że Karpenstein nie został zbudowany przez ubogiego rycerza, lecz przez władcę krajowego lub za jego szczególną zgodą przez jednego z jego zamożnych wasali, że zamek nie miał tylko znaczenia umocnionego posterunku lub małej siedziby rycerskiej, lecz był przeznaczony na stały pobyt przyzwyczajonej do zamożności rodziny rycerskiej i na przyjęcie rycerzy zamkowych, znacznej załogi lub także więźniów. Grubość murów obwodowych budynków zamkowych pozwala wnioskować o ich dawnej solidności i trwałości, która jednak nie była obliczona na działanie później wynalezionego prochu i związanych z nim ulepszeń broni palnej.
Występ grzbietu górskiego, na którym zamek został wzniesiony, przyczyniał się od początku do jego solidności. Opadający grzbiet górski wznosi się tu, zanim opadnie do doliny karpieńskiej, jeszcze raz w postaci ściętego i w jednym przekroju poprzecznym szeroko spłaszczonego stożka, który ku trzem stronom – północy, wschodowi i południu – wolno i stromo, najbardziej stromo ku wschodowi, wystaje w dolinę, a tylko ku czwartej stronie łączy się z masywem górskim siodłowatym obniżeniem. Nad najstromszą stroną leży główny budynek (budynek salowy). Na tym obniżeniu rozpoznaje się ślady dawnego sztucznego pogłębienia o nieregularnym przebiegu, które z wielkim prawdopodobieństwem pochodzi od głębokiej i szerokiej fosy, przez którą można było odciąć dostęp do zamku od grzbietu górskiego.
Fundamenty głównych budynków stoją wszędzie na obrobionej skale, która wszędzie wewnątrz dziedzińców i budynków oraz na zewnątrz murów zamkowych wychodzi na powierzchnię, o ile nie jest przykryta gruzem murów, rumoszem i później powstałą glebą leśną.
Ten krótki przegląd lokalnych i przestrzennych stosunków zamku pokazuje, że wszystkie zasady, które od XII wieku obowiązywały w państwach niemieckich przy zakładaniu zamków górskich, zostały tu zastosowane zarówno przy wyborze miejsca, jak i przy wykorzystaniu go dla kształtowania zabudowy i dostosowania jej do niego.
Jak można wnioskować z obróbki istniejących bloków piaskowca, zamek został zbudowany w stylu romańskim (łuk półkolisty).
Komentarz:
W tym rozdziale autor łączy analizę topografii z typologią zamków (bergfried, palas, kemenata, zwinger, zingel) i wnioskuje, że Karpenstein był „hofburg” – rozległym zamkiem dworskim, a nie prostym „burgstallem”. Terminologię zamkową oddałem opisowo, zachowując niemieckie terminy w nawiasach tam, gdzie są ważne dla rozumienia.
Wykopaliska przy ruinie
Latem 1847 r. Warmbrunn, ówczesny inspektor zdrojowy w Lądku, pisał: „W ostatnich czasach przeprowadzono w ruinie wykopaliska i znaleziono przy tym starożytne narzędzia i monety, które przechowuje się w tutejszym ratuszu i pokazuje na żądanie.” Jest to jedyna wiadomość o wykopaliskach przy ruinie, które wydają się być traktowane poważnie. Ślady wykopalisk, stare i świeże, były jeszcze w ostatnich latach widoczne, ale wskazywały, że nie poświęcono im ani wiele pieniędzy, ani wiele czasu. Największy taki ślad, znów zawalony i porośnięty trawą, pochodził prawdopodobnie z wyżej wspomnianych prac i znajdował się po zachodniej stronie stożka gruzowego, z którego w ubiegłym roku odsłonięto loch zamkowy. Nigdzie jednak na miejscu ruiny nie było śladu, że kiedykolwiek próbowano przez wykopaliska odsłonić mury i naprawić je oraz zbadać rzut zamku.
Wcześniej wydaje się, że próby wykopalisk na Karpensteinie były skierowane tylko na wykorzystanie ruiny jako kamieniołomu do nowych budowli w dolinie i przede wszystkim na poszukiwanie bloków piaskowca w tym celu. To ostatnie miało miejsce i jest wiarygodnie potwierdzone z roku 1577, że rada miasta Lądek kazała wówczas na nowo ująć źródło św. Jerzego i użyć do tego ciosów kamiennych z zamku Karpenstein. W jakim stopniu bloki piaskowca z tego zamku mogły być w ogóle użyte do budowy, zdradza przede wszystkim rodzaj tego piaskowca; jest to piaskowiec czerwonawo-szary, także jednolicie szary lub czerwono prążkowany i gruboziarnisty, który nigdzie indziej w tutejszej okolicy nie występuje, jak tylko w gruzach Karpensteinu. Gdzie więc w starym domu lub innej starej budowli znajdują się takie ciosy, można przyjąć, że pochodzą z Karpensteinu. Po drugie, trzeba wnioskować o takim użyciu z uderzająco małej liczby bloków piaskowca, które mimo ogromnych mas gruzu murów usuniętych i przemieszczonych od ubiegłego roku zostały dotąd znalezione.
W każdym razie dotychczasowe próby odsłonięcia ruiny lub jej części nie były prowadzone planowo i z należytą wytrwałością; stało się to dopiero od ubiegłego roku.
Stałe rozczarowania tych obcych odwiedzających Karpenstein, którzy szukali tam znacznego szeregu murów, części pomieszczeń mieszkalnych lub umocnień i karczmy, a znajdowali się w błędzie, wielokrotnie budziły w najnowszych czasach pragnienie, by z wielkiego stosu gruzów wydobyć ewentualnie zachowane resztki ruiny. Do realizacji tego pragnienia jednak nie doszło, aż kilku członków tutejszego Towarzystwa Upiększania i tutejszej sekcji Glatzer Gebirgsverein wzięło tę sprawę poważnie pod uwagę. Oględziny ruiny wypadły dla nich niekorzystnie, ale wieczorem tego samego dnia, w marcu 1882 r., przy szklance piwa w gospodzie „Pod Białym Lwem” postanowiono to, co przy oględzinach uznano częściowo za nieopłacalne, częściowo za niemożliwe. W ten sposób powstało prywatne zrzeszenie protektorów i czynnych zwolenników przedsięwzięcia, którzy natychmiast zapisali wystarczającą sumę, by przez szeroko zakrojony eksperyment ustalić, czy można jeszcze znaleźć jakieś warte obejrzenia resztki murów zamku. Po uzyskaniu zgody magistratu Lądka na przeprowadzenie prac wykopaliskowych, rozpoczęto je niezwłocznie 20 marca, powierzając ich kierownictwo zarządowi Towarzystwa Upiększania.
Na tym eksperymencie przedsięwzięcie się nie zatrzymało; po zadowalającym wyniku prace były kontynuowane regularnie, w ubiegłym roku aż do lipca, a w bieżącym roku od 30 kwietnia.
Przyświecało mu kilka celów:
-
odsłonięcie zachowanych części murów z gruzów aż do poziomu, na którym zostały wzniesione, aby odwiedzający ruinę mogli rzeczywiście zobaczyć zachowane części, a nie byli zmuszeni tylko domyślać się ich pod rumoszem i glebą leśną;
-
zabezpieczenie tych części murów przez trwałą naprawę w istniejącym zakresie i w pierwotnych liniach dla przyszłych pokoleń;
-
ustalenie rzutu dawnego zamku;
-
zebranie znalezisk o znaczeniu archeologicznym.
Przy braku jakiegokolwiek wystarczającego przedstawienia ruiny z wcześniejszych stuleci oraz jakiejkolwiek wiadomości o kształcie i rzucie zamku, poszukiwanie resztek murów i ich odnalezienie było z góry trudne. Na szczęście wysiłek włożony w to nie poszedł na marne i można dziś powiedzieć, że przedsięwzięcie zbliża się stale do celu.
Zmiany, jakie dotąd spowodowały prace wykopaliskowe na powierzchni miejsca ruiny, nie mogą dać właściwego wyobrażenia o dawnym wyglądzie tego miejsca komuś, kto wcześniej nigdy nie odwiedził ruiny; jest on bowiem całkowicie inny. Uważny obserwator może jednak z wielu znaków, jak choćby z niskich murów, wywnioskować, co zostało tu znów udostępnione światłu. Nieregularne nagromadzenie różnych pagórków i niewielkich wzniesień zajmowało miejsce zamku; zadbana żwirowa ścieżka wiła się między nimi.
Przez ruinę przeszło kilka pokoleń drzew liściastych i iglastych, których korzenie wszędzie okazały się najbardziej podstępnymi i nieodpartymi wrogami niechronionych i niepilnowanych murów. Rozsadzały one mury aż do najgłębszego fundamentu, rozluźniały je i powodowały ich osuwanie, niszcząc to, co pozostawiła nietknięte żądza zniszczenia zdobywców zamku, wpływy pogody przez ponad cztery stulecia i młodzieńcza bezmyślność, a czego nie ochroniło zaniedbanie i plądrowanie ruiny. Między krzewami i drzewami gleba leśna i trawa pokrywały wszystko z wyjątkiem dwóch partii skalnych na zachodnim końcu miejsca. Tylko w trzech miejscach wystawały jeszcze mury kilka stóp ponad powierzchnię, mianowicie dwa okna piwniczne, prostokątny ryzalit po stronie północno-zachodniej i fragment muru na skale na najbardziej południowo-zachodnim krańcu. Tam, gdzie dziś są otwarte i do poziomu dawnej posadzki pogłębione pomieszczenia, otoczone mniej lub bardziej wysokimi murami, i gdzie dziś odsłonięte są zewnętrzne lica murów, wszystko było wypełnione i zasypane gruzem murów i rumoszem, a na wierzchu przykryte czarną, żyzną glebą. Jakie masy kamieni zostały dotąd wydobyte, można łatwo ocenić po wielkości tych pomieszczeń i usypanych nasypów. Mury obwodowe budynków zamkowych były wszystkie dachowato zawalone na zewnątrz i ku dolinie, aż gruz murów utworzył nasypy i powstrzymał dalsze osuwanie. Przy tym zewnętrzne warstwy murów zostały w wielu miejscach zsunięte aż do najniższego kamienia fundamentowego, a skały, które służyły jako fundament, zostały odsłonięte.
Po tym, jak około dziesięć kroków na zachód od dwóch okien piwnicznych wykopano pionowo w dół „na próbę”, by zbadać, czy i na jakiej głębokości natrafi się tam na ślad muru lub skały, i robotnicy natknęli się już po krótkim kopaniu na skałę, pierwsze uderzenie kilofa skierowano przy tych oknach, by szukać ciągłego muru. Od tego czasu niemal wszystkie mury głównych budynków zamku zostały odsłonięte z obu lub jednej strony aż do poziomu, na którym zostały wzniesione, lub przynajmniej ustalono ich położenie i kierunek, tak że zwłaszcza w odniesieniu do stojącego na północno-wschodnim krańcu miejsca budynku mieszkalnego i wieży strażniczej możliwe stało się uzyskanie obrazu rzutu, który bardzo zbliża się do pierwotnego. Wszystkie te mury należą do piwnicy lub parteru; powyżej nie zachowały się żadne mury.
Dołączony szkic ma zilustrować ten obraz; został sporządzony dokładnie według pomiarów, które wykonałem na miejscu, i obejmuje tylko te części, które dotąd odsłonięto. Pełniejszy wgląd w całą zabudowę i sposób umocnienia zamku będzie możliwy dopiero wtedy, gdy kontynuowane w następnych latach wykopaliska przyniosą dalsze wyniki.
Ponieważ celem przedsięwzięcia było w drugiej kolejności zachowanie odsłoniętych resztek murów dla potomności, trzeba było te części, które wydawały się niestabilne, rozebrać i uzupełnić świeżym murem, a także usunąć każdy krzew i drzewo, by uchronić mury przed ich korzeniami, i zabezpieczyć je darnią przed najgorszymi szkodliwymi wpływami pogody. Dlatego konieczne stały się rozległe prace naprawcze, które były i pozostaną nieodzowne, jeśli owoce odsłonięcia nie mają szybko ulec zniszczeniu. Nie wznosi się nowych murów – na to nie pozwala już koszt w tym miejscu – lecz tylko stare są odtwarzane i naprawiane w zastanym przebiegu, wysokości i grubości, i tylko w takim zakresie, by wiernie przedstawić ruinę i możliwie uchronić jej części przed dalszym upadkiem. Na darni murów można jeszcze dziś rozpoznać, czy jest to stara, nienaruszona darń, czy nowo położona.
Pożądaną dla turystów konsekwencją wykopalisk było otwarcie znów wolnego widoku z Karpensteinu, który w ostatnich dziesięcioleciach został zamknięty przez odrastający młody las po ostatnim zrębie. Skoro prace odsłonięcia musiały usunąć krzewy i drzewa jako przeszkody, tutejsza administracja leśna przyczyniła się do tego przez wycinkę drzew przy ruinie; należy życzyć sobie, by wycinka ta została doprowadzona do końca i by Karpenstein znów wszedł w poczet najbardziej opłacalnych i poszukiwanych punktów widokowych tutejszej okolicy. Wyżej krótko opisałem widok daleki z Karpensteinu, o ile musiał on wchodzić w rachubę dla interesów właścicieli i mieszkańców zamku oraz osiadłych w państwie. Dla odwiedzającego ruinę otwierają się jednak jeszcze dalsze krajobrazy. Widzimy bowiem, przesuwając wzrok od Hummelu (małego stożka wyłaniającego się z doliny w zachodnim pasmie górskim) w prawo, Ratzenberg (między Dusznikami a Lewinem), Szczeliniec Wielki, góry koło Broumova i Wałbrzycha, Góry Sowie koło Dzierżoniowa, Kłodzką Górę i Jauersberg z drogą na jego przełęczy koło Złotego Stoku; na lewo od Hummelu – Wysoką Kopę i pasma leśne Reinerzer Forst i Nesselgrunder Forst aż w pobliże Bystrzycy Kłodzkiej. Widzimy całkowicie lub częściowo miejscowości dolnej Białej Lądeckiej: Radochów, Trzebieszowice, Ullersdorf i Eisersdorf, a ponad górami koło Melling i Starego Waliszowa – Nową Łomnicę, Pohldorf i okolice, a dalej na północ całą okolicę między Szczelińcem względnie Radkowem a Kłodzkiem aż po Górny Świdnik, zwłaszcza Wallisfurth, Reichenau, Albendorf itd., oraz część doliny Ścinawki.
Zatem wzrok z Karpensteinu obejmuje całe hrabstwo kłodzkie z wyjątkiem północno-wschodniego skrawka powiatu kłodzkiego wraz z miastem Kłodzko, który zasłaniają góry ciągnące się od Jauersbergu do Eisersdorfu, oraz z wyjątkiem południowej (Międzylesie) i zachodniej części powiatu bystrzyckiego, które zasłaniają pasma górskie opadające od Śnieżnika ku Konradowi względnie Nowemu Waliszowowi, w swej kontynuacji aż po granice Rengersdorfu, ale pozwalają zajrzeć w lewą połowę doliny Nysy po tamtej stronie.
Komentarz:
Opis prac wykopaliskowych jest szczegółowy, ale technicznie prosty: odsłonięto mury do poziomu fundamentów, usunięto gruz i roślinność, częściowo zrekonstruowano mury. Autor podkreśla, że nie buduje się „nowego zamku”, tylko zabezpiecza ruiny. Widok z Karpensteinu opisany jest bardzo szeroko; nazwy gór i miejscowości dopasowałem do listy użytkownika, gdy było to możliwe.
Znaleziska
Szczególną uwagę poświęcono znalezieniu broni, monet, narzędzi domowych i gospodarskich, częściowo z zainteresowania starożytnością, częściowo po to, by z takich przedmiotów wyciągnąć wnioski o stosunkach zamku. W gruzie znaleziono więc wiele przedmiotów, które nadały pracom wykopaliskowym pewien urok. Niewiele z nich leżało w warstwach powierzchniowych, większość znaleziono na głębokości 2–7 i więcej stóp, te ostatnie zwykle w pobliżu poziomu posadzki lub na nim samym i częściowo pośród rozległych śladów dawnego pożaru. Części żelazne były mniej lub bardziej uszkodzone przez rdzę i częściowo przez ogień.
O ile znaleziska miały jakąś godną uwagi stronę, zostały zebrane w kolekcję, która obecnie jest wystawiona do oglądania dla każdego w gospodzie „Pod Białym Lwem” w Lądku.
Z żelaznych przedmiotów należy wymienić: 2 części pancerza z grubego blachy, część grzbietową i prawą przednią część piersiową, ta ostatnia z rozetami z nitów; 1 część pancerza z rzędu końskiego; 14 fragmentów pancerzy kolczych; 3 ostrogi; 11 noży różnej wielkości, kształtu i przeznaczenia, w tym jeden do noszenia przy pasie jako broń boczna; 46 grotów strzał różnej formy i wielkości; 1 pocisk miotany; 1 fragment bagnetu; 1 grot włóczni; 10 całych podków różnej wielkości i 24 fragmenty podków; ramiona tych podków całkowicie brakują bez śladu, podczas gdy ćwieki są zwykle skośnie skierowane do przodu jak haczyki; 9 sprzączek od części pancerza i uprzęży końskiej; ogniwa różnych mocnych łańcuchów; 2 szerokie pierścienie z piast kół; 2 gwoździe piastowe od wozów; kilka obręczy kół; 2 klucze wydrążone; 2 zamki zasuwkowe; 1 zamek zatrzaskowy; 3 mocne okucia z uchami do zamków zasuwkowych; zawiasy drzwiowe; czopy drzwiowe; 1 świder; 5 pierścieni; 1 narzędzie weterynaryjne do upuszczania krwi; głowica motyki ogrodowej; 1 obcęgi; 1 toporek z tarczą nastawną; 1 obrotowy zaczep okienny; taśmy, okucia i inne przedmioty o nieznanym przeznaczeniu; obejmy, niezliczone skoble, haczyki i gwoździe najróżniejszych rozmiarów.
Najważniejsze z żelaznych znalezisk, jak części pancerza, groty strzał i ostrogi, wskazują na XV wiek.
Z przedmiotów glinianych są: 1 urna, fragmenty szkliwionych i nieszkliwionych naczyń różnej wielkości, formy i przeznaczenia, jak garnki, dzbany i tygle, fragment kafla piecowego. Ogólnie ich formy wskazują na XV wiek; niektóre wydają się starsze. Niektóre fragmenty naczyń mają ornamenty, podobnie ten fragment kafla. Godne uwagi są fragmenty tygla do wytopu o tej samej formie i materiale (wypalony jak grafit), jakich używają złotnicy.
Monety pochodzą z różnych czasów, ale nie mają szczególnej wartości. Najstarsze są zapewne małe blaszane monety miedziane, prawdopodobnie czeskie denary (brakteaty) z XII–XIV wieku, następnie polskie, obustronnie bite denary z XV wieku; także fałszywy szeląg wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego należy do XV wieku. Niektóre polskie monety miedziane pochodzą z wielkim prawdopodobieństwem od króla Kazimierza IV (+ 1492). Te, jak i inne monety miedziane i srebrne są młodsze i z pewnością zostały zgubione przez odwiedzających ruinę. Są to w szczególności srebrny szeląg z miasta Ryga z czasów króla Zygmunta (+ 1632); srebrny krajcar margrabiego Fryderyka z Bayreuth (1735–63), wybity po roku 1747; miedziany szeląg Jana Kazimierza (1664).
Zaskakujące może być znalezienie wielu kości, jeśli uwzględni się długość czasu, jaki upłynął od zniszczenia zamku, i intensywne życie organiczne gleby leśnej. Rzeczywiście rzadko wydobywano całe kości, zwykle tylko fragmenty, ale niektóre z tych fragmentów są tak dobrze zachowane, że nawet struktura miększych (wewnętrznych) warstw jest jeszcze całkowicie widoczna. Większość z nich należy do zwierząt domowych, jak bydło, koń, świnia i drób; niektóre przypisuje się jeleniom. Z kości ludzkich zachowało się tylko kilka fragmentów, np. dolny koniec kości udowej; nie znaleziono żadnego śladu czaszki ludzkiej, podczas gdy fragmenty żuchw konia, bydła i świni z zębami i bez zębów były wielokrotnie odsłaniane.
Nie należy sądzić, że kości leżały w jednym miejscu, jak w jamie śmietniskowej lub miejscu pochówku. Zostały one, podobnie jak inne znaleziska, fragmenty naczyń glinianych i narzędzia żelazne, znalezione rozproszone po całym dotąd wykopanym obszarze i w zmieszaniu z nimi; najlepsze i najliczniejsze z tych przedmiotów, jak części pancerza, ostrogi i groty strzał, w lochu zamkowym lub tuż obok niego w zewnętrznym osuwisku wieży strażniczej. Loch zawierał także potężne elementy zamkowe i większość kości drobiu, które częściowo leżały w kanałach powietrznych wypełnionych piaskiem murarskim. Tylko w trzech miejscach można było na podstawie znalezisk wnioskować o poszczególnych wydarzeniach przy zniszczeniu zamku, mianowicie w lochu, na przedzamczu przy północnym wewnętrznym murze obwodowym, gdzie łączy się on z prostokątnym ryzalitem, i wewnątrz przy bramie zamkowej. W lochu znalezione części pancerza (w tym fragment pancerza kolczego z fragmentem kości ramiennej człowieka), mocne elementy zamkowe, ostrogi i liczne groty strzał nie pozostawiają wątpliwości, że loch został i w tym przypadku użyty jako schronienie obrońców przy szturmie zamku przez oblegających. W dwóch pozostałych miejscach padł przy tym po jednym koniu; znaleziono tam bowiem po 4 podkowy i kąty żuchw końskich wraz z kilkoma innymi fragmentami kości leżące blisko siebie.
Że ogień odegrał dużą rolę przy zniszczeniu zamku, było widoczne we wszystkich wykopanych pomieszczeniach; tylko niewiele metrów kwadratowych można by znaleźć na tym miejscu, gdzie nie byłoby śladów pożaru w głębi. Najwyraźniejszymi oznakami pożaru były popiół i jak świeżo zachowany węgiel drzewny. Najsilniej były one zaznaczone w kuchni – co jest oczywiste – przy fundamencie schodów wieży strażniczej, po wewnętrznej stronie południowego muru obwodowego dziedzińca, w wąskich częściach pomieszczeń zachodniego budynku i w lochu. W tym ostatnim posadzka na wysokości znajdującego się w nim poprzecznego muru była jedną wielką powierzchnią spalenizny, pokrytą popiołem, zwęgloną glebą i węglem drzewnym. Największe kawałki węgla drzewnego, o połowie grubości belki, wydobyto z gruzu murów po południowej stronie zewnętrznej wieży strażniczej. Skoble tych ciężkich elementów zamkowych miały jeszcze na sobie węgiel drzewny jako znak, że były osadzone w drewnie; także niektóre groty strzał miały jeszcze resztki dawnych drewnianych drzewców.
Stosunkowo duża ilość popiołu, węgla drzewnego i innych śladów pożaru na posadzce pomieszczeń i po zewnętrznych stronach murów tłumaczy się tym, że budynki zawaliły się w ogniu, a gruz murów od początku chronił popiół i węgiel drzewny jako warstwa ochronna przed wietrzeniem. Świadczy to ponadto, że w budowie było dużo drewna, co potwierdza brak jakichkolwiek śladów sklepienia kamiennego w piwnicy względnie parterze budynku mieszkalnego i wieży strażniczej, z wyjątkiem piwnicy na południowo-wschodnim krańcu. Wynika z tego dalej, że górne i właściwe pomieszczenia mieszkalne tego budynku nie leżały na sklepieniach i nie były sklepione.
Wspomniany wyżej obrotowy zaczep okienny świadczy, że okna wieży strażniczej miały ościeża z piaskowca; oś zaczepu spoczywa na mocnym, czworokątnym kawałku żelaza, który, jak wskazują jego nacięcia, był osadzony w kamieniu ołowiem.
Brak fragmentów dachówek i cegieł murarskich uzupełnia obraz zamku w tym sensie, że był on zbudowany tylko z kamienia i drewna i kryty gontem, choć zwykle przede wszystkim budynek pański był kryty dachówką.
Warto wspomnieć jeszcze o wykopaniu rzadkiego w tej szerokości geograficznej zwierzęcia z rodziny popielicowatych: popielicy szarej (Myoxus glis Schreb.), zwanej też pilch, bielmaus, rellmaus. Jest to gatunek, który od czubka pyska do nasady ogona mierzy około 16 cm, a od nasady ogona do jego końca 13 cm, ma miękkie futro i puszysty ogon, na grzbiecie popielatoszary, z brązowym nalotem, po bokach ciała jaśniejszy, a na brzuchu mlecznobiały. Cztery okazy, z których trzy w ubiegłym roku, zostały obudzone ze snu zimowego przez wykopaliska, i to w miesiącach kwietniu i maju, tegoroczny okaz 25 maja. Pierwszy został przypadkowo zabity uderzeniem kilofa, pozostałe wydobyto żywe i nieuszkodzone z najczystszego gruzu murów na głębokości 3–5 stóp. Te trzy spały jeszcze mocno i dopiero po upływie godziny obudziły się na tyle, że próbowały uciekać. Ostatni okaz padł w niewoli, przedostatni został podarowany ogrodowi zoologicznemu we Wrocławiu, a drugi został wypchany w reliefowym obrazie i zawieszony obok kolekcji znalezisk. Ten gatunek popielicy, który na północ występuje jeszcze w Czechach i na Śląsku, nie był dotąd widziany w tutejszej okolicy przez nikogo.
Komentarz:
Opis znalezisk jest bardzo szczegółowy. Datowanie (XV w.) opiera się głównie na formach pancerzy, grotów i ostrog. Monety starsze (denary, brakteaty) są zidentyfikowane ogólnie; nowsze (Riga, Jan Kazimierz, Fryderyk z Bayreuth) autor uznaje za zgubione przez późniejszych odwiedzających. Ciekawostką jest wykopanie żywych popielic – to obserwacja przyrodnicza, nie historyczna.
Podania
Stare zamki lub ich ruiny mają swoje podania; Karpenstein nie jest ich pozbawiony. Szczególnie trzy z nich zachowały się w tradycji: jedno o biednej matce, która z tęsknoty za skarbami podziemnych tajemniczych sal zniszczonego zamku zapomina przy ich zbieraniu o swoim dziecku, przez co staje się nieszczęśliwa itd.; drugie o rycerzu, który jeździ na koniu z odwróconymi podkowami; trzecie o pannicy zamkowej. Pierwsze podanie krąży w tej samej formie także wokół zamku Homole i dlatego nie może być uważane za podanie karpieńskie. Drugie natomiast opowiem tutaj, ponieważ do dziś miejsce przypomina o tym rycerzu.
Gdy husyci zdobyli Karpenstein w roku 1428, osiadł na nim czeski rycerz. Wkrótce stał się on z powodu swych rozbojów postrachem okolicy, z wyjątkiem jednej dziewczyny w Lutyni, w której się zakochał. Wszyscy się go bali i nienawidzili jego imienia, którego nie potrafili wymówić, bo było zbyt trudne dla niemieckiego języka. Jego nocne wizyty w Lutyni, gdzie oddawał się miłości, nie pozostały długo w tajemnicy; dowiedział się jednak o zasadzkach swych zazdrosnych wrogów, zanim ci zdołali zrealizować zamiar pochwycenia go i zabicia pod osłoną nocy. Aby ich zmylić, kazał podkuć konia, który go niósł do ukochanej, odwróconymi podkowami. Dzięki tej sztuczce przez kilka miesięcy drwił z czujności swych czyhających przeciwników, którzy z odcisków kopyt w miękkiej leśnej glebie wnioskowali, że leży już bezpiecznie za murami zamku, podczas gdy on ucztował w Lutyni, lub że mogą go schwytać w Lutyni, gdy on już odpoczywał w domu. W końcu odkryli podstęp, nie czekali już na próżno na wracającego i zabili go. Niemieckie imię rycerza, które nadali mu ludzie z powodu jego podstępu, brzmiało: Täuscher (Oszust), a miejsce, gdzie znalazł śmierć, otrzymało nazwę: Täuscher-Wiese (Łąka Oszusta), która do dziś istnieje dla miejsca tuż powyżej „Birkenlehne”. Pochowano rycerza Täuschera w pobliżu dzisiejszego krzyża Wannegießera.
Inna wersja opowieści przenosi cel potajemnych jazd pana zamku Karpenstein do baśniowego zamku po stronie paczkowskiej Wrzosówki. Ów pan zamku miał tam słodkie schadzki w zakazanej miłości z córką pana zamku wrzosowskiego, z którym był w stanie wojny. Aby nie zostać zdradzonym przez ślady kopyt swego konia, użył podstępu, każąc podkuć konia odwróconymi podkowami. Później, ufny w szczęśliwe powodzenie, użył innego konia. Ostrzeżony potajemnie i podejrzliwy pan wrzosowski zaczaił się na pana karpieńskiego i zabił go.
Nazwa Täuscher-Wiese sprawia, że pierwsza wersja tego podania ludowego wydaje się starsza i dlatego bardziej uprawniona.
Trzecie podanie opowiada o „pannie z Karpensteinu”. Ta, rozpalona zazdrością, przebiła niewinnego ukochanego i dlatego po śmierci nie może zaznać spokoju. Od tego czasu co sto lat ukazuje się pannie młodej, a to ukazanie jest dla niej zapowiedzią szczęścia lub nieszczęścia. Za każdym razem panna z Karpensteinu jest przy tym ubrana w sposób niezwykle fantastyczny i cudzoziemski. Jeśli jest przyodziana w piękne, lśniące i kwieciem bogato zdobione szaty i podaje chleb i owoce, ukazanie oznacza szczęście na przyszłość panny młodej; jeśli jednak występuje w ubiorze ubogim, panna młoda wchodzi w małżeństwo pełne trosk i łez.
Komentarz:
Podania są typowe dla tradycji zamkowych: motyw odwróconych podków (zmylenie pościgu), motyw „panny z zamku” jako ducha zwiastującego los panny młodej. Nazwę Täuscher-Wiese pozostawiłem w oryginale z polskim objaśnieniem, bo to lokalny toponim.
Uzupełnienie (do strony 8)
Nazwa Luczyn (Lutynia) ma zapewne tę samą podstawę co czeska domena i wieś Lautim lub Lautschim, której nazwa pochodzi od louka lub luka = łąka. Zresztą w Czechach jest jeszcze kilka podobnych nazw miejscowości.
Kamenice pochodzi niewątpliwie od kamen = kamień.
Mora lub Morav jest być może, podobnie jak czeska nazwa kraju Morawy (Morava), pochodzenia celtyckiego; mar oznacza po celtycku: woda, murava po polsku: murawa.
Słowo Srokkeri wprawdzie nie wskazuje na czeskie pochodzenie, ale mogłoby być spokrewnione z czeskim široký = szeroki.
Zatem nazwa Lutynia mogłaby po niemiecku brzmieć: Wiesau, Wiesenthal (Łąkowa, Łąkowa Dolina), Mora, tj. Stara Morawa, podobnie z powodu łatwo nawadnianych łąk; w odniesieniu do tej ostatniej nazwy należy wskazać na takie same nazwy po tamtej stronie Śnieżnika w dolinie Morawy. Jeśli Srokkeri jest pochodzenia czeskiego, nazwa ta mogłaby być wyprowadzona z rozszerzenia dna doliny Skrzynki za Stójkowem. Nazwa Kamnitz lub Kamiss, po niemiecku mniej więcej: Steinau, Steinbach, Steindorf itd., występuje także gdzie indziej w hrabstwie kłodzkim i w sąsiedztwie i ma, podobnie jak nazwa Kamenz, to samo czeskie pochodzenie, ta ostatnia od: Kamenecz, co oznacza „zamek skalny”, ponieważ w miejscu dzisiejszego kościoła w Kamieńcu Ząbkowickim czeski książę Brzetysław II w roku 1096 po zburzeniu twierdzy Bardun (Warta) zbudował na skale umocniony zamek graniczny przeciw Polakom.
Komentarz:
Ten „Nachtrag” to etymologiczne uwagi autora o nazwach Lutynia, Kamienica, Morawa, Skrzynka, Kamenz. Część form (Srokkeri) jest zniekształcona przez OCR; autor sam sugeruje powiązanie z „široký” (szeroki). Zostawiłem jego hipotezy bez korekty, jako że są to spekulacje XIX-wiecznego badacza.
Wersja niemiecka (OCR + GenAI)
Vorwort
Die seit vorigem Jahre unternommenen Ausgrabungen an der Ruine Karpenstein haben die Erinnerungen an die Burg und damit den Wunsch wieder lebhafter gemacht, das Wahre vom Falschen in der Überlieferung über den Karpenstein unterscheiden zu können. Zumal den Kurgästen von Landeck und anderen Fremden, welche die Ruine besuchen, wird es erwünscht sein, Genaueres und Zuverlässiges über die Ruine und die ehemalige Burg zu erfahren. Ich ging deshalb an den Versuch, in die Vergangenheit der Herrschaft Karpenstein zurückzugreifen, um sichere Tatsachen aus derselben festzustellen und die Irrtümer oder Unwahrheiten des Althergebrachten auszuscheiden. Daraufhin sind die folgenden Blätter entstanden. Leider sind die alten Quellen sehr spärlich geworden, und so blieben manche Teile des Bildes innerhalb des gewählten Rahmens leer oder unvollendet. Ich biete aber, was ich vorläufig daran ausführen konnte.
Der handschriftliche Teil des hiesigen Magistratsarchivs, handschriftliche Aufzeichnungen Köglers (1806) und eines Landecker Bürgers (1809) und Notizen anderer gewährten mir wertvolle Auslese. Von dem gedruckten Material benützte ich namentlich folgendes:
- Kögler, Chroniken der Grafschaft Glatz und Glatzer Miszellen;
- von Hochberg, Kreis Habelschwerdt, 1869;
- Scholz, Vierteljahrsschrift für Geschichte und Heimathskunde der Grafschaft Glatz, 1881–83;
- von Wiese, Die Freirichter der Grafschaft Glatz, 1879;
- Schickfus, Schlesische Chronik, 1625;
- Aelurius, Glatzische Chronik, 1625;
- Hayek–Sandel, Böhmische Chronik, 1697;
- Müller, Vaterländische Bilder, 1844;
- Grünhagen und Markgraf, Lehns- und Besitzurkunden Schlesiens II, 1883;
- Grünhagen, Zeitschrift des Vereins für Geschichte und Alterthum Schlesiens, XIII, XIV, XV (1876–80);
- Graf Stillfried-Rattonitz, Beiträge zur Geschichte des schlesischen Adels, II, 1864;
- Schultz und Pfotenhauer, Die schlesischen Siegel bis zum Jahre 1300, 1871 und 1879;
- Pfotenhauer, Urkunden des Klosters Kamenz, 1881;
- Klose, Dokumentirte Geschichte von Breslau, III, 2, 1783;
- Zimmermann, Beiträge zur Beschreibung von Schlesien, IX, 1789;
- Schneider, Geschichte der Stadt Patschkau, 1843;
- Heintze, Nachrichten über die Stadt Reichenstein, 1817;
- Kopietz, Regesten der Stadt Patschkau.
Die sachverständige Bestimmung der Funde geschah durch Herrn Direktor Dr. Luchs in Breslau, zum Teil (Münzen) auch durch Herrn Baron H. von Saurma-Jeltsch.
Mit dem Ende der Herrschaft Karpenstein verließ ich ihr Gebiet noch nicht, weil die weiteren Schicksale einzelner Teile derselben bis in die heutigen Tage zu kennen vielen willkommen sein wird. Ebenso werden die Fremden gern die beigegebene Skizze des Grundrisses der Ruine benützen, um die räumlichen Verhältnisse der Burg leichter sich vergegenwärtigen zu können; die Skizze soll später je nach den Fortschritten der Ausgrabungen vervollständigt werden.
Die ersten Kosten der letzteren wurden durch die Spenden einer freien Vereinigung von Freunden des Unternehmens bestritten. Alsbald flossen die Beiträge der hiesigen Sektion des Glatzer Gebirgsvereins mit Genehmigung seines Central-Vorstandes und von diesem Jahre ab fast alle Mittel der Kasse des hiesigen Verschönerungs-Vereins dem Unternehmen zu; daneben blieben fernere private Beiträge hiesiger Förderer der Ausgrabungen und von Kurgästen nicht aus.
Ich verbinde damit an dieser Stelle den Wunsch, daß es auch weiterhin den Leitern der Ausgrabungen an solcher materieller Hilfe nicht fehlen möge. Es wäre in mehr als einer Beziehung bedauerlich, wenn die nicht ohne mancherlei besonderer Mühewaltung begonnenen Ausgrabungsarbeiten aus Mangel an fortlaufenden Geldmitteln eine Stockung oder Unterbrechung erleiden sollten, nachdem sie bisher Resultate geliefert haben, welche unter Berücksichtigung der tiefen Zertrümmerung der Burg befriedigende wohl genannt werden dürfen.
Indem ich allen, welche durch Gewährung, Zuwendung und Bekanntgebung von Material gegenwärtige Arbeit fördern halfen, meinen besten Dank hiermit ausspreche, bitte ich, behufs Ausfüllung von Lücken oder Richtigstellung von etwaigen Irrthümern in derselben mich von den einschlägigen Quellen in Kenntnis setzen zu wollen.
Soweit vorliegendes Büchlein als Führer in hiesiger Gegend in Betracht gezogen werden sollte, kann es als eine Beilage zum „Neuesten Führer durch den östlichen Teil der Grafschaft Glatz (Landeck und Umgegend), herausgegeben von der Landecker Sektion des Glatzer Gebirgsvereins“, aufgefaßt werden, welcher andererseits als Ergänzung jenes in vieler Hinsicht dienlich ist. Denn wer über die Entfernungen der einzelnen Strecken, Berge und Ortschaften im Gebiete der ehemaligen Herrschaft Karpenstein, über die Wege zu ihnen und den lohnendsten Aussichtspunkten, über Einwohnerzahl u. dergl. Ausführliches und Zuverlässiges wissen will, wird jenes neuesten Führers nicht entbehren können. Ich empfehle ihn daher auf das Angelegentlichste, weil in den folgenden Blättern solche Verhältnisse nicht berührt sind.
Bad Landeck, 6. Juli 1883.
Dr. Karl Wehse.
Weg nach „dem Karpenstein“
Zwischen Bad Landeck und der nahen österreichischen Landesgrenze, und zwar in östlicher Richtung von jenem, liegt in einem hohen stillen, von Wald umsäumten Tale das Dorf Karpenstein. Vom Badeorte wird es getrennt durch zwei Berge: Dreiecker und Ringelstein, an deren westlichen Talabhängen und diesen gegenüber der Badebezirk sich ausdehnt. Ersterer hängt nach Süden hin mit dem zweiten durch eine sattelförmige Einsenkung zusammen und bildet mit ihm eine nach Westen abfallende Talmulde, welche an ihrer freien Öffnung den Waldtempel umfaßt.
Wenn man vom Georgen-Bade in Landeck ausgehend auf der obern nach dem Waldtempel führenden Straße vor dem Eichhorn-Platz in den Wald geradeaus einbiegt und an den mit laufenden Nummern versehenen Steinen entlang den Waldweg in dieser Talmulde hinauf verfolgt, gelangt man nach einer Wanderung von 50–60 Minuten Dauer und nach einer Erhebung über den Kurort um beinahe 300 Meter bei Nr. 17 dieser Steine auf den Platz, welcher den Mittelpunkt der Darstellung vorliegender Blätter bildet.
Allhier ragen jetzt niedrige Mauern aus dem mit Bäumen reichbestandenen Waldboden hervor als Kennzeichen einer alten Ruine, deren Name ehedem nicht nur eine Burg, sondern auch eine weite und angesehene Gutsherrschaft und einen Verwaltungsbezirk bezeichnete. Außerdem wurde von jeher seit der Erbauung der Burg und bis heut der felsige Bergvorsprung, auf welchem die Ruine liegt, „der Karpenstein“ genannt; die Bewohner des Dorfes Karpenstein nennen heut noch diesen Ort: „Das Schloß.“
Die Ruine steht unmittelbar an der Gemarkung jenes gleichnamigen Dorfes von 26 Hausnummern auf dem Eigentum der Stadt Landeck, in etwa 700 Meter Seehöhe auf dem östlichen nach dem Dorfe steil abfallenden Ausläufer des von Osten nach Westen langgestreckten Ringelsteines, welcher auf seinem Kamme die Aussichtspunkte: Hohenzollern-Fels, Achilles-Fels, Schollenstein und Max’ Ruh trägt und mit seinem westlichen Ausläufer im Dorfe Olbersdorf beim „Waldschlößel“ flach endigt.
Man kann auch den Karpenstein ersteigen von dem Dreiecker, Dorf Karpenstein, den genannten Aussichtspunkten des Ringelstein-Kammes und vom Waldtempel aus; der oben beschriebene Weg ist der kürzeste vom Badeorte aus.
Vorgeschichtliches
Die Burg und die Herrschaft Karpenstein haben eine gemeinsame Geschichte. Denn gleichzeitig mit der Herrschaft wurde die Burg, welche der befestigte Amtssitz derselben war, errichtet, und mit der Zerstörung der Burg zerfiel die Herrschaft.
Die Frage nach ihrer Geschichte führt uns daher vor die Mitte des 15. Jahrhunderts zurück. Was aus jener Zeit über beide als zuverlässig uns überliefert ist, umfaßt einen Zeitraum von etwa 150 Jahren, der mit dem 14. Jahrhundert beginnt und bei vorliegender Darstellung uns hauptsächlich beschäftigt. Es ist darum, weil dieser Zeitraum weit zurück liegt und die Verhältnisse der damaligen Herrschaften eigenartige, von gegenwärtigen ähnlichen Gutsherrschaften verschiedene waren, zunächst nötig, einen Rückblick auf die damalige Lage der allgemeinsten Verhältnisse des Glatzer Landes zu tun.
Dieses Land wurde später als Schlesien und Mähren mit Wohnplätzen bebaut und ist von Böhmen aus bevölkert worden, nachdem die Züge der Völkerwanderung nach der Mitte des vorigen Jahrtausends zum Stillstand im mittleren Europa gekommen waren. Die ersten seßhaften Bewohner des Glatzer Landes waren Czechen. Wann Deutsche zuerst in ihm sich ansiedelten, läßt sich nicht genau feststellen, aber ihre Einwanderung hatte um das Jahr 1200 höchstwahrscheinlich schon begonnen, so daß damals die Einwohnerschaft nicht mehr bloß in dem Tale der Neiße und der Weistritz, welche zuerst angebaut wurden, saß, sondern auch an der Biele, Steine und andern Nebenflüssen der Neiße entlang sich verbreitet hatte. Denn über das Tal der Neiße und Weistritz hinaus haben sich Czechen sehr wenig und in das Gebirge selbst hinauf nicht seßhaft mehr gemacht, weil sie von den Deutschen darin überholt wurden, welche von den böhmischen Regenten des 13. Jahrhunderts und darauf am meisten von König Johann dem Luxemburger (1310–1346) mit Vorliebe in das Königreich Böhmen und insbesondere in das Glatzer Land gezogen und begünstigt wurden. Unter König Johann kam die böhmische Sprache fast ganz im letzteren Lande außer Gebrauch, und selbst in öffentlichen Urkunden fing man an, statt der lateinischen der deutschen Sprache sich zu bedienen.
Die Einwanderung von Böhmen aus war aber deshalb leicht und eigentlich nur von da aus möglich, weil das Glatzer Land in den Grenzen der heutigen Grafschaft Glatz von jeher, sobald es in einen Staatsverband einverleibt worden, zum Herzogtum und vom Jahre 1199 ab zum Königreich Böhmen gehört hatte (bis 1742), während das heutige Schlesien bis in das 12. Jahrhundert eine Provinz des Reiches Polen war. Erst als mit der Bildung der schlesischen Fürstentümer eine Scheidewand im Jahre 1163 zwischen jene Länder getreten war und den fortwährenden Befehdungen beider Nachbarreiche und den damit verbundenen Verwüstungen der Lande ein Ende bereitete, nahm die Bevölkerung des Glatzer Landes um so rascheren Fortgang.
So war schon im 13. Jahrhundert das Tal der Biele weit hinauf mit Wohnplätzen bebaut und finden wir Kunzendorf (Cunchouis villa, Cunzons villa, Kunczindorf) schon im Jahre 1269 und Schreckendorf (Srokkeri, Srekersdorf, Schreersdorf, sonst Grund, in lateinischen Schriftstücken Convallis fundi oder Grund genannt) im Jahre 1325 als Pfarrdörfer, Gompersdorf (Gumprechtsdorf) im Jahre 1337 angeführt. Und wenn auch Seitenberg (Zeidenberk, Sidenberg, Seydenberch) nicht ausdrücklich schon im Jahre 1344 erwähnt würde, könnte man annehmen, daß es zu derselben Zeit, wo nicht früher, als Schreckendorf und Gompersdorf gegründet worden ist, weil seine untern Grundstücke im Gemenge mit den Grundstücken dieser beiden Dörfer liegen. Mit „Grund“ (oder Grundt) wurde damals und später zwar vorzugsweise, aber nicht allein, das Dorf Schreckendorf bezeichnet, sondern die ganze Talgegend, in welcher Schreckendorf, Seitenberg, Gompersdorf und Alt-Gersdorf liegen, hieß „der Grund“. Noch im Jahre 1618 am 31. März schreibt der katholische Pfarrer zu Schreckendorf, Andreas Schwartz, an den evangelischen Prediger Tobias in Landeck als „Pfarrer in Grundt und Wineldorf“. Deshalb werden jene Dörfer bis heut vom Volke die Grunddörfer genannt.
Das Dorf Thalheim (Tolheim, Thalheimb) war um das Jahr 1300 längst schon vorhanden. Denn zu dieser Zeit bestand bereits das Städtchen Landeck, und dieses ist auf der Aue des Dorfes Thalheim erbaut worden, mithin ist Thalheim älter als Landeck. Neu war aber Landeck in jener Zeit auch nicht mehr, sondern sicherlich schon zu einer verhältnismäßigen Bedeutung gediehen, da König Johann im Jahre 1336 den adligen Grundbesitzern des Glatzer Landes das Kirchenlehn überließ und dieses nur bezüglich der Städte Glatz, Habelschwerdt, Wünschelburg und Landeck sich vorbehielt.
Von andern Ortschaften der Herrschaft Karpenstein ist bekannt, daß Winkeldorf (Winklersdorf, Winklendorff) im Jahre 1364 und Konradswalde (Conradi villa, Kunradswald, Cunertswalde) im Jahre 1384 schon Pfarrdörfer und Martinsberg (Merbotindorf) um Jahre 1353 und Leuthen um 1300 vorhanden waren.
Diese Beispiele bezeugen im weiteren nicht allein, daß im 14. Jahrhundert schon in hiesiger Gegend wohlgeordnete Orts- und Kirchengemeinde-Verbände bestanden, sondern auch, daß die Ortschaften von Deutschen im allgemeinen gegründet oder ausgebaut worden sind. Gewöhnlich wurden die Dörfer des Glatzer Landes, welche deutschen Ursprungs sind, nach dem Hauptunternehmer bei ihrer Gründung (dem Richter) benannt.
Das ganze Tal der Biele, über deren obern Bezirk die Herrschaft Karpenstein sich erstreckte, weist von ihrer Einmündung in die Neiße bei Pilsch, welches Dorf (Pilneze) czechischen Ursprungs ist, bis zu ihren Quellen nur Ortschaften auf, die stets deutsche Namen getragen haben. Bloß bei drei Dörfern in Seitentälern der Biele, bei Mohrau (Mora, Moraw), Kamnitz (Kaminice) und Leuthen (Luczyn, Lueczyn, Luthin, Lutein, Lautten) habe ich Bedenken, ihnen einen rein deutschen Ursprung zuzuschreiben; denn ihre alten, bezw. slawischen Namen nicht minder als ihre Lage nahe an der mährischen und österreichisch-schlesischen, seiner Zeit slawischen Grenze, lassen die Annahme zu, daß die ersten Ansiedler daselbst über diese Grenzen herüber kamen und einem slawischen Stamme angehörten. Aber ihre Entwicklung zu geordneten Gemeindewesen bezw. ihre Aussetzung zu den den deutschen Ansiedlern und den Unternehmern der Gründung gewährten Vorrechten haben sie sicherlich Deutschen zu danken.
Mit Ausnahme dieser drei Dörfer sind aus allen Teilen der Herrschaft Karpenstein nur deutsche Ortsnamen auf uns gekommen. Auch als Benennung der Herrschaft selbst und ihrer Burg ist nur der deutsche Name Karpenstein bekannt.
Unterliegt es sonach keinem Zweifel, daß diese Herrschaft von jeher im allgemeinen nur deutsche eingesessene Untertanen hatte, so ist auch die Zeit ihrer Errichtung und der Erbauung der Burg kaum vor das Jahr 1200 zu verlegen; sicherlich aber haben beide schon mehrere Jahrzehnte vor dem Jahre 1300 bestanden. Für eine genauere Angabe der Zeit ihrer Entstehung fehlen die Nachrichten und sind wir in dieser Beziehung außer dem obigen Anhaltspunkte auf die Bauart der Burg und die Berücksichtigung der politischen Entwicklung des Glatzer Landes nach außen und innen im 14. Jahrhundert angewiesen.
Politisches
Die Glatzer Provinz, wie das Glatzer Ländchen in seinem politischen Verhältnis zu dem Königreich Böhmen auch genannt und welche erst am 24. Juni des Jahres 1459 durch König Georg zur selbständigen Grafschaft unter böhmischer Oberhoheit erhoben wurde, war im 14. Jahrhundert ebensowenig wie vorher gleich den andern Landesteilen Böhmens innig mit diesem verschmolzen, sondern hatte seine eigene Verfassung, ein besonderes Mann- und Landrecht, besondere Landtage und besondere Landstände. Diese Besonderheiten mochten sich wohl infolge der abgeschlossenen Lage des Ländchens im Gebirge und infolge des Vordringens deutschen Wesens und deutscher Rechtsauffassung durch die deutschen Ansiedler, die besondere Rechte genossen, herausgebildet haben.
Die drei Landstände waren zusammengesetzt
- von den Herren,
- von den Rittern,
- von den Vögten in den Städten und den Besitzern der Richtergüter; letztere wurden kurzweg Richter, später Freirichter genannt.
Die höchste obrigkeitliche Gewalt im Lande war zur czechischen Zeit im Kastellan des Schlosses zu Glatz, dann im Burggrafen und von der Mitte des 14. Jahrhunderts ab im Landeshauptmann zu Glatz als Statthalter des Königs von Böhmen vereinigt. Dem Landeshauptmann waren zur Vertretung ein Amtsverwalter vom Könige beigeordnet und alle Obrigkeiten und öffentlichen Ämter des Landes unterstellt. Auch in den Zeiten, wo das Land seine eigenen Besitzer durch Belehnung, Verkauf oder Verpfändung hatte, blieb die Würde eines Landeshauptmanns bestehen, indem der Besitzer, wenn er nicht selbst regierte, einen solchen oder im andern Falle einen Unterhauptmann ernannte. Dieser war zwar dann nicht mehr der unmittelbare Vertreter und Bevollmächtigte des böhmischen Landesherrn, der durch solche Besitzveränderung niemals seine Oberherrlichkeit über das Glatzer Land aufgab oder verlor, aber immerhin der oberste Beamte im Lande. Appellationssachen wurden von der königl. Appellationskammer auf dem Schlosse zu Prag entschieden.
Trotz dieser Centralbehörde war die Rechtspflege, allgemeine Polizei- und Gemeinde-Verwaltung keine einheitliche und gleichartig verteilte im Lande. Denn wie fast jede Stadt hatte jeder Stand, hatte jeder Landstrich eigene verbriefte Rechte, Freiheiten und Leistungen, deren Unbeständigkeit durch den häufigen Wechsel der Besitzer und Genußinhaber des Landes im Mittelalter noch mehr gefördert wurde.
Die Angesessenen, sowohl die landständigen als auch die Untertanen – letztere im Unterschied von den czechischen Untertanen in Böhmen, welche Hörige waren –, verfügten frei über ihr Besitztum, waren aber je nach ihrer Standesangehörigkeit und der Art des Erwerbes ihres Besitzes zu persönlichen Kriegs- und Friedensdiensten, zu Roß- und Handdiensten, zu Erbzinsen und Abgaben an den Landes- und Grundherrn verpflichtet.
Die Einwohner des nicht unter einzelnen Herrschaften stehenden Teiles des Landes waren je nach Ständen und Nationalität verschiedenen Gerichtsbehörden unterworfen. Die höhere Gerichtsbarkeit über deutsche und czechische Bevölkerung mit Ausnahme des Adels übte im Namen des Besitzers des Landes das Landgericht zu Glatz aus, die niedere über die czechische das Burggericht daselbst. Da, wo Deutsche wohnten, lag die niedere Gerichtsbarkeit und Polizeigewalt in den Städten in den Händen der Vögte und auf den Dörfern mit einem Richtergute in denen des Richters oder des mit seiner Vertretung von ihm beauftragten Scholzen, auf anderen Dörfern in denen des vom Grundherrn oder dem Amte zu Glatz bestellten Gerichtsverwalters. Die Städte erwarben durch Kauf nach und nach die Erbvogtei und damit die niedere Gerichtsbarkeit im städtischen Bezirk und später auch die obere Gerichtsbarkeit.
Der Adel hatte seine Gerichtsstelle in allem, was Leib, Ehre und Gut betraf, vor dem Burggrafen und dem Mannrecht zu Glatz, einem aus sich gewählten Ausschusse. Die Vögte, Richter und Scholzen standen in allen ihren Rechtsangelegenheiten unter dem Richtergericht zu Glatz, welches aus dem Landrichter und den Schöppen der Stadt Glatz zusammengesetzt war. Die Richter waren unabhängig vom Adel und der Grundherrschaft; denn die Richtergüter hatten Dominialrechte. Sie bildeten unter sich einen Standesverband, den Richterverband, soweit ihre Güter nicht einer Herrschaft zugehörten, mit einem Ausschusse von 4 Mitgliedern (Viertelsleute), welcher den Verband als solchen nach allen Seiten hin vertrat und seine Gerechtssame wahrnahm.
Die großen Herrschaften besaßen eigene Rechtspflege und übten ihre Inhaber bez. deren Burggrafen die obere Gerichtsbarkeit über alle Untertanen in den Dörfern und über die Städte ihres Gebietes aus, soweit nicht besondere Privilegien eine Abänderung bei letzteren mit sich brachten.
Im 14. Jahrhundert war die Glatzer Provinz eingeteilt
a) in die Weichbilder der drei Städte Glatz, Habelschwerdt und Wünschelburg und
b) in die Herrschaften Mittelwalde, Schnallenstein (Slensteyn, Snelsteyn, Snellinsteyn, Schnellenstein) mit dem Rittersitz Wölfelsdorf (Weltflini villa, Wolfelsdorf), Neurode (Neyenrod, Nowinrode, Neuenrode) und Karpenstein.
Die Herrschaft Hummel (Homole, Landfried) gehörte damals nicht zum Glatzer Lande, weshalb die Verhältnisse ihres Gebietes, das von der Heuscheuer bis zu den Seefeldern und von der Gemarkung Rückers bis zu derjenigen der Herrschaft Nachod reichte, uns hier nicht berühren.
Die Herrschaften waren vom Könige von Böhmen an Vasallen durch Belehnung vergeben, auch an andere mit dem ganzen Glatzer Lande zugleich verpfändet oder zum Nießbrauch überwiesen und fielen beim Aussterben erbberechtigter Nachkommen des Lehnsträgers oder wegen Bruch des Lehnsseides durch letzteren oder durch Auslösung des Pfandes wieder an den Landesherrn zurück.
Jene drei Städte verwalteten ihre Gemeinde-Angelegenheiten selbständig, wobei zu bemerken bleibt, daß Habelschwerdt volles Stadtrecht nach damaliger Art, wie Glatz es längst schon besaß, im Jahre 1319 und Wünschelburg dieselbe Selbständigkeit erst im Jahre 1418 errang. Bezüglich der oberen Gerichtsbarkeit und der Verwaltungsaufsicht (z. B. Wahl ihrer Schöppen) standen sie unter dem Landgericht und dem Burggrafen bez. Landeshauptmann zu Glatz.
In ihren Weichbildern lagen viele kleinere Gutsherrschaften mit Dominialrechten, Rittersitze, fast auf jedem Dorf einer, oder ein Richtergut.
Von den anderen Städten des Landes gehörten Mittelwalde und Neurode zu den gleichnamigen Herrschaften und Landeck zur Herrschaft Karpenstein. Wilhelmsthal bestand noch nicht und Reinerz (Dusnit, Reinhardi oppidum) und Lewin (Levinice) lagen außerhalb des Glatzer Amtsbereichs, weil sie zur Herrschaft Hummel gehörten. Ihre engeren Gemeinde-Angelegenheiten verwalteten sie selbst durch ihren Rat (Schöppen) je nach ihren Privilegien, waren im übrigen aber von der Grundherrschaft als Grundobrigkeit abhängig.
Die großen Herrschaften des Glatzer Landes nahmen im 14. Jahrhundert folgende Gebiete ein: Mittelwalde den östlichen Teil und Schnallenstein den westlichen Teil der südlichen Ecke des Landes, soweit diese nicht zum Weichbilde von Habelschwerdt gehörte; Neurode die nördliche und Karpenstein die östliche Ecke, soweit diese nicht Weichbild von Wünschelburg oder Glatz waren. Die ersteren zwei Herrschaften einschließlich Wölfelsdorf waren bis zum Jahre 1361 bez. bis 1381 in einer Hand vereinigt.
Wie die Bezirke der einzelnen Herrschaften zueinander lagen, zeigen genügend die Richtergüter, welche damals zu ihren Gebieten gehörten. Es waren in jenem Jahrhundert Richtergüter der Herrschaft Mittelwalde: Herzogswalde, Schönfeld, Hain, Lauterbach, Neundorf, Urnitz, Wölfelsdorf; Richtergüter der Herrschaft Schnallenstein: Ebersdorf b. H., Lichtenwalde, Ober-Langenau, Verlorenwasser, Rückers; Richtergüter der Herrschaft Neurode: Hausdorf, Königswalde, Kunzendorf b. N., Ludwigsdorf, Volpersdorf. Bei der im Jahre 1381 von Mittelwalde in Folge und gemäß der letztwilligen Bestimmung des Erblassers und brüderlichen Vergleichs wahrscheinlich mit Urnitz abgezweigten Gutsherrschaft Wölfelsdorf würden demnach bloß diese beiden Richtergüter gewesen sein. Hierzu ist jedoch zu bemerken, daß die genannten Richtergüter der Herrschaft Neurode dem Richterverbande angehörten, im 14. Jahrhundert wahrscheinlich auch Wölfelsdorf und Verlorenwasser. Im 15. und 16. Jahrhundert wurden in den Gebieten der großen Herrschaften noch andere Richtergüter gebildet. Zur genaueren Abgrenzung der Herrschaften müssen selbstverständlich die zwischen jenen Richtergütern gelegenen Gebiete, auf denen damals noch andere Ortschaften schon standen, den betreffenden Herrschaften zugezählt werden.
Größe der Herrschaft Karpenstein
In ihren Verband gehörten im 14. Jahrhundert die Richtergüter Thalheim, Leuthen, Winkeldorf, Konradswalde, Gompersdorf, (Alt-)Gersdorf (Gerardzdorf, Gerhardsdorf), Seitenberg, Petersdorf; außerdem waren im 14. Jahrhundert das Richtergut Schreckendorf und um das Jahr 1400 die Richtergüter Olbersdorf (Albertsdorf) und Martinsberg vorhanden, ihre Besitzer jedoch im Richterverbande. In diesen traten vor Ende des 14. Jahrhunderts noch die Besitzer von Konradswalde, Winkeldorf und Leuthen, die anderen erst nach der mit der Auflösung der Herrschaft verbundenen Aufhebung des herrschaftlichen Landgerichts zu Landeck. Nach dieser Zeit entstanden auf ihrem ehemaligen Gebiete noch die Richtergüter Neu-Gersdorf (1581) und Wolmsdorf (Wolframsdorf).
Außer den Ortschaften mit diesen Richtergütern umfaßte die Herrschaft Karpenstein noch weitere Landstriche, welche um jene Zeit noch nicht angebaut waren. Sie grenzte im Norden an die Gemarkungen Raiersdorf, Schönau, Kunzendorf (Rittersitze), im Westen an Alt- und Neu-Waltersdorf, Kieslingswalde (Rittersitz) und die Herrschaft Wölfelsdorf, im Süden an die Herrschaft Mittelwalde und die Markgrafschaft Mähren, im Osten an (das heutige österreichische) Schlesien. Es gehörte demnach alles Gebiet zu ihr, worauf heute folgende Ortschaften liegen: Die Städte Landeck und Wilhelmsthal und die 24 Dörfer Nieder-Thalheim, Ober-Thalheim, Voigtsdorf (Viczdorf), Heidelberg, Leuthen, Karpenstein, Olbersdorf, Schreckendorf, Gompersdorf, Alt-Gersdorf, Neu-Gersdorf, Bielendorf, Alt-Mohrau (früher Hammer, Klessen-Mora), Neu-Mohrau, Kamnitz, Klessengrund, Seitenberg, Heudorf, Johannesberg, Martinsberg, Wolmsdorf, Winkeldorf, Konradswalde, Petersdorf. Fast deckt sich mit ihrem Gebiete der Bezirk des gegenwärtigen königlichen Amtsgerichts zu Landeck, welcher alle diese Ortschaften mit Ausnahme von Martinsberg und Petersdorf und überdies noch die Dörfer Kunzendorf, Heinzendorf, Raiersdorf und Schönau umfaßt.
Ein Dorf, welches damals und noch gegen Ende des 16. Jahrhunderts in hiesiger Gegend bestand, ist verschwunden. Es hieß Crafczdorff, Crafesdorff, Kraczdorf oder Kratzdorf und hatte nach dem Urbarium der Grafschaft Glatz vom Jahre 1571 zehn Gärtner oder Häusler, welche je 40 Groschen Erbzins zu „Georgi“ und „Michaeli“ an das Amt in Glatz entrichteten. Es lag am unteren Ausgange des heutigen Dorfes Karpenstein, an der „Birkenlehne“, im Tale des Kratzbachs, welcher in der Nähe des Karpensteins (Ruine) entspringt, durch den nördlichen Teil des Dorfes Karpenstein läuft und in Ober-Thalheim bei der Schlößel-Brücke in die Biele mündet. Die Annahme, daß die Ortsnamen Kratzdorf und Karpenstein dasselbe bedeuten und ersterer nur die ältere Benennung des Dorfes Karpenstein sei, ist eine irrige. Denn aus den Grundbüchern von Ober-Thalheim geht die frühere Existenz eines Dorfes Kratzdorf hervor, dessen Grundstücke in der bezeichneten Strecke jenes Tales lagen. Weiter herein in diesem sind im gegenwärtigen Jahrhundert noch steinerne Tröge (zum Tränken des Viehes) aufgefunden worden, was für das ehemalige Vorhandensein von Viehwirtschaften daselbst Zeugnis gibt. Ferner wird in einer Urkunde, datiert Schloß Prag den 17. October 1578, die Ortschaft „Kraczdorf“ neben der Ortschaft „Karpfenstein“ besonders aufgeführt. Eine etwaige Deutung dieses „Kraczdorf“ auf Gersdorf oder eine Verwechslung zwischen beiden ist deshalb ausgeschlossen, weil auch Gersdorf ausdrücklich daneben in der Urkunde genannt wird. Es ist dies der Brief, in welchem Kaiser Rudolph II. als König von Böhmen und Graf zu Glatz verspricht, daß, weil in bewährter Treue sowohl der Rat der Stadt Landeck („in unserer Graffschaft Glatz gelegen“) als auch „die zu demselben Landeckischen Krais gehörigen Dorfschaften, als Olbedorf, Voigtsdorf, Kraczdorf, Karpfenstein, Schreckdorf, Gersdorf“ u. s. w. eine Geldsumme (jener 200 Gulden rhein. und diese zusammen 1691 Gulden 35 Kreuzer 5 Heller) baar ihm gezahlt haben, genannte Stadt und Dorfschaften mit ihren jährlichen Diensten und Gefällen, die sie jetzt auf das Schloß Glatz zu leisten hätten, künftighin stets bei der Krone Böhmens verbleiben und davon weder durch Verkauf noch durch Verpfändung noch auf andere Weise getrennt, sie auch keiner anderen Herrschaft als einem Könige von Böhmen („als ihrer natürlichen Erbherrschaft“) übergeben werden sollen.
Dorf Karpenstein ist später als Kratzdorf gegründet worden, bestand im Jahre 1346 noch nicht und hatte im Jahre 1606 acht Untertanen und zwei zinsbare Äckerstücke, während Kratzdorf im Jahre 1571 zehn Gärtner hatte, mithin damals größer war als Karpenstein im Jahre 1606. Unzweifelhaft haben beide Ortschaften gleichzeitig und als zwei von einander in der Verwaltung getrennte und verschiedene Gemeinden bestanden.
Dafür, daß Dorf Karpenstein im Jahre 1346 noch nicht vorhanden war, zeugt der Brief der drei Brüder Glubos vom 14. Februar desselben Jahres, worin diese dem Könige Johann für die Belehnung mit dem Schlosse Karpenstein den Huldigungseid leisten und die zu diesem Schlosse gehörenden Dörfer einzeln aufgeführt werden; Kratzdorf ist unter ihnen, aber nicht Karpenstein.
Die Annahme liegt nahe, daß der untere fruchtbarere Teil des Kratzbach-Tales – wie überall im Gebirge geschah – früher als der unwirtlichere obere Teil desselben, wo jetzt Dorf Karpenstein sich hinzieht, bebaut worden ist und daß später erst die obere Strecke des Tales vom dichten Walde gelichtet und urbar gemacht wurde. Höchstwahrscheinlich sind die ersten Wohnstätten des Dorfes Karpenstein in dem südlich und südöstlich an der Burg sich hinziehenden Teile des Karpensteiner Tales angelegt worden, weil dieser Teil des Tales, der mit seinem Wasser nach Olbersdorf hin abfällt, wärmer und weiter ist als der nördliche Teil desselben mit dem Kratzbach. Wie Kratzdorf im Norden der Burg nach Osten hin, wird Karpenstein im Süden derselben nach Norden hin im Tale allmählich sich ausgedehnt haben, bis beide in demselben zusammenstießen. Ich vermute, daß nach Eintritt dieses Zeitpunktes, zu dessen annähernder Bestimmung gar kein Anhalt zu finden ist, die beiden Ortschaften unter dem Namen Karpenstein, als dem durch die Burg und Herrschaft bekannteren und vornehmeren und wegen des Heranrückens des vergrößerten Dorfes an den Karpenstein näher liegenden Namen, zu einem einzigen Gemeindeverbande vereinigt worden sind. Auch ist die Annahme zulässig, daß zum Schwunde des Dorfes Kratzdorf außer Feuer und Wasser viel der Ankauf von Kratzdorfer Grundstücken durch die Grundherrschaft oder Angesessene der Nachbardörfer Thalheim und Leuthen mitgewirkt haben mag.
Von den bei der Auflösung der Herrschaft Karpenstein noch nicht vorhanden gewesenen Ortschaften ihres Gebietes wurden gegründet: Wilhelmsthal (auch Neustädtel früher und vom Volke jetzt noch genannt) und Neu-Gersdorf im Jahre 1581, Johannesberg im Jahre 1585, Mühlbach (früher Buchdörfel) im Jahre 1588, Neu-Mohrau 1596, ebenso Klessengrund, Kamnitz und Heudorf in der zweiten Hälfte des 16. Jahrhunderts; Bielendorf im Jahre 1606, Heidelberg 1641. Ober-Thalheim wurde als besondere Dorfgemeinde (Rittersitz) im Jahre 1688 durch Abzweigung von Grundstücken aus Thalheim gebildet, welches seitdem Nieder-Thalheim heißt. Alle übrigen Ortschaften mit Ausnahme von Karpenstein bestanden schon in der ersten Hälfte des 14. Jahrhunderts; Petersdorf ist vielleicht in der zweiten Hälfte desselben entstanden.
Im 16. Jahrhundert wurde auf dem Berge Heidelberg über den Sommer eine Anzahl Vieh (gegen 50 Stück) auf der Weide gehalten. Herzog Ernst von Baiern, Pfandinhaber der Grafschaft Glatz von 1548–1560, hatte seiner Zeit daselbst einen Stall für das Vieh und eine Behausung erbauen, sowie einige Äckerstücke zu etwa 24 Scheffel Aussaat herrichten lassen. Der jährliche Zins dieser Anlage betrug 20 Schock (Groschen) im Jahre 1571. Sie wurde vom Kaiser Rudolph II. an den Landeshauptmann Hans von Pannwitz verkauft und ihm am 16. October 1586 eingeräumt. Nachher verödete sie, wahrscheinlich in Folge des 30jährigen Krieges, und lag wüste, bis sie im Jahre 1641 durch den Kaiser Ferdinand III. von dem damaligen Besitzer, einem Herrn von Rohr, käuflich erworben und nach Erbauung neuer Stellen zu einem Kammerdorfe ausgerichtet wurde.
Neuere Gründungen sind: Neu-Kamnitz (zu Kamnitz gehörig), Neu-Klessengrund (zu Klessengrund gehörig), Mutius-Grund (zu Neu-Mohrau gehörig), alle drei aus dem Anfange des gegenwärtigen Jahrhunderts; Neu-Bielendorf oberhalb Bielendorf (zu diesem gehörig) in den Jahren 1792–1797. Letzteres, sowie Neu-Kamnitz und Neu-Klessengrund haben sich um die dortigen Försterhäuser entwickelt.
Bergbau in der Herrschaft
Von allgemeinem Interesse dürfte es wohl sein, hierbei einiges über den Bergbau zu erwähnen, welcher im Gebiete der ehemaligen Herrschaft Karpenstein betrieben wurde, wenn auch die Nachrichten hierüber nicht bis vor die Zeit der Auflösung derselben zurückreichen. Ihm allein verdanken die Ortschaften Wilhelmsthal, Klessengrund, Alt-Mohrau und Johannesberg, wahrscheinlich auch Heudorf ihren Ursprung.
Der Bergbau scheint in hiesiger Gegend im 16. Jahrhundert zu einer ausgebildeten Blüte gediehen zu sein, welche er später niemals wieder erhielt. Gegraben wurde auf Eisen-, Silber- und Bleierze, hauptsächlich auf erstere (Magnet- und Brauneisenstein). Die Hauptgruben lagen in Klessengrund, Heudorf und Johannesberg, andere bei Wilhelmsthal, Leuthen, Martinsberg und Winkeldorf. Der „finstere Stollen“ in Klessengrund wurde (auf Silbererze) im Jahre 1577 angelegt. Eisenhämmer mit Schmelzen und Pochwerken standen im 16. Jahrhundert in Klessen-Mora (Alt-Mohrau), Seitenberg und Schreckendorf, die teils (in Schreckendorf) der königlichen Kammer zu Glatz, teils Privaten gehörten.
Das älteste, was über diesen Bergbau auf uns gekommen, ist eine Bergwerksordnung vom Jahre 1524, welche Graf Ulrich von Hardegg, der Nachfolger der herzoglichen Brüder Albrecht, Georg und Karl im Besitze der Grafschaft Glatz, für diese erließ. Veranlaßt wurde sie durch das Herbeiströmen vieler Fremden zu den Bergwerken in Seitenberg und Winkeldorf. Danach wurde in Winkeldorf ein Bergmeister eingesetzt, dem 4 Berggeschworene beigegeben wurden. Die zehnte Mark oder der zehnte Centner mußte an den Landesherrn abgeführt, das Erz diesem käuflich überlassen werden, oder die Hammerschmiede entrichteten einen Zins. Für die Bergleute war nur der Bergmeister der zuständige Richter; Appellationen wider Entscheidungen desselben waren nach Freiberg im Meißnischen zu richten. Gewährt wurden freies Holz zu Häusern und Mühlen, zum Brauen und Rösten, freie Fischerei in den Mühl- und Hammergräben, zollfreie Zufuhr von Wein, Bier, Meth und Brot zum Bergwerk, vierjähriger Schutz gegen Verfolgung durch Gläubiger, Befreiung der Bergleute von allem Kriegsdienst außerhalb der Grafschaft. Diese Bergwerksordnung wurde von Johann Graf von Hardegg, Grafen zu Glatz, im Jahre 1527 für Seitenberg, Winkeldorf und Martinsberg bestätigt. Als dann der Bergbau in der Gegend von Schreckendorf, woselbst sich ein Bergmeister befand, immer mehr nach dem Schneeberge hin sich ausdehnte und dort auch Silbererzgänge aufgeschlossen wurden, erließ Kaiser Rudolph II. unter dem 24. März 1578 eine eigene neue Bergordnung für die Grafschaft Glatz und erlaubte auf Vorschlag des kaiserlichen Rates und obersten Münzmeisters in Böhmen Wilhelm Freiherrn von Oppersdorf, „im Grunde“ (Schreckendorf) oder in der „Klessen“ (Alt-Mohrau) eine freie Bergstadt für die Bergleute anzulegen.
So wurde Wilhelmsthal im Jahre 1581 gegründet und nach diesem Münzmeister, als seinem Erbauer, benannt. Vorher noch laut eines amtlichen Berichts vom Jahre 1575 war die Gegend, wo dieses Städtchen entstand, oberhalb Seitenberg und nach dem Tale der Klessen und Mohrau hin vollständig mit Wald bedeckt und der Boden unangebaut; nur eine Brettmühle stand unterhalb des Hemmberges. 1582 ist Wilhelmsthal schon eine fertige Gemeinde; denn sein ältestes Stadtbuch beginnt mit dem 5. August dieses Jahres. Gleichzeitig wurde ein Bergamt dahin verlegt, dessen Vorsteher der Bergmeister und Bürgermeister Paul Hautschel war.
Das Städtchen bewohnten anfangs nur Bergleute und es gehörte, wie die umliegenden Ortschaften, zur landesherrlichen Kammer in Glatz. Jedoch hatte ein Adliger, jener Oppersdorf, daselbst ein Grundstück von 6 Schnüren Länge und 2 Schnüren Breite (1585). Nach seinem Tode fiel dasselbe an seine Wittwe Susanna, geb. Gräfin von Hardegg, welche es am 6. Juni 1601 dem Julius Nettel von Janowitz verkaufte. Von diesem erwarb es am 15. Mai 1602 für 1100 Thlr. Joachim Hundt von Altgrottkau, der es im Jahre 1615 noch besaß. Im Jahre 1684 erkaufte der Reichsgraf Michael Wenzel von Althann auf Mittelwalde die Stadt Wilhelmsthal, welche hiermit zur Herrschaft Seitenberg fiel.
Kurze Zeit nach der Begründung von Wilhelmsthal, im Jahre 1585, wurde das Dorf Johannesberg, so genannt nach einer dortigen Grube St. Johannes, durch Wilhelm Freiherrn von Oppersdorf erbaut, um für die Bergleute genügende Unterkunft und ein geordnetes Anwesen zu schaffen. Anfangs war das Dorf der Gerichtsbarkeit von Wilhelmsthal untergeordnet, erhielt aber alsdann einen eigenen Gerichtsverwalter in der Person des Bergmeisters der Grafschaft Glatz, Nicolaus Geßner, welcher dort ein Grundstück von 31 Schnüren Länge und 7 Schnüren Breite besaß, als eine Art Freigut mit Bierschank und Mahlgerechtigkeit.
Ein kaiserlicher Beamter, der Hammer-Verwalter, wohnte in Schreckendorf und hatte die drei Hammerwerke und die Gruben ringsum hauptsächlich auf die richtige Abführung des Zehnten vom Hütten- und Grubenertrage zu kontrollieren. Daß dieser Betrieb in jener Zeit ein beträchtlicher gewesen sei, beweisen die verschiedenen in späterer Zeit wieder aufgefundenen alten Eisenerzbaue.
In Martinsberg wurde auf Silbererze gegraben. Um das Jahr 1620 ging hier das Bergwerk zu Bruch, wie um dieselbe Zeit und später an den benachbarten Ortschaften „im Grunde“ in Folge des 30jährigen Krieges. Es lebte zwar der Berg- und Hüttenbetrieb „im Grunde“ und in Martinsberg später einmal wieder auf, schwang sich aber bei weitem nicht zu ähnlicher Blüte wie im 16. Jahrhundert empor.
Zu Schreckendorf ließ im Jahre 1843 die Besitzerin der Herrschaft Seitenberg eine Eisenhütte errichten und das Erz aus den Gruben bei Johannesberg und Heudorf entnehmen, stellte den Betrieb aber am 1. October 1864 wieder ein.
Nachdem die Grafschaft Glatz an die Krone Preußens übergegangen war, nahmen der Hauptmann von Zerbst (im Regiment de la Motte Fouqué) und der Steuerrat Mercelius den verlassenen Bau in Martinsberg wieder auf. Es wurden Pochwerke und Schmelzöfen erbaut und am 8. Juli 1749 die Grube „zum reichen Segen“ und die „Friedrichs-Silberhütte“ feierlich eingeweiht. Nach dem Tode der beiden Unternehmer und wegen Mangel an geeigneten Berg- und Hüttenmannschaften ging die ganze Anlage wieder ein. Im Jahre 1855 wurde dieser Bau auf Silbererze von einer zu diesem Endzweck zusammentretenen Gesellschaft wieder aufgenommen, einige Jahre hindurch betrieben, dann aber wegen der unverhältnismäßig großen Unkosten der Verhüttung der Erze aufgegeben.
In Leuthen hatte Leopold Graf Hoffman von Leichtenstern auf Ober-Thalheim (1719–1736) eine Bleigrube aufdecken lassen. Sie blieb dann unbeachtet liegen, bis im Jahre 1799 eine Gewerkschaft von 12 Personen, an deren Spitze der Knappschaftsarzt Dr. Heintze in Reichenstein stand, sie wieder betrieb, um die Bleierze zur Schmelzung der roten, arsenikfreien und goldhaltigen Schlieche in Reichenstein zu benutzen. Wegen der kriegerischen Zeit 1806 hörte das Graben auf, nachdem die Gesellschaft 6000 Thlr. dort zum Bau verwendet, aus Blei aber nur 2000 Thlr. Erlös erzielt hatte. 68 Pfund des gewonnenen Bleies hielten 1 Viertel-Loth Silber.
Besitzer der Herrschaft und Burg
Da der Landesherr damals das unbestrittene Recht genoß, Grund und Boden seines Landes mit allem, was darauf, darüber und darunter ist, und soweit solches noch nicht an Eingesessene und Untertanen vergeben war, als Krongut zu behandeln, in beliebiger Weise für sich auszunutzen oder zu verkaufen und zu versetzen, ist unzweifelhaft der Begründer und erste Besitzer der Herrschaft ein König von Böhmen gewesen, der allerdings bei Errichtung derselben höchstwahrscheinlich die Absicht ausführte, einen seiner getreuen Ritter und Räte damit in Form des Lehns für geleistete Dienste zu entschädigen oder zu belohnen. Möglich ist indes, daß der König einem seiner Vasallen das Gebiet zur weiteren Urbarmachung durch Ansiedler gegeben und dieser die Herrschaft eingerichtet, mit der ihm verliehenen Amtsgewalt und dem ihm gewährten Nutzungsrechte verwaltet und die Burg gebaut hat. In beiden Fällen mußte selbstverständlich die Gegend schon einigermaßen bewohnt und ertragreich gemacht sein, weil sonst das Gebiet für den Belehnten kein lohnendes und als Geschenk des Königs kein würdiges gewesen wäre und zum Bau der Burg die nötigen Hand- und Spanndienste der Untertanen gefehlt hätten.
-
Der erste bekannte, im Glatzer Lande einheimisch gewordene Adlige, welcher die Burg Karpenstein mit dem zugehörigen Bezirke, mit Wäldern, Wild, Flüssen, Zoll, Landgericht (Obergericht) in Landeck, Dörfern u. s. w. als Lehn inne hatte, ist Thamo (Tam, Thame, Thammo) von Glubos (Thomas von Glaubitz) der Ältere, welcher im Jahre 1337 stirbt.
-
Ihm folgte im Besitz sein Sohn Thamo von Glubos der Jüngere, welcher im Jahre 1345 starb.
-
Seine Anrechte auf Karpenstein erwarben durch Kauf von den Kindern des Verstorbenen seine Brüder Otto, Reinsch (Reinco, Reinhard) und Nickel (Nikolaus) von Glubos und traten gemeinsam den Besitz der Herrschaft im Jahre 1346 an.
-
Im Jahre 1351 ist die Familie Glubos, wahrscheinlich wegen Überschuldung dieser Linie, nicht mehr auf Karpenstein, sondern Frizco von Talewitz (Fritz von Dalwitz?) der Besitzer.
-
Ihm folgte im Jahre 1352 Mersan von Parchowitz. Von diesem löste Kaiser Karl IV. Karpenstein im Jahre 1353 wieder zur Krone Böhmens ein, gab es aber schon im folgenden Jahre als Erblehn
-
seinem Bruder Johann, Markgrafen von Mähren, welcher es im Jahre 1364 noch besitzt und wahrscheinlich noch bis 1378 besaß.
Aus einem Briefe Kaiser Karls IV. vom Jahre 1356 (Prag, den 8. September) geht hervor, daß die Richter und die Geschworenen einiger Städte, darunter Landeck, sich wegen Bedrückungen und Ungerechtigkeiten beim Kaiser beschwert hatten, welchen sie seitens der adligen Grundbesitzer ausgesetzt waren. Der Kaiser verwarnt deshalb diese Adligen und befiehlt ihnen, daß sie ihre Untertanen weder mit Auflagen, noch Steuern, noch Zahlungen, noch anderen Lasten bedrücken und die von ihrem erblichen Besitz Vertriebenen auf ihr Eigentum wieder zurückführen sollen. Leider ist aus der Reihe der namentlich dort aufgeführten Adligen, Otto von Glubos der Ältere, Tyczko von Pannewicz, Otto Schüler, Tamo von Czechaw, Jeske von Horczicz, Rupert und Jan von Glubos, der Burggraf auf Karpenstein nicht zu ermitteln, gegen den allein doch nur die Landecker ihre Beschwerden gerichtet haben konnten, da der Besitzer – ein Bruder des Kaisers – hier nicht wohnte und keine Andeutung im kaiserlichen Briefe auf ihn bezogen werden kann. Alle Verwarnten scheinen nicht genannt zu sein, und die Familien der Genannten waren damals nicht hier, sondern in andern Gegenden des Glatzer Landes angesessen. Letzterer Umstand schließt allerdings nicht unbedingt aus, daß einer von ihnen der Burggraf des Markgrafen Johann auf Karpenstein gewesen sei.
- Im Jahre 1378 verpfändete Kaiser Karl IV. seinem Neffen Jost (Jodokus), Markgrafen von Mähren, einem Sohne des Markgrafen Johann, das Land Glatz und überließ ihm zugleich damit die Herrschaft Karpenstein zum Nießbrauch. Dieses Pfandland behielt Jost sicher bis zum Jahre 1384, wahrscheinlich bis 1388, aber den Genuß der Herrschaft Karpenstein trat er an den König Wenzel IV. noch nicht ab.
Die Pfandinhaber des Glatzer Landes wohnten zum Teil gar nicht im Lande, weil sie ihren bisherigen Wohnsitz auf einem ihrer älteren Güter beibehielten oder anderweitig durch den Staatsdienst abgehalten wurden. Deswegen und weil sie zur Wahrung ihrer Interessen am Lande mit der allgemeinen Beaufsichtigung seiner Verwaltung und der Sorge für Ordnung und Sicherheit darin vollauf zu tun hatten, gleichviel ob sie die Landeshauptmannschaft selbst übernahmen oder Unterhauptleute anstellten, hat keiner von ihnen auf Karpenstein seinen Wohnsitz aufgeschlagen; sondern sie haben, wie der Landesherr nach Erledigung des Lehns, die Herrschaft durch Burggrafen verwalten und schützen lassen. Einen solchen finden wir im Juni des Jahres 1392 unter dem Namen Pertoldus, auch Prusse genannt, vor, welchem in demselben Jahre noch als Burggraf ein Wolfhard von Rachenau (die Lesart Reichenau ist unrichtig) folgt. Im Jahre 1396 ist ein Casparus daselbst Burggraf; er wird in einer Urkunde – wahrscheinlich nicht zu seinem Ruhme – kurz als „famosus“ näher bezeichnet.
- Markgraf Jost hat die Herrschaft Karpenstein bis zum Jahre 1400 behalten. Am 13. November dieses Jahres gibt er sie als Lehngut, das Schloß mit allem Zubehör, weiter an die Brüder Konrad und Eberhard von Nymancz und ihre Erben männlicher Linie mit der Bedingung, daß, wenn Konrad ohne männliche Erben stirbt, Eberhard und die Seinigen, andernfalls Konrads Erben allein den Besitz haben sollen. Im Jahre 1404 war Konrad von Nymancz noch auf Karpenstein. Kurz darauf muß das Lehn erledigt gewesen sein; denn im Jahre 1410 treffen wir daselbst einen Burggrafen mit Namen Nitsche.
Die Familie Nymancz (Niemand, Niemandis, Niemitz) ist die letzte einheimische Glatzer Ritterfamilie unter den Lehnsträgern auf Karpenstein gewesen. Diese Familie, welche im 14. Jahrhundert noch den Beinamen „Beier“ hatte, stammte aus Baiern und besaß außer Karpenstein das Dorf Nieder-Steine bei Glatz als Lehn. Sie ist nicht mit der Familie Nimptsch (Nemcz) zu verwechseln, welche ihren Namen daher führte, weil sie einst die Vogtei in Nimptsch (Nemci, Nemchy) als Lehn hatte.
Fortan geht die Herrschaft Karpenstein bis zu ihrer Auflösung aus der Hand des Landesherrn von Böhmen in die Hände von Pfandinhabern des Landes Glatz über. Sie steht deshalb auch wieder unter der Verwaltung von Burggrafen.
- Der nächste Genußinhaber der Herrschaft Karpenstein war Johann, Herzog von Troppau und Ratibor, als Pfandinhaber des Landes Glatz. Er war Landeshauptmann zu Glatz seit dem Jahre 1397 und blieb in diesem Amte bis 1422. Daß er in jenem Jahre zugleich Pfandinhaber des Glatzer Landes geworden sei, wie einige schreiben, ist nicht richtig. Denn Glatz wird im Jahre 1402 an den Markgrafen Prokop verpfändet, nachdem ihm schon das Jahr vorher das Einlösungsrecht auf Glatz gegeben worden war. Herzog Johann kann mithin nicht während jenes ganzen Zeitraumes Pfandinhaber des Glatzer Landes gewesen sein. Die Geschichte der Grafschaft Glatz wirft auf diesen Herzog ein trübes Licht, und ist insbesondere seine Anwartschaft auf das Amt eines Landeshauptmanns und auf den Pfandbesitz von Glatz vom Dunkel verhüllt.
Denn Stephan von Martinic, genannt Poduschka, ein Günstling des Königs Wenzel IV. und Landeshauptmann von Glatz seit dem Jahre 1388, wurde nebst seinen Gefährten im Jahre 1396 auf dem Schlosse Karlstein in Böhmen, wohin er auf König Wenzels Veranlassung vom Herzog Johann zum Gastmahl geladen war, meuchelmörderisch umgebracht, angeblich wegen hochverräterischer Umtriebe, wahrscheinlich aber nur, weil er und Genossen dem Herrenbunde mißliebig waren, welcher unter Führung des Markgrafen Jost gegen König Wenzel wiederholt Empörungen eingeleitet hatte. Sonderbarer Weise wird der Mörder des Martinic dessen Nachfolger in Glatz.
Nach dem Jahre 1410 ist jener Wolfhard von Rachenau wieder Burggraf auf Karpenstein, aber nicht zum Segen für die Bewohner der Herrschaft. Dieser Rachenau liefert das zweite bekannte Beispiel dafür ab, daß die Bürger von Landeck und die Untertanen in den Dörfern nicht immer einer wohlwollenden und rechtliebenden Gesinnungsäußerung der Burggrafen auf dem Schlosse sich erfreuten. Seinetwegen waren Beschwerden an den König Wenzel gelangt, weil er die Einwohner des „Marktes Landeck“ in der Benutzung ihrer verbrieften Freiheiten, der alten Gewohnheiten und des Herkommens, namentlich im Walde, gestört und behindert hatte. Der König befiehlt ihm deswegen im Jahre 1417, daß er die Insassen und Einwohner von Landeck fernerhin nicht beeinträchtigen solle. Die Freiheiten der Landecker Bürger, welche hier gemeint sind, bestanden in der freien Entnahme des Bau- und Brennholzes aus dem Walde, welcher „unter dem Karpenstein“ liegt, in der freien Jagd in den Vorbüschen, in freier Viehweide und Trift, freiem Fischen an den Vormittagen von drei Tagen in der Woche.
Wolfhard von Rachenau saß nach Beginn des Hussitenkrieges noch auf dem Karpenstein und im October des Jahres 1421 ist er ein Anführer schlesischer Truppen, mit denen er in Verteidigung des Glatzer Landes und der Herrschaft Karpenstein gegen die Hussiten in der Gegend von Mittelwalde sich festgesetzt hatte.
- Mutmaßlich ist vom Jahre 1422 bis 1431 das Land Glatz nicht Pfandgegenstand gewesen – was nicht häufig vorkam. Denn bis in das 17. Jahrhundert noch wurde dieses Land von den geldbedürftigen Königen von Böhmen trotz der alten und wiederholt den Städten und Ständen des Landes von Prag aus gegebenen Versicherungen, daß das Land Glatz oder einzelne seiner Teile niemals wieder an Fremde (Ausländer) verkauft, verpfändet oder auf andere Weise vergeben werden sollen, mit wenigen Unterbrechungen von den böhmischen Landesherrn als Pfandgegenstand behandelt. Von dieser Regel machte Kaiser Karl IV. die rühmlichste Ausnahme, da er 25 Jahre lang (1353 bis 1378) das Glatzer Land unter eigener Verwaltung behielt und kurz vor seinem Tode erst seinem Neffen Jost die Lande Glatz, Frankenstein u. s. w. verpfändete.
Im Jahre 1431, am 13. Juli, gab König Sigismund dem damaligen Landeshauptmann von Glatz Puota (Potho) von Czasztolowicz das Land als Pfand und unzweifelhaft gleichzeitig die Herrschaft Karpenstein zum Genuß. Denn unter den verpfändeten Städten, Burgen und Gütern wird ausdrücklich dabei auch Landeck genannt, und da Landeck niemals von der Herrschaft Karpenstein getrennt worden ist und der Hauptort derselben war, der Name Landeck in diesem Falle statt des sonst gebräuchlichen und eigentlichen Namens Karpenstein im Sinne des Bezirks gebraucht ist, hat die Herrschaft in jenem Jahre in der Person des genannten Landeshauptmanns (solcher war Puota schon seit dem Jahre 1422) einen neuen Genußinhaber erhalten.
-
Nach Puotas Tode im Jahre 1434 traten seine Erben in dessen Besitz. Die Verwaltung seiner Pfandländer Glatz, Frankenstein und Münsterberg wurde von seinem Kampf- und Bundesgenossen aus den Feldzügen gegen die Hussiten Haßko von Waldstein geführt, welcher selbst bis 1437 Landeshauptmann von Glatz war, während bis zum Ende dieser Verwaltung im Jahre 1440 die Landeshauptmannschaft von Marquard Ahrlik von Mezelezie übernommen wurde.
-
In diesem Jahre geht das ganze Pfandgut von den Erben Puotas auf den vornehmen böhmischen Baron Hinko (Hynek, Heinrich) Kruschina von Lichtenberg (Lichtemburg), auch Bruschna von Arnau genannt, über. Es verkaufen diesem nämlich am 6. September d. J. Anna, Herzogin von Auschwitz (heut Oswieczim), Wittwe des älteren Puota von Czasztolowicz, Anna, geb. von Kolditz, Wittwe des jüngern (obigen) Puota und Thimo von Kolditz als Vormund der hinterlassenen Kinder des Puota der Schulden des letzteren wegen Glatz, Münsterberg, Frankenstein, Neuschloß, Reichenberg (mit Ausschluß des Gutes Czasztolowicz, welches der Herzogin als Heiratsgut gehört), Pottenstein, Albrechtsdorf und Chozzen nebst allen andern Puotaschen Gütern in Böhmen.
Kruschina war ein Führer der Hussiten gewesen und schrieb sich im Jahre 1441 und in den folgenden Jahren: gesessen zu Glatz, königlicher Verweser in den Landen Glatz und Frankenstein. Er behielt das Land Glatz bis zu seinem Tode am 4. März 1454 und ist der letzte Genußinhaber der Burg und Herrschaft Karpenstein; denn unter ihm wurde die Burg zerstört und die Herrschaft aufgelöst.
Bevor ich über diesen Hergang berichte, muß ich noch im Besondern von einem der oben angeführten Besitzer der Burg Karpenstein sprechen; es ist dies
die Familie von Glubos (Glaubitz)
Sie erregt unter allen Besitzern von Karpenstein, soweit sie dem einheimisch gewordenen Glatzer Herren- oder Ritterstande angehörten, unsere besondere Beachtung, weil sie unter diesen am längsten, nämlich mindestens in drei Folgen, im Besitz der Herrschaft war und der Burg den Namen gegeben hat.
Sie war eine im 14. Jahrhundert im Lande Glatz reich begüterte Familie und etwa anderthalb Jahrhunderte lang darin ansässig. Ihr gehörten in mehreren Linien die Herrschaften Mittelwalde, Schnallenstein und Karpenstein, mehrere Rittersitze und andere Güter, z. B. in Wölfelsdorf, Ober- und Nieder-Schwedeldorf, Schlegel, Heyde, Wallisfurth, Altbaßdorf, Nieder-Langenau, Eisersdorf, Nieder-Hannsdorf, Neudeck, Schönau bei L., Kunzendorf b. L., in Stadt Glatz; außerdem in der Nähe des Glatzischen (im Münsterbergischen) in Gallenau, Alt-Altmannsdorf, Pomsdorf, Schlottendorf. Ihre Glatzer Linien waren: 1) Karpenstein, 2) Mittelwalde, 3) Schnallenstein, 4) Wölfelsdorf, 5) Wernersdorf (jetzt Wallisfurth), 6) Heyde und Rückers, 7) Ober- und Nieder-Schwedeldorf.
Es ist daher nicht auffallend, daß man in damaligen amtlichen Schriftstücken, wie Kaufverträgen, Stiftungen, Entscheidungen in Rechtsstreitigkeiten und dergleichen, den Namen Glubos so ungemein häufig findet, wo die Glubos teils als Parteien, teils als Zeugen oder Vormünder erscheinen. Auch in hoher amtlicher Stelle ist der Name vertreten, so war Bernhard (Glubos) von Schnallenstein längere Jahre Landeshauptmann von Glatz unter Herzog Johann von Troppau.
Nur zwei Familien des Glatzer Landes, die Glubos und die Donyn (auf Neurode) gehörten damals dem böhmischen Herrenstande an.
So konnte es nicht fehlen, daß die Familie Glubos vermöge der Ausdehnung ihres Landbesitzes und Ranges im Einfluß auf die Angelegenheiten des Landes und im öffentlichen Ansehen anderen hochgeachteten Glatzer Adelsfamilien voranstand, wie den Panwicz (Pannwitz) auf Rengersdorf und Lomnitz, Muschczin (Mosch) auf Arnoldsdorf (jetzt Grafenort), Bela (von der Bel, Biele, Bielau, später und außerhalb des Glatzischen genannt von Reichenbach) auf Kunzendorf b. L., Hugewicz (Haugwitz) auf Pischkowitz u. A.
Das Geschlecht der Glubos kam mit Anna, Gemahlin des Herzogs Heinrich II. von Liegnitz (gefallen in der Mongolenschlacht bei Liegnitz 1241), aus Böhmen nach Schlesien und war um das Jahr 1300 schon im Glatzischen angesessen. Die Annahme liegt vor, daß es seinen Namen, d. h. einen neuen Namen, vom König Ottokar I. von Böhmen (1197 bis 1230), dem Vater der vorerwähnten Herzogin, erhalten hat. Möglich ist allerdings, daß die Änderung des ursprünglichen Namens in jene Zeit fällt; geschehen aber muß sie vor dem Jahre 1300 sein, weil der Ahnherr der Glubos einen andern Familiennamen geführt hat, welcher im Glatzer Lande überhaupt niemals auftritt und weil die Glubos bei ihrer Einwanderung in dasselbe sogleich und nur diesen Namen mitgebracht haben. Ich setze dabei voraus, daß die Darstellung Hayeks in seiner böhmischen Chronik bezüglich der Entstehung des hier in Frage kommenden Familienwappens richtig ist.
Jener czechische Geschichtsschreiber erzählt beim Jahre 1159 die Teilnahme des Titel-Königs Wladislaus II., Herzogs von Böhmen, an dem Kriegszuge des Kaisers Friedrich Barbarossa gegen die Mailänder, wobei er mehrere junge böhmische Edelleute wegen besonders bewiesenem Muthe mit Wappen auszeichnete. Darunter war Bernhard von Hodiegowa, welcher in Gemeinschaft mit einem kühnen Kameraden eine Furt im Po mit großer Lebensgefahr gesucht und entdeckt hatte, und so trotz der Zerstörung der Brücken durch die Mailänder dem böhmischen Heere es ermöglichte, schnell und ohne Brückenbau über den Fluß zu kommen. Wegen solchen Verdienstes vor dem Feinde und in Rücksicht auf die dabei erprobte Schwimmkunst verlieh ihm der König Wladislaus ein Wappenschild, welches im blauen Felde eine goldene Karpfe führt.
Folgende Erwägungen nun leiten den Ursprung der Familie Glubos auf jenen böhmischen Ritter Hodiegowa zurück.
-
Nach der Überlieferung in der Familie Glaubitz hat ihr Ahnherr im 12. Jahrhundert gelebt;
-
in alten Wappenbüchern wird kein Wappen außer dem Glaubitz’schen gefunden, welches im blauen Schild nur eine einzige Karpfe führt, indem alle andern Wappen, welche Karpfen haben, deren mehr als eine führen (z. B. Sommerfeld, Falkenhain);
-
in der Schultz-Pfotenhauer’schen bis zum Jahre 1327 herauf reichenden Sammlung schlesischer Siegel kommen das Wappen eines schlesischen Glaubitz (Otto de Glvboz) aus dem Jahre 1326 mit einem einzigen Fisch im Schilde, dagegen zwei Wappen mit je drei Fischen im Schilde vor, welche die Sidelicz (Seydlitz) und Cordebok (Kurzbach) haben;
-
in der Kirche zu Obergläsersdorf bei Glogau, welches Gut die Glaubitz bis zum Jahre 1518 besaßen, sieht man auf einem Grabstein einen Schild mit einer „aufspringenden Karpfe“; ein gleichartiges der Familie Glaubitz zugeschriebenes Wappen war an der Wand der ehemaligen Georg-Kirche in Glogau angebracht;
-
in der Glaubitz’schen Familie geht der Ruf, daß ihr Anfang vom Schwimmen über einen Fluß herrührt;
-
der Name Glubos ist unzweifelhaft czechischen Ursprungs („Gloub, Golub = Taube“) und die Familie ebenso wie andere adlige Familien jener und der älteren Zeit aus Böhmen in das Glatzer Land gekommen, um ein böhmisches Lehn daselbst in Besitz zu nehmen.
Daß der im Wappen befindliche Fisch eine Karpfe ist, erleidet keinen Zweifel. Denn in der Familie ist er stets nur als Karpfe genannt, und die mir zugänglich gewesenen Abbildungen des Wappens zeigen, sofern ihre Genauigkeit und Deutlichkeit soweit reicht, diejenige Flossenstellung an der Fischfigur, welche eine Karpfe hat und wie sie von Hayek gezeichnet ist.
Die Stellung und Haltung der Wappenfigur der Glaubitz war und blieb nicht stets dieselbe; auch ihre Farbe wechselte. Während in der Hayek’schen Zeichnung der Fisch schräglinks schwimmt, springt er in den Siegeln des 14. Jahrhunderts schräglinks (Rücken nach links ausgebogen) und schwimmt er in dem vom Kaiser Karl VI. der freiherrlich von Glaubitz’schen Familie verliehenen Wappen waagerecht nach links. Seine Farbe (Metall) ist ursprünglich Gold gewesen; im letzteren Wappen hat der Fisch seine Naturfarbe (im Silberton). Die Farbe des Schildfeldes ist bei Hayek als blau angegeben, im letzteren Wappen als azurblau gemalt und in dem dazu gehörigen Patent als azurblau beschrieben. Dieses Wappen trägt außerdem ein besonderes Abzeichen: auf der Helmdecke ruht ein Fisch, in Form, Haltung und Farbe gleich demjenigen im Schilde, aber kleiner als dieser und umbunden in der Mitte des Körpers mit einem roten Bande, während der Fisch im Schilde diese Binde nicht hat. Nach letzterm Abzeichen unterschieden sich schon im Jahre 1400 zwei schlesische Linien der Glaubitz in die „gebundene Karpfe“ und in die „ungebundene Karpfe“, beide aber bekannten sich zu demselben Ursprunge. Die gebundene Karpfe wurde von der Linie aus Brieg geführt, ohne daß diese wußte, wann und woraus das Abzeichen entstand. Die Überlieferung in der Familie behauptet, daß ein Glaubitz wegen „ruhmwürdiger That“ vom Kaiser oder König das Recht erhalten habe, seine rote Feldbinde um die Karpfe im Wappen zum dauernden Andenken zu tragen.
Die oben bezeichneten Verschiedenheiten im Wappen der Familie Glaubitz sind sämtlich von nebensächlicher Bedeutung, da sie die Wappenfigur selbst und das Wahrzeichen der Familie gar nicht berühren. Dagegen sind der Fisch in der Einzahl und in Gestalt der Karpfe, die Bewegung der Figur nach links im blauen Felde stets geblieben. Geschmacksrichtung, Liebhaberei oder besondere Ereignisse im Leben einzelner Träger von Wappen haben überall solche und ähnliche Abweichungen von dem ursprünglichen Aussehen eines Wappens veranlaßt, so daß sogar in einer und derselben Linie die Abweichungen sich ausbildeten und Brüder durch das Wappen sich unterschieden. Aber derartige willkürliche Abänderungen blieben unwesentlich, da ein wesentliches Abzeichen von der Entschließung des Landesherrn abhängig war.
Nirgends habe ich im Schild des Glaubitz’schen Wappens mehr als ein Feld gesehen.
Obwohl bei mir kein Zweifel bestand, daß auch die im Glatzischen angesessenen Linien der Glaubitz dasselbe Wappenzeichen führten, ließ ich mir es doch angelegen sein, ein Siegel oder eine andere Abbildung dieses Wappens aus der Grafschaft Glatz einsehen zu können. Es ist noch eine Urkunde aus dem Jahre 1344 mit 5 daran hängenden Wachssiegeln erhalten (in der Mühle zu Neu-Waltersdorf). Wolfram von Panewicz, Burggraf zu Glatz, bestätigt darin, daß Bernhart von Podetyn (Poditau) dem Nyclos, „Scultheys“ (Richter) in Neu-Waltersdorf, das Wasser, welches von Martinsberg auf die Mühle des Richterguts in Neu-Waltersdorf fließt, zum vollen Eigentum überläßt. Unter den Zeugen dieser Kaufverhandlung sind: „Her Otte der Aldi vnd Her Otte sin sun beydi genant von Glubocz vnd rittere.“ Das vorletzte der 5 Siegel ist das uns hier besonders interessierende. Der größere Teil des Mittelstücks mit dem Schild ist glücklicher Weise an ihm noch erhalten und die Figur auf dem Schild ein genau nach derselben Art und Form gekrümmter Fisch, wie dies oben bezüglich der Glaubitz’schen Wappen aus dem 14. Jahrhundert beschrieben wurde, also ein nach links springender Fisch. Von der Umschrift ist kaum ein Drittel erhalten, da der Rand so weit abgebrochen ist; der Rest der Umschrift lautet: TONISDE, welche Buchstaben genügen, um aus jenen 5 Siegeln das Glaubitz’sche herauszufinden. Denn sie sind ein Teil der Umschrift: S+ OTTONISDEGLVBOCZ. Die andern Siegel sind hinsichtlich der Wappenfiguren und der Buchstaben noch so entzifferbar, daß das erste als dem Panewicz, das dritte dem Hanke von Knoblauchsdorff und das fünfte dem Rathe der Stadt Habelschwerdt zugehörig anerkannt werden muß; das zweite gehört wahrscheinlich dem Podetyn und zwischen dem dritten und vierten fehlt eins, welches abgerissen und jedenfalls von einem der Glubocz herrührte.
Die beiden Ritter Otto von Glubocz, Vater und Sohn, waren aber die Besitzer, bezw. Lehnsinhaber von Wölfelsdorf und Mittelwalde.
Nach alledem ist völlig klar, daß die im Glatzer Lande angesessenen Glubos genau dasselbe Wappenzeichen führten, welches die andern Linien hatten.
Der in „Glubos“ veränderte Name der Familie Hodiegowa kommt außer dieser in verschiedenen andern Lesarten vor, wie: Gluboz, Glubocz, Glouboz, Gloubus, Glubis, Glubez, Glubicz, Gluebiz, Glubz, Glawbz. Das letztere Wort bildet wohl den Übergang in „Glaubitz“, und ist die Annahme, daß der Name aus dem Zurufe: „Glaub’ itzt (jetzt)“ entstanden sei, völlig haltlos. Wieviel schlechte Handschrift oder falsches Lesen zu der Menge jener Lesarten beigetragen haben mögen, läßt sich nicht übersehen.
Der deutsche Name Glaubitz wurde um das Jahr 1400 von den in Schlesien begüterten Linien der Familie angenommen, während die im Glatzer Lande angesessenen Linien niemals ihn geführt haben, jedenfalls aber angenommen haben würden, wenn sie noch länger darin geblieben wären. Indes hatten sie doch der im 14. Jahrhundert im Glatzer Lande immer weiter um sich greifenden Sitte, czechische Orts- und Familiennamen in deutsche umzuwandeln, insofern gehuldigt, als sie duldeten, daß einzelnen von ihnen und ihren Erben zur besseren Unterscheidung der zahlreichen Familienglieder deutsche Beinamen gegeben wurden, z. B. Shram, Schramme oder Scremmil dem jüngeren Otto auf Mittelwalde, Schüler oder Schiler dessen Bruder auf Schnallenstein, Rolle oder Rollyn dem Andreas und Konrad auf Ober-Schwedeldorf, Schnallenstein dem Bernhard auf Schnallenstein (Landeshauptmann).
Mit dem Wappen der Glaubitz hängt der Ursprung des Namens der Burg Karpenstein innig zusammen, indem er von der im Schilde desselben befindlichen Karpfe hergenommen ist. Dieser Umstand war der Grund, weshalb ich in der obigen Ausführlichkeit auf die Besprechung des Wappens dieser Familie einging.
Jeder Versuch, den Namen der Burg aus einer andern Quelle herzuleiten, bleibt ein verfehlter. Der böhmische Geschichtsschreiber Balbinus schließt aus dem Namen, daß die Burg von einem Stamme der Quaden, Karper geheißen, gegründet worden sei. Die Quaden aber, welche im heutigen Mähren wohnten und gegen welche allerdings die Römer wegen der anhaltenden Feindseligkeiten Kastelle an den Grenzen ihres Landes anlegten, verschwinden am Ende des vierten Jahrhunderts aus der Geschichte. In die Zeit der Römerherrschaft diesseits der Alpen kann aber die Gründung der Burg schon deswegen nicht verlegt werden, weil die Römer bis an die Grenzen des heutigen Schlesiens gar nicht vorgedrungen sind und die Burg erst später gebaut wurde. Denn der Grundriß und die ganze Bauanlage derselben entsprechen ganz der Art, welche die Ritterburgen des Mittelalters von ähnlichem Umfange in der Regel aufweisen. Sehr befangen ist die Erklärung des Burghart in seinem Buche über „die warmen Bäder bei Land-Ecke“ (1744), wonach die Burg ihren Namen von der dreieckigen Gestalt einer Knoche im Kopfe der Karpfen habe, welche unter dem Namen Karpfenstein (lapis Carpiorum) in ärztlichen Rezepten verordnet werde. Die Burg hat aber nicht eine dreieckige Gestalt, und hätte sie solche, dann würden wohl andere Gegenstände von dreieckiger Gestalt dem Gründer der Burg viel näher als jene Knoche der Karpfen gelegen haben, um von ihnen die Bezeichnung der Burg zu entnehmen.
Karpfenstein und Karpenstein ist eins und dasselbe. In den lateinischen Urkunden findet man: Carpenstein, Carpensten, Carpensteyn oder Carppenstein; in deutschen: Karpenstein oder Karpfenstein, letztere Lesart in amtlichen Schriftstücken bis in das gegenwärtige Jahrhundert herauf. Auch macht der Dialekt des Volkes hiesiger Gegend aus Karpfe: Karpe.
Da der erste uns bekannte Lehnsträger auf Karpenstein ein Glubos war und kein anderer Name als Karpenstein für die Burg bestanden hat, so erklärt sich einfach und als naheliegend der Ursprung dieses Namens aus der Wappenfigur der Familie Glubos, der Karpfe. Der deutsche Name ist durchaus nicht auffallend, weil im 13. Jahrhundert deutsche Ortsbezeichnungen im Glatzer Lande längst gebräuchlich waren.
Diese Beziehungen der Familie Glubos zu der Burg Karpenstein begründen die Annahme, daß sie die erste Familie aus dem Ritterstande überhaupt gewesen ist, welche Karpenstein besessen hat, und daß vielleicht sogar ein Glubos die Burg im Auftrage oder mit Genehmigung des Königs von Böhmen erbaut und das als ihr zugehörig überwiesene Gebiet zur weiteren Bebauung und ertragreicheren Ausnutzung der östlichen Ecke des Glatzer Landes als Herrschaft eingerichtet hat, indem er sie zugleich als Lehngut erhielt.
Wenn diese Annahme richtig ist, halte ich meine Vermutung fest, daß der erste in das Glatzer Land eingewanderte und namhafte Glubos auf Karpenstein gesessen hat. Es widerspricht dieser Vermutung nichts von dem, was uns über die Glubos aus dem Glatzer Lande überliefert ist; vielmehr ist das Gut, welches, als im Besitz dieser Familie befindlich, zuerst genannt wird, die Burg Karpenstein. Sicherlich hat schon vor dem Jahre 1300 ein Glubos auf dem Karpenstein gelebt, da der ältere Thamo von Glubos im Jahre 1337 im hohen Lebensalter auf Karpenstein starb. Am Anfang des 14. Jahrhunderts hat ein Glubos, ein Sohn oder jüngerer Verwandter jenes Thamo, höchstwahrscheinlich den Rittersitz Wölfelsdorf mit umliegenden anderen Gütern käuflich erworben und nicht als Lehn besessen. Denn im Jahre 1322 ist schon ein Otto von Gloubos neben dem Wolfram von Pannwicz Zeuge bei der Stiftung eines Altars in der Glatzer Pfarrkirche. Die Glubos mit dem Vornamen Otto aber sitzen in der Mitte des 14. Jahrhunderts fast ausschließlich in der südlichen Ecke des Glatzer Landes, auf Wölfelsdorf, Mittelwalde und Schnallenstein und sind bis nahe an das Ende jenes Jahrhunderts nur Glubos mit dem Vornamen Otto (Otte, Otthe) auf diesen drei Gütern seßhaft. Die oben genannte Urkunde vom Jahre 1344 führt als Zeugen auch schon zwei Otto von Glubocz auf. Von diesen zwei hat der ältere, der Vater, ohne Zweifel das Rittergut Wölfelsdorf besessen und er oder sein Sohn erhielt vom Landesherrn um dieselbe Zeit, jedenfalls vor dem Jahre 1350 das Lehngut Mittelwalde einschließlich Schnallenstein; denn in diesem Jahre war Mittelwalde schon in Händen der Glubos.
Da dieser jüngere Otto von Glubos seine drei Söhne alle Otto benannte, von denen zwei schon im Jahre 1361 als Inhaber von Mittelwalde und Schnallenstein vorkommen, und welche 1381 durch brüderlichen Vergleich die Güter Mittelwalde, Schnallenstein und Wölfelsdorf unter sich verteilen, ist die Erscheinung der vielen Otto von Glubos in jenem Teile des Landes erklärt.
Dafür, daß Wölfelsdorf nicht als landesherrliches Lehn, sondern als Privateigentum mit vollständig freiem Verfügungsrechte an die Glubos kam, spricht am deutlichsten das Vermächtnis des ältesten Otto von Glubicz vom 2. Januar 1361, worin dieser seiner Ehefrau Agnes den Hof und das Vorwerk, sowie 7 Hufen zinsbaren Gutes mit Fischerei in Wölfelsdorf, ferner anderthalb Hufe zu Langenau (ist Nieder-Langenau gemeint) und 8 Hufen 5 Ruthen zu Alt-Waltersdorf als rechtes Leibgedinge aussetzt. Wölfelsdorf aber ist früher im Besitz der Glubos als das Lehngut Mittelwalde gewesen, weil der „Älteste“ der Otto von Glubos auf Wölfelsdorf saß und weil erst im Jahre 1294 König Wenzel II. durch den Schenkungsbrief vom 30. April jenes Jahres dem Cisterzienser-Kloster Kamenz „seine Stadt“ Mittelwalde mit dem Markte, der Gerichtsbarkeit, allen Dörfern, bebauten und unbebauten Äckern, Weideflächen, Wäldern, Wassern, Fischereien, Mühlen, Rechten und Gerechtigkeiten verliehen hatte. Wann Mittelwalde aus dem Besitz des Klosters an den Landesherrn zurückfiel, ist unbekannt. Unwahrscheinlich ist, daß das Kloster schon wenige Jahre darauf dieses Geschenk veräußert habe. Vielmehr mag das Kloster aus Geldnot, von der es oft geplagt wurde, oder wegen der aus der fernen Lage entstandenen Schwierigkeit der ergiebigen Verwaltung des Lehngutes dieses an den in dortiger Nachbarschaft begüterten Glubos abgetreten haben.
Übrigens war mit den Brüdern Otto, Reinsch und Nikolaus von Glubos im Jahre 1351 noch nicht die Familie Glubos aus der Herrschaft Karpenstein für immer verschwunden. Denn im Jahre 1375 besaß Jane von Glubz „Güter“ in Thalheim, Leuthen und Schönau. Es läßt sich nur annehmen, daß dieser Glubos unabhängig von der Burg Karpenstein die Richtergüter Thalheim und Leuthen und das Dominium Schönau, welches damals schon – aber noch nicht das Dorf Schönau – bestand, besessen hat. In jener Zeit und später noch häufiger kam es vor, daß Adelige Richtergüter als selbständige Gutsbezirke erwarben, erweiterten und zu Rittersitzen umschufen.
Ich will nur noch hinzufügen, daß die ganze Glatzer Familie Glubos während der Hussitenkriege, wohl in Verteidigung ihres Besitzes, bis auf zwei junge Glieder umkam oder entfloh und ihre Wohlhabenheit verlor. Seit 1428 sind die Glubos aus Mittelwalde und Schnallenstein verschwunden. Von jenen Zweien saß 1428 einer (Hanyl) als Gefangener der Hussiten auf Hummel; über ihr ferneres Schicksal ist nichts bekannt.
Vorstehende Erörterungen über die Glubos werden wohl hinreichend den innigen Zusammenhang und die nahen Beziehungen dargetan haben, in denen diese Familie zur Burg Karpenstein gestanden hat. Noch heut bewahrt man in einer schlesischen Linie der freiherrlich von Glaubitz’schen Familie ein treues Gedächtnis für den Namen und die Burg Karpenstein, welche auf Grund der in ihr fortgepflanzten Überlieferung als ihre alte Stammburg und Familienburg von ihr bezeichnet wird.
Zerstörung der Burg
Nachdem die Hussiten im Jahre 1421 zum ersten Male Glatzischen Boden bei Mittelwalde betreten hatten, ohne weiter im Lande vorzudringen, kam ein hussitisches Heer im Jahre 1425 im November vor Wünschelburg (befestigte Vogtei) an, eroberte dieses am 1. Dezember und zog von hier in der Nacht vom 2. zum 3. Dezember bei Glatz vorbei – dieses rechts liegen lassend – über Wartha nach Schlesien, kehrte jedoch über einen anderen Punkt nach Böhmen zurück.
Schlimme Schicksale, schlimmere als je vorher und nachher, trafen das Glatzer Land und seine Bewohner im Jahre 1428. Wenn auch die Hussiten im nächsten Jahre schon wieder und später Züge in und durch das Glatzer Land machten, so haben sie in jenem Jahre doch am meisten in ihm verbrannt und verwüstet. Fast alle Städte und Dörfer mit Ausnahme des stark befestigten und vom Landeshauptmann Puota von Czasztolowicz in guten Verteidigungszustand gesetzten Glatz, sowie wahrscheinlich auch alle namhafteren Burgen wurden von ihnen erobert oder gar zerstört. Nachdem sie seit ihrem Einfalle in das Land im Winter des Jahres 1428 alle Gegenden desselben geplündert hatten, standen sie am Ende desselben Jahres in Verschanzung bei Schwedeldorf und Wilmsdorf, wo sie am 27. Dezember von dem Heere der verbündeten schlesischen Fürstentümer und Städte unter Führung des jungen Herzogs Johann von Münsterberg angegriffen wurden, aber den Feind nach beiderseitigem schweren Verluste zurückwarfen; Herzog Johann fiel dabei an der Wilmsdorfer Mühle.
Alte Chronisten und nach ihnen andere berichten, daß die Plünderung von Landeck und die Erstürmung der Burg Karpenstein durch die Hussiten in demselben Jahre geschehen sei. Die Verlegung dieses feindlichen Überfalles in das Jahr 1428 wird zwar von einer Seite bezüglich ihrer Richtigkeit angezweifelt; aber die Einnahme der Burg und die Verwüstung der hiesigen Gegend durch die Hussiten kann füglich in kein anderes Jahr verlegt werden. Die Tatsache selbst wird nirgends geleugnet, und ist die Annahme sehr angebracht, daß die Hussiten während ihrer vergeblichen Belagerung von Glatz das Tal der Biele ausplünderten und dabei auf Karpenstein stießen.
Die Burg kann aber bei diesem Überfall nicht untauglich zum Wiederaufbau und zur Wiederherstellung in wohlverwahrtem Zustande gemacht worden sein; denn im Jahre 1443 ist sie ein befestigtes Schloß, dient als Behältnis von Gefangenen und ist den Feinden ihres Besitzers das Ziel einer rachsüchtigen Unternehmung gegen diesen. Der Wiederaufbau zeugt andererseits davon, daß sie für den Besitzer zum Schutze der Herrschaft und zu einem Stützpunkte der Verteidigung seines Landes Glatz nicht nur noch geeignet, sondern auch notwendig, ihr Platz demnach von größerer Wichtigkeit damals noch war als die Burg Schnallenstein, welche im Jahre 1428 von den Hussiten zerstört, aber von niemandem wieder aufgebaut wurde; der Wiederaufbau dieser Burg aber konnte nicht schwierig sein, da sie nicht bis in den Grund hinein zerstört worden ist, wie die noch heut, trotz der späteren Behandlung der Ruine als Steinbruch zu Neubauten in Rosenthal, mächtigen Reste derselben beweisen.
Wir stehen mit der Zeit der Hussitenkriege (1418 bis 1436) mitten in dem langen Zeitraume des sog. Stegreif- und Raubritterthums, gegen welches schon Kaiser Karl IV. in Böhmen mit aller Unnachsichtigkeit vorging und welches bis weit in das 16. Jahrhundert hinein immer von Neuem auflebte. Die Lockerung politischer Verhältnisse und die zunehmende Schwäche der Regierenden gegenüber den verrotteten Zuständen der Lande ringsum wurden um ein Bedeutendes durch den frühen Tod des Kaisers und Königs Albrecht II. im Jahre 1439 vermehrt; denn mit diesem trat die sogen. königlose Zeit ein. In Folge der Hussitenkriege hatte sich eine unglaubliche Verwilderung der Gemüter bemächtigt. Der Adel war zum Teil seiner Güter verlustig geworden, welche mit ihren Schlössern verwüstet waren und öde lagen; zum Teil war er umgekommen, zum Teil durch das zügellose Kriegerleben entartet und des friedlichen Herdes entwöhnt. Entlassene Soldaten oder unbesoldete Burgbesatzungen trieben sich dienst- und zwecklos, bloß nach Beute suchend im Lande umher und ließen sich gern von fehdelustigen Edelleuten anwerben. Es stand ja das Faustrecht gleichzeitig in üppigster Blüte. Wer Ursache zur Vergeltung oder Schadloshaltung zu haben oder sich beleidigt glaubte, befehdete auf eigene Hand seine wirklichen oder vermeintlichen Feinde. Die Straßen waren gänzlich unsicher geworden; „kein Fuhrmann mit Häringen und anderen Waren konnte ungehindert die Straße passieren.“ Städte schützten sich notgedrungen durch Mauern.
Wir sind heut gewohnt, mit strengeren Augen auf das Raubritterthum zurückzublicken, als dies die damalige Zeit ansah. Von den Raubrittern waren auch nicht alle Wegelagerer und Raufbolde im gewöhnlichen Sinne. Regierende Fürsten plünderten selbst ihre eigenen und fremde Lande, sahen ruhig zu, wenn ihre Untertanen zuweilen es arg trieben, oder hielten Raubritter an ihren Höfen, z. B. die Herzöge Boleslaw der Kahle von Liegnitz, Johann II. von Priebus und Sagan, Bartholomäus von Münsterberg. Viele der Raubritter wurden auf Schlössern höflich als Gäste aufgenommen, um ihre Rachsucht nicht zu reizen oder sich ihres Schutzes zu versichern; man setzte sich in vornehmer Gesellschaft mit ihnen zu Tische und ging Familien-Verbindungen mit ihnen ein.
Ein solches Beispiel von einem mächtigen und angesehenen Fehder ist Kruschina. Wir finden ihn im Jahre 1440 nicht nur als reichen Mann, der Fürstentümer mit seinem Gelde erwirbt, sondern auch in hochachtbarer Gesellschaft und vornehmer Verwandtschaft. Er vermählt sich mit Anna, der Wittwe des Puota, seines um das Glatzer Land hochverdienten und vom Kaiser als Krieger und Diplomat sehr geschätzten Vorbesitzers in Glatz. Ihr Vater war der Herr von Kolditz, Landeshauptmann des Fürstentums Schweidnitz-Jauer. Noch mehr, Kruschina stand im Jahre 1440 auf der Kandidatenliste zur böhmischen Königswahl. Er machte es in Wahrnehmung seines Besitzes und seiner Familien-Interessen nicht schlimmer, als seine Standesgenossen, d. h. er suchte nicht nach oben um Hilfe, da es keinen Landesherrn gab und sonst niemand im Stande war, im Lande Glatz und den angrenzenden schlesischen Fürstentümern Ordnung und öffentliche Ruhe und Sicherheit herzustellen; sondern er half sich auf eigene Faust und züchtigte nach eigenem Gutdünken, soweit sein Arm und seine Mannen reichten.
Die böhmischen Stände brachten es wegen des Parteihaders zu keiner fertigen Königswahl, bis sie im Jahre 1446 endlich auf den von der Königin Elisabeth, der Gemahlin Albrechts, diesem nachgeborenen Sohn Ladislaus sich einigten, für welchen die zur Teilnahme an der Königswahl berechtigten Schlesier schon im Jahre 1441 gestimmt hatten. Damals standen die Fürstentümer Breslau und Schweidnitz-Jauer unmittelbar unter der Krone Böhmens, und Münsterberg und Frankenstein, welche nebst Glatz an Kruschina verpfändet waren, unter der Oberhoheit derselben.
Die Verhältnisse des Fürstentums Münsterberg waren die regellosesten. Da die Regierungsgewalt in Böhmen wegen ihrer Schwäche so gut wie gar nicht auf Schlesien einwirkte, und in Rücksicht auf die Minderjährigkeit des königlichen Prinzen Ladislaus wagten es die Städte und Mannen dieses Herzogtums, den Herzog Wilhelm von Troppau am 25. April 1443 als ihren Erb- und Landesherrn anzuerkennen, wobei Friedrich Stosch, Hauptmann zu Münsterberg, den Vermittler gemacht hatte. Herzog Wilhelm konnte hierbei als Erbe der Anrechte seiner Mutter Katharina, der jüngsten Schwester des letzten Münsterberger Piasten Herzog Johann, auf Grund von königlichen Briefen Ansprüche auf das Land erheben.
Wegen der feindlichen Einfälle der Hussiten nach Schlesien und wegen der Schwäche der landesherrlichen Gewalt hatten Städte und Fürstentümer Schlesiens mit Einschluß des Glatzer Landes und auch ohne dieses ein Schutzbündnis gegen äußere Feinde und innere Landesschädiger wiederholt geschlossen und zur Führung der Bundestruppen einen Hauptmann gewählt. Zu jener Zeit war wieder ein solcher Bund zwischen den Städten und Herzogtümern Breslau, Liegnitz, Schweidnitz-Jauer, Münsterberg und dem Bischof Konrad von Breslau entstanden. Glatz und Frankenstein waren davon nicht nur ausgeschlossen, sondern vielmehr war zum Teil das Bündnis gerade gegen Kruschina und seine Pfandländer gerichtet, obwohl er nach dem mit den Erben Puotas geschlossenen Kaufvertrage der Pfandinhaber des Münsterberger Landes war. Hauptmann dieses Bundes wurde nach seiner Wahl zum Erbherrn von Münsterberg der Herzog Wilhelm von Troppau. Er ging sofort tatkräftig gegen den Hauptschädiger der Bundesländer und des Bistums, Kruschina, vor, was ihn jedoch nicht abhielt, kurze Zeit darauf, Ende des Jahres 1444 auf die Seite der Landesschädiger zu treten und im Verein mit Kruschina, Opitz Czirne, Hermann Zedlitz, Heinze Peterswalde u. A. ein Feind des Bischofs zu werden.
Auf der Burg Neuhaus bei Patschkau saß vor und nach dem Jahre 1440 Sigmund von Rachenau, höchstwahrscheinlich ein Sohn des ehemaligen Burggrafen auf Karpenstein, und war ein mächtiger Vasall des Bischofs. Er und sein Bruder Kunz lagen von dort aus dem edlen Raubritterthum ob und hatten teils durch die Plünderung des Klosters Heinrichau im Jahre 1438, teils durch Verwüstungen in den Landen Glatz und Frankenstein sich schon dem Kruschina lästig gemacht. Dazu kam noch eine schwere persönliche Kränkung, die den Kruschina zu wilder Rachsucht entflammte und den Knoten für die kommenden, auch für Karpenstein verhängnisvollen Ereignisse schürzte.
Dieser Sigmund von Rachenau hatte im Jahre 1440 die Stieftochter des Kruschina mit Gewalt auf das Schloß Neuhaus entführt und mißhandelt. Deswegen und weil Rachenau unter der Gerichtsbarkeit des Bischofs stand, sagte Kruschina diesem Fehde an. Von der Burg Frankenstein aus, wo er damals gewöhnlich sich aufhielt, um seinen Feinden näher zu sein, verwüstete er das Münsterbergische und die bischöflichen Besitzungen. Eine Versöhnung kam nicht zu Stande, weil Rachenau und Genossen am 29. Dezember zur Entscheidung sich nicht gestellt hatten. Die Befehdungen nahmen daher ihren Fortgang. Kruschina warf sich auf Neuhaus und eroberte die Burg, wobei die beiden Brüder Rachenau entkamen. Sie waren in das Neisse’sche auf bischöfliches Gebiet geflohen. Kruschina verheerte weiter, bis es zwischen ihm und dem Bischof zu Verhandlungen kam. Beide wählten zum Schiedsrichter in ihrem Streite den Rat der Stadt Breslau, welcher entschied, daß Kruschina die Güter der beiden Brüder erhalten sollte.
Inzwischen hatten die Leute des Sigmund von Rachenau die bischöfliche Burg Kaldenstein bei Friedeberg besetzt, deren Pfandinhaber daraus vertrieben und ihren Herrn daselbst aufgenommen. Jetzt rückte der Bischof vor Kaldenstein und eroberte es am 11. März 1442, Sigmund von Rachenau wurde dabei erschlagen; seine Mannen wurden in Neisse hingerichtet.
Der Kastellan aber, den Kruschina auf Neuhaus eingesetzt hatte, war ebenso schlimm wie seine Vorgänger, und da unterdessen auch Kruschina selbst, welcher wahrscheinlich durch den Gang des Streites nicht befriedigt war, das Kloster Heinrichau am 28. Mai 1442 (nach dem Beispiele seines Feindes Rachenau) überfallen und gründlich ausgeplündert hatte, wandte nun der oben genannte und eben zu Stande gekommene Bund unter der Führung des Herzogs Wilhelm von Troppau mit ganzer Macht sich gegen ihn und seine Lande. Man griff vorerst zwei seiner Burgen an, Karpenstein und Neuhaus, von denen erstere am 15. Juni und die andere am folgenden Tage erobert wurden. Der Kastellan auf Neuhaus kam dabei um. Karpenstein wurde bis in den Grund niedergebrannt.
Daß die Münsterberger, welche nebst dem Bischof am meisten in jenen Jahren durch Kruschina gelitten hatten, gemeinsam mit den Verbündeten die Burg Karpenstein unschädlich machen wollten, hatte eine besondere Veranlassung. Während nämlich die Münsterberger Stände das erste Mal mit Herzog Wilhelm zu Neisse tagten, hatten die Leute des Kruschina eine Truppe des Herzogs auf der Landstraße nach Neisse gefangen genommen und nach der Burg Karpenstein geschleppt. Herzog Wilhelm erhielt sie erst gegen ein Lösegeld von 900 Gulden von da zurück.
Kruschina rächte sich für den Verlust der beiden Burgen zunächst dadurch, daß er das Münsterberg’sche und bischöfliche Gebiet nach wie vor verwüstete und das Schloß Ottmachau, damals der vornehmste der festen Sitze des Breslauer Bischofs, durch kühnen Handstreich am 6. August nahm und erst im folgenden Jahre am 21. Februar gegen schweres Lösegeld von 2000 ungarischen Gulden herausgab.
Da man nicht allein gegen Kruschina, sondern auch gegen andere Landesschädiger, z. B. die Schoff, in gleicher Weise vorging, führten die Befehdungen zu einer gegen den Bund von Münsterberg gerichteten Verbindung zwischen Kruschina, dem Herzog Konrad dem Weißen von Oels, Opitz von Czirne auf der Rummelsburg, Gottche und Hans Schoff auf Greifenstein, Tepliwode u. s. w., Hain von Czirne auf Bolkenhain, Johann Kolda von Ziampach auf Nachod u. A., mit welchen man Verhandlungen einleitete, die im Jahre 1444 mit einem Waffenstillstande endigten, aber zu keinem Frieden führten. Der alte Münsterberger Bund zerfiel, ein neuer tat sich auf, welcher sogar früher bekämpfte Landesschädiger als Mitglieder aufnahm und Gegenbündnisse hervorrief. Erst im Jahre 1445 wurde die alte Fehde von 1440, welche den Anfang in jener Entführung der Stieftochter Kruschinas genommen hatte, durch einen Schiedsspruch des Breslauer Rates geschlichtet.
Nach dem Tode Hinko Kruschinas am 4. März 1454 verkaufte sein einziger Sohn und Erbe Wilhelm noch in demselben Jahre die väterliche Erbschaft, welche durch den Erwerb der Herrschaften Homole und Nachod vermehrt worden war, samt allen seinen Pfandverschreibungen über die Lande Glatz, Frankenstein und Münsterberg, über Pottenstein u. s. w. und Zubehör für 23,400 Schock Groschen an Georg von Kunstadt und Podiebrad, königlichen Statthalter in Böhmen, obersten Hofmeister des Prinzen Ladislaus und nach dessen Tode im Jahre 1458 erwählten König von Böhmen.
Mit der Zerstörung der Burg Karpenstein war das Ende der Herrschaft Karpenstein beschleunigt worden; sie hört damit vollständig auf zu bestehen. Nachdem einzelne Richter schon vorher ihre Güter aus der Zugehörigkeit zur Herrschaft gelöst hatten und in den Richterverband des Glatzer Landes getreten waren, fielen auch die anderen Richter jetzt diesem zu und sämtliche Dörfer als Kammerdörfer unmittelbar an die königliche Amtsverwaltung in Glatz. Aus der Herrschaft Karpenstein wurde der politische Kreis oder Distrikt Landeck, dessen Grenzen im Einzelnen nicht festzustellen sind. Die Stadt Landeck wurde der Sitz eines königlichen Kreisvogts, welcher die Gerichtsbarkeit, die Landes- und Polizei-Verwaltung zu führen hatte. Im Jahre 1613 erkaufte die Stadt die Obergerichte im Bereich der städtischen Gerichtsbarkeit und was zur Vogtei, deren Verwaltung und Eigentum gehörte, vom Kaiser für 1000 Schock meißnisch. Jedoch sollte der Rat von Landeck bei schweren Fällen mit ausführlichem Bericht um Unterweisung und Urteil an die Appellationskammer auf dem Schlosse zu Prag sich wenden. Wegen der Beteiligung der Landecker an dem böhmischen Aufstande im Jahre 1618 verlor die Stadt alle ihre Privilegien, welche sie 1629 nur zum Teil wieder erhielt; besonders behielt sich Kaiser Ferdinand III. das Obergericht vor, welches er dem Vogt übergab. Unterm 19. Mai 1739 verleiht Kaiser Karl VI. ihr Ober- und Niedergerichte über den Stadtbezirk und die von der Stadt gekauften Dörfer, Güter und den Freirichter in Leuthen; auf die anderen Dörfer des Kreises aber, auf die königlichen Beamten und die Adligen wird diese Verleihung nicht ausgedehnt. Der Kreisvogt mußte seitdem im Bezirk der städtischen Gerichtsbarkeit sein Amt auf die allgemeine Landesverwaltung, die Verwaltung der Landesgefälle und die Polizei beschränken.
Die Burg Karpenstein blieb seit dem 15. Juni 1443 eine Ruine.
Ältere Chronisten haben die Nachricht hervorgerufen, daß eine nochmalige Eroberung und eine Schleifung der Burg Karpenstein im Jahre 1513, am 13. August, stattgefunden habe. Andere haben diese Nachricht getreulich weiter verbreitet und noch eine neue Lesart, nämlich das Jahr 1515, hineingebracht. Diese Nachricht aber ist falsch. Ich würde sie deshalb erst gar nicht erwähnt haben; es ist jedoch hier der Ort, ihrer stetigen Weitergabe eine wiederholte und schärfere Widerlegung entgegen zu setzen.
Die Zeitumstände lassen es allerdings als sehr glaubwürdig erscheinen, daß im Jahre 1513 auf der etwa einigermaßen nach ihrer Einnahme vom Jahre 1443 wieder fest hergestellten Burg Raubgesellen sich eingenistet hätten und die Absicht, dieses Nest auszunehmen, zur Schleifung der Burg geführt habe. Denn unter dem Grafen Ulrich von Hardegg, welcher im Jahre 1501 von den Brüdern Albrecht, Karl und Georg, Herzögen von Münsterberg und Oels und Grafen zu Glatz, die Grafschaft Glatz mit Zubehör für 70 000 rheinische Gulden gekauft hatte, nahmen die Räubereien und Befehdungen in der Grafschaft Glatz und den angrenzenden Provinzen wieder so zu, daß fast niemand reisen konnte, ohne geplündert oder sonst geschädigt zu werden. Deswegen hielt im Jahre 1512 der Landeshauptmann von Glatz Georg von Breitenstein einen Landtag ab, wobei gute Verordnungen gegen die Räubereien erlassen wurden. Diese Straßenräubereien geschahen unter Anführung von Edelleuten, unter denen einige Glatzer, wie Georg von Geißler, Bernhard von Haugwitz, und aus der Nachbarschaft Sigmund von Kauffung auf dem Hummel, Christoph von Zedlitz auf Alzenau (genannt „der schwarze Christoph“) und die Sippe der Unwirde, Vater Caspar und Söhne Hans und Friedrich auf Neuhaus bei Patschkau, die berüchtigsten waren.
Aber nirgends ist eine Andeutung zu finden, daß in hiesiger Gegend ein fester Stützpunkt für die Wegelagerer gewesen sei. Der Streifzug, welchen Schlesier im August des Jahres 1513 gegen ein festes Schloß unternahmen, um einen Fehder zu strafen, hat die Gegend von Landeck gar nicht berührt und überhaupt das Glatzer Land nicht; sondern er war gerichtet gegen das Schloß Stein (Staly) in Böhmen, im Königgrätzer Kreise in der Nähe des Iser-Flusses gelegen. Da dieses Schloß auch Katzenstein genannt wurde, mag in Folge eines Schreibfehlers oder unrichtigen Lesens oder aus einem anderen Irrtum Karpenstein dafür gesetzt worden sein. Alle in Frage kommenden Quellen wissen aus diesem Jahre nur von einer Belagerung des Raubschlosses des Sigmund von Kauffung, welches Katzenstein hieß, zu berichten. Mit Kauffung lagen die Schlesier, namentlich die Städte Breslau, Liegnitz, Brieg, Schweidnitz, Jauer und Striegau, wegen seinen Räubereien längst in Fehde, und da Kauffung auf Schloß Stein mit anderen Landesschädigern damals sich aufhielt, zogen die Schlesier unter Führung des Herzogs Friedrich von Liegnitz vom Sammelorte Schweidnitz aus vom 21. bis 25. August über Grüssau und Landeshut bis vor dieses Schloß. Nach zweitägiger vergeblicher Belagerung desselben gingen sie wieder nach Niederschlesien zurück, nicht ohne die Dörfer um das Schloß herum ausgeplündert zu haben.
Spätere Besitzverhältnisse
Was über den Wechsel der Besitzer auf den einzelnen Gebieten und besonderen Grundstücken innerhalb der ehemaligen Herrschaft Karpenstein ich bisher ermittelte, will ich hier kurz wiedergeben. Es interessieren wohl dabei am meisten die Ritter- und Richtergüter, die Dörfer, die Mineralquellen bei Landeck und die Ruine.
Vor der Zerstörung der Burg gab es in ihrem Bezirk kein Rittergut.
Die Ritter- und Richtergüter
a. Thalheim. Das Richtergut Thalheim gehörte im Jahre 1500 samt der Biele von den obersten Stücken in Raiersdorf bis an „das nächste Erbe“ in Schreckendorf einem Jakob Stanke aus Koritau. Die Landecker Bürger hatten auf Grund von kaiserlichen Briefen das Recht der Fischerei in der Biele, zahlten aber dafür in Folge eines Vergleichs mit Stanke einen jährlichen Zins von 11½ Schilling Groschen, den Groschen zu 12 Heller gerechnet.
Im Jahre 1566 kaufte die Stadt Landeck durch Vertrag vom 19. Januar das Richtergut und den Bierschank zu Thalheim, so daß die Stadt daselbst einen Richter und einen Krütschmer einsetzen konnte, der dem Gerichte und dem Krütscham vorstand. Der Verkäufer Simon Breiter behielt sich und seinen Erben vom Gericht nur das sogenannte Vorwerk vor. Die Stadt baute im Sommer desselben Jahres den Krütscham und legte mit Genehmigung der Obrigkeit die Gerichte dahin. Seit dieser Zeit bestellte die Stadt einen ihrer Bürger zum Gerichtsverwalter daselbst. Als im Jahre 1634 der Krütscham bei der Plünderung des Dorfes durch Soldaten des Graf Colloredo’schen Corps eingeäschert worden war, wurde das Gericht in Bürgerhäusern abgehalten. Im Jahre 1595 hatte die Stadt Landeck das Richtergut mit Vorbehalt der Schank- und Erbrichtergerechtigkeit an Georg Schubert verkauft. Nach diesem besaß Martin Schubert das Gut. Wegen seiner Beteiligung am böhmischen Aufstande (1618) wurde er bezw. seine Erben zum Verluste von zwei Drittteilen seines Vermögens verurteilt. Nach seinem Tode soll das Gut an einen Nossig übergegangen sein. Dieser war aber wahrscheinlich nur der Vormund der Kinder jenes Schubert und verwaltete als solcher für dessen Erben das Gut. Denn im Jahre 1622 kaufte die Stadt Landeck von diesen Erben das Gut für 3655 Thlr. 13 ggr. 4 pf., welches es auch ferner behielt, bis sie es im Jahre 1784 zerstückelte, die Parzellen an Landecker Bürger verkaufte und nur den Wald (Widmuth-Busch) sich vorbehielt, welchen sie heut noch besitzt.
b. Olbersdorf. Dieses Richtergut ist frühzeitig, schon im 16. Jahrhundert, zerteilt worden.
c. Seitenberg. Das dortige Richtergut befand sich im Jahre 1606 im Besitz eines Christoph Wolff; 1743 gehörte es schon zum Dominium. Im letzteren Jahre bestanden daselbst zwei Freibauergüter – Hammergut und Rohrbach –, gleichfalls im Besitz der Dominialherrschaft; Rohrbach gehörte jedoch zum Gemeindebezirk Gompersdorf.
Im Jahre 1578 verkaufte Hans Rotter (Rueter), Hammermeister „auf dem Grund“, seinem Sohn Georg den Hammer mit dem Gute Seitenberg, samt Blase-Haus und Schlacken-Pochwerk mit allen Rechten zu brauen, backen, schlachten, schenken, „wie dies die Hämmer auf dem Grunde zu Recht haben“, für 2000 Schock meißnisch, je ein Schock zu 70 Kr. gerechnet.
Gut und Hammer mit den genannten Rechten und der Fischerei im Hammergraben wurde dann an Georg Schwartzer durch Vertrag vom 31. März 1595 für 2765 Schock meißnisch verkauft.
Im Jahre 1655 am 11. October verkaufte zu Glatz ein Gottfried Daniel aus Breslau für sich und in Vollmacht der Frau Anna Susanna Brachvogel geb. Krauß dem Bauer Christoph Schmid zu Seitenberg das freie Hammergut und den (verwüsteten) Hammer mit genannten Rechten (wie sie einem Freirichtergut zustanden), ferner namentlich mit dem Wald bei Klessengrund und dem Krütscham für den Preis von 700 Thl., den Thl. zu 36 Gr. und den Groschen zu 12 Heller gerechnet. Schon im folgenden Jahre verkauft zu Landeck am 22. April jener Schmid der Stadt Landeck: Brau-Urbar, Krütscham, Wein-, Bier- und Branntweinschank auf dem Hammergut nebst einem Gartengrundstück, aber ohne Branntwein-Urbar, um den Preis von 300 Thl. schlesisch, den Thl. zu 72 Kr., den Kr. zu 6 H. gerechnet.
d. Leuthen. Dieses Richtergut gehörte Ende des 16. Jahrhunderts einem Jakob Straube, im Jahre 1606 dem Barthel Straube, welcher im Jahre 1615 es noch besitzt und für 1000 Schock gekauft hatte. 1625 ist Christoph Volkmer Freirichter in Leuthen, 1628 Hans Volkmer (andere, aber unwahrscheinliche Lesart: Felgener), 1650 bis nach 1674 Georg Bartsch; 1684 besitzen das Freirichtergut die Erben des Hans Bartsch, von welchen in demselben Jahre noch das Gut ein Martin Gottwald für 800 Floren kauft. Nach diesem kam es in den Besitz eines Franz Schiedek. Seitdem blieb das Freirichtergut bis heut in der Familie Schiedek. Einer dieser Freirichter Schiedek, mit Vornamen Josef, wurde während des großen Stadtbrandes am 8. März 1739, als er bei der Bergung von Kirchensachen in der brennenden katholischen Kirche behilflich war, von dem einstürzenden steinernen Giebel getötet, welcher das Kirchengewölbe an zwei Stellen durchschlug.
e. Schreckendorf. Dort stand schon vor dem Jahre 1400 ein Richtergut; denn 1412 verkaufte Hans Bergmann sein „Gericht“ daselbst mit allem Zubehör, wie er und seine Vorfahren es besessen hatten, an Hans Stor. Im Jahre 1593 ist ein Jakob Volkmer Freirichter in Schreckendorf, 1618 Hans Wolf und nach ihm Christoph Wolf. Letzterer kaufte noch zwei Bauergüter aus der Gemeinde Schreckendorf zum Richtergute hinzu.
Im Jahre 1623 saß auf dem so vergrößerten Richtergute Johann Reichbrodt, Rentmeister zu Glatz, welcher 1625 dasselbe von der damals zur Aburteilung und Bestrafung der Rebellen in der Grafschaft Glatz eingesetzten kaiserlichen Confiscations-Commission überwiesen erhielt. Der Vorbesitzer Christoph Wolf hatte sich an der Rebellion beteiligt und war deswegen mit einer hohen Geldstrafe belegt worden. Da er diese nicht bezahlen konnte, wurde ihm sein Gut genommen.
Im Jahre 1629 am 15. September erhob Kaiser Ferdinand III. das Richtergut zu einem Rittersitz und bestätigte für dasselbe das Brau-Urbar.
Reichbrodts Sohn hatte eine Rauck zur Frau, die nach seinem Tode einen Herrn von Bujakowsky heiratete. Dieser vermählte sich nach dem Tode seiner Frau mit der verwittweten Palmer von Palmgarten, geb. Weilner. Seine einzige Tochter Anna Theresia heiratete den Johann Heinrich von Schenkendorf, welcher noch im Jahre 1697 im Besitze des Rittergutes war. Die verwittwete Maria Rosina von Schenkendorf war im Jahre 1713 noch darauf.
Im Jahre 1738 erwarb der Besitzer der Herrschaft Seitenberg, der kaiserliche General-Feldzeugmeister Graf von Wallis, dieses Rittergut von Johann Josef von Schenkendorf und Mühlgast, worauf es stets gleichzeitig mit der Herrschaft Seitenberg den Besitzer wechselte.
f. Gompersdorf. Hier ist ein Richtergut und ein Freigut – die Rohrbach – auseinander zu halten.
Im Jahre 1560 wird ein Freirichter Leonhard Güttner genannt; 1606 gehörte das Richtergut einem Georg Glatter, welcher wegen seiner Teilnahme am böhmischen Aufstande mit einer Geldstrafe belegt wurde. Diese scheint aber seine Vermögensverhältnisse nicht erschüttert zu haben, wie dies vielen anderen Grundbesitzern aus derselben Veranlassung damals erging, da er im Jahre 1631 noch Freirichter in Gompersdorf war. Spätere Besitzer des Richtergutes sind: Heinrich Krahse 1650, Christoph Gottwald (kaufte es für 1516 Floren) 1686, Martin Werner 1777.
Das Freigut Rohrbach wurde wahrscheinlich am Ende des 16. Jahrhunderts aus mehreren Gütern gebildet. Den Namen gab das Gut des Hans Güttner, die Rohrbach genannt. Dazu kamen drei kleinere Grundstücke. Wer diese Güter zusammengelegt hat, ist nicht bekannt. Zu Anfang des 17. Jahrhunderts gehörte das Freigut dem Hans von Welpen, dessen Wittwe Anna dasselbe im Jahre 1602 besaß. Nachher gelangte es in den Besitz eines Gabriel von Hundt und nach dem Jahre 1684 in denjenigen der Herrschaft Seitenberg, wurde alsdann mit dem Freirichtergut in Seitenberg vereinigt und nach dem Jahre 1789 aus der Gemeinde Gompersdorf in die Gemeinde Seitenberg einbezogen.
g. Alt-Gersdorf. Das Richtergut war im Jahre 1571 im Besitz der Stadt Landeck. Im Jahre 1606 gehörte es einem Georg Virschig, 1618 einem Georg Gyrißill, 1631 einem Georg Werner, 1639 einem Adam Werner. Am 11. März 1688 kaufte es Georg Schön von den Erben des Friedrich Junk für 959 Gulden. Das Gut hatte zwar kein eigenes Braugewerk, aber einen Krütscham und eine Mühle. Nach dem Jahre 1743 erwarb es die Grundherrschaft und im Jahre 1775 wurde es zerteilt und an Untertanen ausgesetzt.
h. Neu-Gersdorf. Das Richtergut wurde 1581 gegründet und gehörte im Jahre 1606 einem Adam Werner. Dieser wurde wegen seiner Teilnahme an dem böhmischen Aufstande mit dem Verluste seines Vermögens bestraft; seine Erben erhielten jedoch im Jahre 1625 ein Drittteil desselben wieder zurück. Im Jahre 1628 war Christoph Nikisch Besitzer, der noch 1639 als solcher genannt wird. Im Jahre 1650 saß auf dem Gut ein Christoph Bech, welcher am 3. August d. J. es mit freiem Brau-Urbar und Handwerker-Gerechtigkeit an die Stadt Landeck für 375 Schock meißnisch, das Schock zu 70 Kreuzer, verkaufte. Letztere überläßt es durch Kaufvertrag vom 26. September 1675 dem Heinrich Schubert zu Gompersdorf mit den zugehörigen Zinsen, Roboten und Handwerkern, für 575 Schock rheinisch, das Schock zu 70 Kreuzer, den Kreuzer zu 6 Heller gerechnet, behält sich aber das freie Brau-Urbar und den Bier-Verlag vor. Dieses Brau- und Schankrecht verkauft die Stadt im Jahre 1684 am 22. September an Freiherrn Hoffman von Leichtenstern für 170 Gulden rheinisch. Das Richtergut wurde im Jahre 1697 von den Erben des Christian Häßen dem Georg Stein für 933 Floren verkauft und im Jahre 1778 zerstückelt.
i. Konradswalde. Besitzer des Freirichtergutes waren im Jahre: 1416 Jakob Esche, 1434 ein Mikulasch; 1475 verkaufte Frau Anna Mikulasch ihr väterliches Gut für 200 Mark an den Jakob Jung. Dieser überließ 1483 im November das Richtergut dem Ernst Meyhern, der es noch 1503 besaß. 1521 und 1546 wird Hans Heynel als Freirichter erwähnt; im letzteren Jahre kaufte er auch das wüste Richtergut zu Wolmsdorf mit einer Mühlstätte. Nachher war Martin Heynel Besitzer, welcher das Gut 1558 für 1200 Schock meißnisch an Jakob Straube (+ 1582) verkaufte. Von 1582–1591 besaß Sigmund Straube, nachher Ernst Straube (+ 1612) dieses Richtergut. Dessen Erben verkauften dasselbe 1613 an Hans Riedel (+ 1641), von dem es sein gleichnamiger Sohn erbte. Diesem folgte im Besitz sein Sohn Joseph Riedel, welcher 1686 das Gut an Freiherrn Hoffman von Leichtenstern verkaufte; diesem gehörte bereits der Dominial-Anteil des Dorfes Konradswalde, mit welchem das Richtergut sodann vereinigt blieb. Gegen Ende des 18. Jahrhunderts kam es (mit dem Dorfe) in den Besitz des Freiherrn Gishert von der Hemm auf Neu-Waltersdorf und hatte von da ab bis zum Jahre 1847 gemeinschaftlich mit letzterm Dorfe dieselben Besitzer. In jenem Jahr überließ der Rittmeister Siegfried von Ludwig Konradswalde seinem ältesten Sohne Herrmann, von dem es dessen Bruder Robert (auf Neu-Waltersdorf) im Jahre 1852 erwarb.
k. In Wolmsdorf war 1606 ein Richtergut vorhanden; Näheres über die damaligen und früheren Besitzer desselben ist jedoch nicht bekannt (s. Konradswalde). Am 25. Mai 1693 kaufte es ein Caspar Gebhard von seinem Schwager Christian Rücker für 798 Floren und besaß es noch 1720. Im Jahre 1797 war Johann Päul Gebhard Freirichter, welcher das Gut an seinen Schwiegervater Hauß verkaufte. Von diesem ging es durch Kauf an den Commerzienrat Ludwig auf Konradswalde über.
l. Martinsberg. Das Richtergut gehörte in der Mitte des 16. Jahrhunderts zum Glatzer Schloß. Am 26. October 1571 kaufte es Hans Kristen von den Commissarien des Kaisers Maximilian II., welcher Besitz im Jahre 1586 unterm 12. Januar vom Landeshauptmann Hans von Pannwitz bestätigt wurde. Am 3. August 1614 verkaufte Hans Kristen sein Richtergut nebst zwei dabei gelegenen Bauergütern für 2000 Mark seinem ältesten Sohne Jeremias. Im Jahre 1631 ist Melchior Kristen Besitzer des Guts, welcher es am 16. April 1679 für 1166 Floren seinem Sohne Heinrich verkaufte. Dessen Wittwe Anna verkaufte es am 19. August 1720 ihrem Sohne Johann Heinrich (+ 1761) für 1100 Schock. Seine Wittwe Maria, geb. Mader aus Verlorenwasser, heiratete den Josef Kretzschmer, der am 23. April 1762 das Richtergut kaufte und im Jahre 1780 am 3. Juli es seinem Stiefsohn Josef Kristen für 2000 Schock verkaufte. Von diesem kam das Richtergut an dessen ältesten Sohn Bonifaz.
m. Winkeldorf. Das Richtergut gehörte im Jahre 1560 einem Wenzel Gottwald, 1606 der Wittwe eines Martin Straube, 1614 einem Michael Knauer; dessen Nachfolger im Besitz, Barthel Mann, verlor wegen seiner Teilnahme an der böhmischen Rebellion sein ganzes Vermögen, wovon er jedoch im Jahre 1625 ein Drittteil wieder zurück erhielt. In den Jahren 1631 und 1650 wird Martin Hauß als Erbrichter genannt. 1699 kauft Hans Heinrich Mentel von seinem Schwiegervater das Richtergut für 845 Floren. Bis 1757 war eine verwittwete Anna Regina Mentzel Besitzerin. In diesem Jahre wurde Johann Heinrich Kristen und 1799 am 28. September Karl Kristen Freirichter, vom 1. Februar 1832 ab Josef Lachnit, welcher 1842 zum Freirichtergut 39 Morgen Wiese und Waldung hinzukaufte, vom 16. Januar 1863 ab Amand Lachnit, am 4. September 1876 Josef Kolak, am 20. September desselben Jahres Emilie Wontorski, geb. Norak, und am 26. März 1881 Josef Raschdorf.
n. Petersdorf. Das Freirichtergut war samt allem Zubehör länger als drei Jahrhunderte im Besitz der Familie Mihlan. Schon im Jahre 1423 ist ein Melan Richter daselbst. Spätere Besitzer des Gutes waren: Martin Melan im Jahre 1477 und 1486, Hans Mylan 1520, welcher die drei Söhne Sigmund, Valten und Nykel hinterließ. Valten kaufte von seinen Geschwistern im Jahre 1526 das Richtergut (mit freier Jagd und vier Gärtnern) für 11 Schillinge Schock. Sein Sohn Adam Mühlan kaufte dasselbe von seinen Geschwistern im Jahre 1576, verlor das Gut aber bis auf ein Drittteil im Jahre 1625 wegen seiner Beteiligung am böhmischen Aufstande. Im Jahre 1639 gehörte es dem Simon Milan I., 1642 dem Simon Milan III., im Jahre 1651 und 1685 dem Hans Mühlan, vom Jahre 1695 bis 1729 dessen Sohne Melchior Milan, vom Jahre 1730 bis 1746 dessen Sohne Anton Mühlan, welcher der letzte Besitzer dieses Namens war. Seine einzige Tochter Maria heiratete nach seinem Tode einen Josef Jlgner, Bauer in Krotenpfuhl, und im Jahre 1772 den Ignaz Ulrich aus Wolmsdorf in Schl., welcher 1791 starb. Alsdann gelangte das Gut um den Preis von 2000 Schock an Josef Kristen, Freirichter in Martinsberg, welcher des Vorbesitzers einzige hinterlassene Stieftochter Maria Theresia zur Frau hatte.
Auf Josef Kristen folgte sein gleichnamiger Sohn, welcher im Jahre 1847 starb. Nach dessen Tode verwaltete die Wittwe das Gut einige Jahre, bis Franz Sappelt aus Alt-Altmannsdorf im Jahre 1850 es erwarb. Emanuel Koschel aus Neu-Waltersdorf besaß das Gut von 1861–1865. Im August des letzteren Jahres kaufte es der gegenwärtige Besitzer August Buhl.
o. Alt-Mohrau. Vor Begründung dieses Dorfes bestand in der Gegend des heutigen herrschaftlichen Vorwerks ein Eisenhammer, welcher im Jahre 1605 einem Hans Moremberger gehörte. Als Vorbesitzer werden genannt: Georg Ebel 1590–1597, nach diesem ein Georg Säbisch und Pollexina Püler. Jener Moremberger hatte zwar für den zehnten Teil des Wertes den Hammer vom kaiserlichen Amte gekauft, bezahlte aber den Kaufpreis nicht und ließ ihn eingehen; das Gut fiel an den Kaiser zurück.
In den Jahren 1608 und 1613 erscheint als Besitzer ein Andreas Moremberger, und 1626 war dieses alte Hüttenwerk ein Rittersitz des Caspar von Schenkendorf, welcher wegen seiner Teilnahme am böhmischen Aufstande mit einer Geldstrafe belegt wurde und das Hammergut dem Heinrich von Reibnitz verkaufte. Im Jahre 1743 war es ein wüstes Gut und 1786 und bis heut ein Vorwerk der Herrschaft Seitenberg.
p. Das Rittergut Ober-Thalheim wurde nach dem Jahre 1684 durch den kaiserlichen Rat und Oberregenten (Rentmeister sämtlicher Kammergefälle) der Grafschaft Glatz Sigmund Hoffman Freiherrn von Leichtenstern gegründet, indem er die vom Kaiser erkauften Kammerdörfer Karpenstein, Leuthen, Voigtsdorf und Heidelberg mit den im Jahre 1677 gekauften Rustikalgütern aus Thalheim (im heutigen Ober-Thalheim) zu einer selbständigen Gutsherrschaft zusammenlegte, welche er nach der aus Thalheimer Grundstücken neugebildeten Gemeinde Ober-Thalheim benannte. Noch vor Errichtung derselben war Sigmund von Hoffman, nachdem er die Friedrichs-Quelle und Marien-Quelle aufgedeckt und gefaßt und über letzterer eine Badeanstalt (Marien-Bad) von 1677 bis 1678 erbaut hatte, vom Kaiser in den Freiherrnstand mit dem Namen Leichtenstern erhoben worden. Nach seinem Tode im Jahre 1699 ging die Herrschaft Ober-Thalheim auf seinen älteren Sohn Franz Weighard über, welcher jedoch, weil er kein Gefallen an den Gütern im Kreise Landeck hatte, dieselben, d. h. das Rittergut Ober-Thalheim mit 5 Mineralquellen und dem Marien-Bade, mit dem herrschaftlichen Wohnhause (an der Stelle des heutigen und nach diesem benannten Hotel Schlößel) und dem Vorwerk, ferner das Freirichtergut und das Dorf Konradswalde und die beiden Dörfer Winkeldorf und Wolmsdorf im Jahre 1709 seiner Frau zur Verwaltung und zum Genuß überließ. Er war kaiserlicher Hof-Kammer-Rat, Landeshauptmann des Fürstentums Brieg und besaß außer den aufgeführten Gütern bei Landeck die Güter Strachau, Gaumit und Schobergrund. Der Kaiser erhob ihn in den erblichen Reichsgrafenstand.
Nach dem Tode seiner Frau im Jahre 1719 fielen alle seine Besitzungen im Landecker Kreise an seinen ältesten Sohn und kaiserlichen Hauptmann Leopold Grafen Hoffman laut brüderlichen Vergleichs. Letzterer veräußerte in der Folge eins dieser Güter nach dem andern und schließlich das Rittergut Ober-Thalheim durch Vertrag vom 1. Mai 1736 an die Stadt Landeck, bei welcher es verblieb.
Bezüglich der Lage der Freirichter nach dem 30jährigen Kriege (1618–1648) mögen noch folgende allgemeine Hinweise hier Platz finden.
Die Erb- oder Freirichter der Grafschaft Glatz waren wegen ihrer Beteiligung an dem böhmischen Aufstande, welcher den 30jährigen Krieg von Prag aus einleitete, von der kaiserlichen Confiscations-Commission zum Verluste ihrer Güter verurteilt und diese Güter dem Fiscus zugeschlagen worden. Im Jahre 1625 jedoch hatten die Richter, wovon einige Beispiele oben angeführt wurden, diese Güter mit wenig Rechten gegen Erlegung einer hohen Geldstrafe, sofern sie oder ihre Erben dieselbe zu leisten im Stande waren, wieder erhalten. Die meisten der früheren Privilegien und Freiheiten blieben ihnen versagt. Diese waren hauptsächlich: freies Brau- und Schankrecht, Backen, Schlachten, niedere Jagd (auf Hasen und Füchse), Vogelstellerei, Fischerei, das Halten von Handwerkern und Untertanen auf ihrem Gute. Nicht jeder der Freirichter indes hatte genau dieselben Rechte und Freiheiten; denn einzelne der letzteren waren von den Bedingungen abhängig, unter denen der betreffende Freirichter in den Besitz des Gutes gekommen war.
Erst im Jahre 1652 verlieh ihnen durch Verordnung vom 7. Mai Kaiser Ferdinand III. ihre sämtlichen früheren Vorrechte und Freiheiten wieder mit Ausnahme der Standesmäßigkeit; der Stand der Richter und der Verband derselben blieben aufgehoben.
Von den Freirichtergütern der Herrschaft Karpenstein bestehen heute noch: Leuthen, Martinsberg, Winkeldorf, Gompersdorf und Petersdorf.
Die Dörfer
Die Dörfer der Herrschaft Karpenstein wurden nach Auflösung derselben Kammerdörfer und blieben es bis zum Jahre 1684. In diesem ließ Kaiser Leopold I., welcher zur Führung seiner Kriege, damals namentlich gegen die Türken, stets viel Geld brauchte, auch in der Grafschaft Glatz, als die von ihm als außerordentliche Abgabe eingeführte Kopf- und Vermögenssteuer und die ein Prozent des Vermögens betragende Kriegssteuer nicht genügten, durch die eigens dazu ernannte sogenannte Alienations-Commission fast alle seine Kammergüter: Dörfer, Wälder, Landesgefälle, die noch vorbehaltenen Obergerichte, hohe Wildbahn u. s. f. an standesmäßige und zugleich inländische Personen und Städte veräußern und alte Gerechtssame, wie den Bierverlag der Städte auf den innerhalb einer Meile im Umkreise liegenden Dörfern, aufs Neue einlösen.
Dies alles trug ihm 400,000 Gulden ein. Die Commission bestand aus dem damaligen Landeshauptmann der Grafschaft Glatz Michael Wenzel Reichsgrafen von Althann auf Mittelwalde, Peter Stupart von Löwenthal und Wolf Heinrich von Schenkendorf auf Ullersdorf. – Die Familie des Stupart war in der Grafschaft nicht ansässig.
Von dieser Commission wurden verkauft:
a. An die Stadt Landeck:
- das Dorf Thalheim mit allem Zubehör, dem Ober- und Niedergericht, den Untertanen (Bauern, Gärtnern, Häuslern und Einwohnern), deren Zinsen und Diensten;
- die Wälder Oberfreiheit und Niederfreiheit (Harthe) mit Holz, Grund und Boden, hoher und niederer Wildbahn;
- der freie Bier-Verlag auf den Dorfschaften Thalheim, Raiersdorf, Winkeldorf, Alt-Gersdorf, Olbersdorf, Gompersdorf, Karpenstein, Leuthen, Heidelberg, Voigtsdorf, Schönau und Heinzendorf nebst dem gewöhnlichen Ausstoßgeld. Kaufpreis: 14,475 Gulden rheinisch 38 Kreuzer 4 Heller, jeder Gulden zu 60 Kreuzer und jeder Kreuzer zu 6 Heller gerechnet (9650 Thlr.), bestätigt durch Kaiser Leopold zu Wien am 28. December 1684.
Ich bemerke, daß die aus Thalheim von Sigmund von Hoffman vorher gekauften Rustikalstellen und Zubehör, sowie die andern, den neuen Gemeindebezirk Ober-Thalheim mit jenen zusammensetzenden Grundstücke aus Thalheim von diesem Kaufvertrage nicht berührt wurden.
b. An Sigmund von Hoffman: die Dörfer Olbersdorf, Karpenstein, Leuthen, Voigtsdorf, Heidelberg, Gompersdorf, Alt-Gersdorf, Neu-Gersdorf und Bielendorf.
c. An den Reichsgrafen von Althann auf Mittelwalde: die Dörfer Seitenberg, Mühlbach, Alt-Mohrau, Neu-Mohrau, Kamnitz, Klessengrund, Heudorf, Johannesberg, Martinsberg, Winkeldorf, Schreckendorf, Wolmsdorf, Konradswalde, das Städtchen Wilhelmsthal und das Freigut Rohrbach.
Die Stadt Landeck als ehemaliger Bestandteil der Herrschaft Karpenstein kommt hierbei nicht in Frage, weil die Bürger keine Untertanen der Grundherrschaft Karpenstein und die Abhängigkeits-Verhältnisse der Stadtgemeinde als solcher von den Inhabern dieser Herrschaft sowie die Gerichtsbarkeit über jene sofort bei deren Auflösung durch besondere kaiserliche Verordnungen anderweitig waren geregelt worden; sie hatte nach dem böhmischen Aufstande ihre Freiheiten und Privilegien meistens wieder teuer sich erkaufen müssen.
Späterhin kam Olbersdorf mit Zubehör durch den Kauf- und Tauschvertrag vom 2. October 1688 um den Preis von 2351 Gulden 17 Kreuzer 5 Heller an die Stadt Landeck, bei welcher es verblieb.
Die Dörfer Karpenstein, Ober-Thalheim, Leuthen, Heidelberg und Voigtsdorf wurden als Bestandteile des Rittergutes Ober-Thalheim vom Grafen Leopold Hoffman an die Stadt Landeck durch den Vertrag vom 1. Mai 1736 verkauft, bei welcher sie verblieben. Preis: 24,000 Gulden Kauf- und 300 Gulden Schlüsselgeld.
Graf Althann tauschte nach dem Erwerb der Dörfer Winkeldorf, Wolmsdorf und Konradswalde diese gegen die Dörfer Gompersdorf, Alt-Gersdorf, Neu-Gersdorf und Bielendorf mit Freiherrn Hoffman von Leichtenstern aus und bildete aus den Ortschaften Wilhelmsthal, Seitenberg, Schreckendorf, Gompersdorf, Alt- und Neu-Gersdorf, Bielendorf, Alt- und Neu-Mohrau, Mühlbach, Kamnitz, Klessengrund, Heudorf, Johannesberg, Martinsberg und dem Freigut Rohrbach die gegenwärtig noch bestehende Herrschaft Seitenberg, zu welcher er das Dorf Weißwasser hinzufügte.
Als Graf Michael Wenzel von Althann, Erbherr auf Mittelwalde und Besitzer der Herrschaften Mittelwalde, Schönfeld, Wölfelsdorf und Schnallenstein, am 17. Mai 1686 zu Wölfelsdorf starb, übernahm dessen Wittwe Anna Maria, geb. Gräfin von Aspermont und Reheim, für ein ihrem Gemahl gegebenes Darlehen von 100,210 Gulden 24 Kreuzer mittels Vertrag vom 17. Mai 1700 die Herrschaft Seitenberg.
Am 20. April 1720 erkaufte ein Sohn dieser beiden, Graf Michael Friedrich von Althann, Cardinal und Bischof von Waizen, die Herrschaft für 120,000 Gulden von seiner Mutter und verkaufte sie am 27. März 1733 für 140,000 Gulden und 300 Dukaten Schlüsselgeld an den kaiserlichen Feldmarschall Grafen Georg Olivier von Wallis, Freiherrn auf Karrighmain den Jüngern, welcher in Böhmen und in der Grafschaft Glatz reich begütert war. Dieser kaufte im Jahre 1738 das dicht bei Seitenberg belegene Rittergut Schreckendorf für 25,666 Thl. 20 Sgr. Nach seinem im Jahre 1744 erfolgten Tode wurde die Herrschaft für seinen minderjährigen Sohn Grafen Peter Stephan Olivier von Wallis verwaltet, welcher sie im Jahre 1765 übernahm und am 20. Mai 1783 an den königlichen Kammerherrn und Erb-Ober-Landes-Baudirektor Grafen Friedrich Wilhelm von Schlabrendorf auf Haßitz und Stolz verkaufte.
Von diesem wurde die Herrschaft im Jahre 1789 an den königlichen Justizrat Josef Franz Bernhard von Mutius mit Vorbehalt der Dörfer Martinsberg und Weißwasser um den Preis von 145,000 Thlr. verkauft. Nach dessen im Jahre 1816 erfolgten Tode ging sie an die Erben, und zwar an seinen Bruder, den königlichen Kammerherrn und Landschafts-Direktor Franz von Mutius und seine Kinder Karl Ludwig Eugen von Mutius, die Freiin Louise Friederike Antonie Franziska von Plotho, geb. von Mutius, und den Louis Franz Wilhelm von Mutius über.
Diese Erben verkauften die Herrschaft mit Rittergut Schreckendorf mittels Vertrages vom 17. Juli 1836 für 370,000 Thlr. an den Hof-Agenten S. Saul in Breslau. Als demnächst die Herrschaft von der Landschaft in Sequestration genommen wurde, verkaufte sie Saul am 8. April 1838 für 400,000 Thlr. an Ihre Königliche Hoheit die Prinzessin Marianne der Niederlande. In Folge ihres Todes im Mai 1883 ist die Herrschaft (Fideicommiß) auf ihren Sohn, Seine Königliche Hoheit den Prinzen Albrecht von Preußen, übergegangen.
Mit dem Verkaufe der Herrschaft Seitenberg durch den Grafen Schlabrendorf an Herrn von Mutius schied Martinsberg davon aus und fiel der Herrschaft Kunzendorf zu. Bevor Graf Althann Martinsberg erkaufte, hatte der Besitzer des Erbrichtergutes in Neu-Waltersdorf, Jakob Straube, einen Teil des bei jenem Dorfe gelegenen kaiserlichen Forstes (sog. Wagenhütte) um 250 Schock im Jahre 1606 an sich gebracht. Diese Forstparzelle gehört noch heut zum Dominium Neu-Waltersdorf.
Die Dörfer Konradswalde, Wolmsdorf und Winkeldorf wurden vom Grafen Leopold Hoffman auf Ober-Thalheim nach dem Jahre 1720 an den Grafen Wallis verkauft und wurden damit der Grafschaft Kunzendorf einverleibt, bei welcher sie verblieben.
Die Verhältnisse der Insassen und Einwohner der Dörfer als Untertanen der Grundherrschaft und Grundobrigkeit sind durch die in den Jahren 1838 bis 1856 erfolgten Ablösungen der Hand- und Spanndienste und Zinsungen bezw. Umwandlung derselben in Rente und durch die neuere Gesetzgebung vollständig verändert worden, so daß nur noch wenige Punkte an die früheren Beziehungen der Besitzer der Dörfer zu diesen erinnern.
Die Mineralquellen bei Landeck
Als die ersten genannten Besitzer derselben, und zwar der Georgen-Quelle, erscheinen die Brüder Albrecht, Georg und Karl, Herzöge von Münsterberg und Grafen zu Glatz, welche vom Jahre 1498–1501 Genußinhaber der Grafschaft Glatz waren.
Die Georgen-Quelle war schon lange Zeit vorher als Heilquelle bekannt und benutzt und gehörte zur Burg Karpenstein. Von den andern hiesigen Heilquellen wurde damals noch keine als solche gebraucht. Daher kommt die Bezeichnung „altes Bad“ für die Georgen-Quelle, das Badehaus und den Badebezirk daselbst, während das Badehaus über der Marien-Quelle und der dortige Badebezirk „neues Bad“ benannt werden. Weil von jenen Brüdern insbesondere Georg es war, welcher eine eingehende Fürsorge für die Herrichtung der Quelle zum Badegebrauch und für Wohnräume für Kranke zeigte, erhielt sie den Namen „Georgen-Quelle“ und die dabei erbaute Badeanstalt den Namen „Georgen-Bad.“
Die Georgen-Quelle wechselte sodann ihre Besitzer sehr häufig, zunächst mit den Genußinhabern der Grafschaft Glatz, als welche auf einander folgten: Ulrich Freiherr von Prüschenk und Graf von Hardegg vom Jahre 1501 bis 1525, dessen Bruder Hans von 1525–1535, dessen Sohn Christoph von 1535 bis 1537. Am 12. September übergab Letzterer „die Stadt und das fast ganz vergessene alte Bad“ dem König Ferdinand I., nachdem dieser die Grafschaft Glatz von den Erben des Grafen Hans von Hardegg eingelöst hatte.
Der König versetzte aber das Land sogleich an Johann von Bernstein von Helfenstein, welcher das Bad nebst dem umliegenden Raume zur Erbauung eines Vorwerks an einen Bürger zu Glatz Franz Kallmann im Jahre 1544 verkaufte.
Von diesem erwarb es nebst der Ackerwirtschaft ein Simon Schubert, welcher im Jahre 1571 Besitzer ist und Bad und Acker (60 Schnüre „unter dem Karpenstein“) am 5. August 1572 an die Stadt Landeck verkaufte.
Wann hierauf diese das Bad Schulden halber aus den Händen gegeben hat, ist unbekannt, höchstwahrscheinlich nach dem Jahre 1630, erwirbt aber durch den Vertrag zu Neisse am 29. Juli 1641 von Heinrich Haberland von Machtersen auf Bischofswaldau als Bevollmächtigtem seiner Gattin Anna Margaretha Haberland, geb. Seywet, und der anderen Gläubiger der Stadt, das Bad und jenen Acker nebst der Stadtmühle, dem Malzhause, der Bademühle, dem Vorwerke und Krütscham „auf dem Neuland“ (in Thalheim) um den Kaufpreis von 8920 Thlr. wieder zurück. Bestätigt wurde dieser Kaufvertrag vom königlichen Amte zu Glatz am 28. März 1642.
Seitdem ist die Georgen-Quelle in ununterbrochenem Besitz der Stadt Landeck geblieben.
Die Marien- und Friedrichs-Quelle haben immer gemeinsam die Besitzer gehabt. Letztere wird in der schlesischen Chronik von Schickfus als eines runden Tümpels und heilsamen Wassers aus dem Jahre 1625 erwähnt. Dies bewog im Jahre 1677 den Oberregenten der Grafschaft Glatz Sigmund von Hoffman, das Grundstück des Bauern, auf welchem dieser Tümpel lag, zu kaufen und die Quelle zum Badegebrauche herzurichten. Bei der Säuberung des dortigen Platzes fand man die Marien-Quelle mit Beweisen früherer Benutzung.
Durch Kaufvertrag vom 5. December 1733 gingen diese beiden Quellen vom Enkel jenes Hoffman in den ununterbrochenen Besitz der Stadt Landeck über.
Die Wiesen-Quelle sah man im Jahre 1829 aus einer Vertiefung des Bodens hervorsprudeln, welche durch das Fortschwemmen von Bodenmassen aus der dortigen Wiese durch Hochwasser (Kratzbach) entstanden war. Sie blieb indes unbeachtet, obwohl sie als warmes Schwefelwasser erkannt wurde; der Besitzer verschüttete sie daher wieder. Nach dem Jahre 1835 kaufte die Stadt Landeck diese Wiese von Franz Schmidt und ließ sie 1847 fassen.
Der erste bekannte Besitzer der Wiesen-Quelle ist wahrscheinlich Sigmund von Hoffman, welcher gleichzeitig mit den dortigen Rustikalstücken außer der Marien-, Friedrichs-, Mariannen- und Mühl-Quelle wahrscheinlich auch die Wiesen-Quelle erkauft hatte.
Die Mariannen-Quelle ward als Heilquelle im Jahre 1693 durch den Wiener Arzt Kremer begutachtet, welchen Hoffman zur Untersuchung seiner Mineralquellen hierher berufen hatte. Im Jahre 1736 wurde sie von der Stadt Landeck erworben.
Die Mühl-Quelle liegt auf dem Grundstück der Mühle in Ober-Thalheim; die Besitzer dieser Mühle, welche Bade-Mühle genannt wird, waren zugleich die Besitzer dieser Quelle. Gekannt als Mineralquelle ist sie schon von den Ärzten Oehmb im Jahre 1705 und Burghart im Jahre 1744.
Die Bade-Mühle war ursprünglich, wie die Mühle in der Stadt, Eigentum der Grundobrigkeit (des Landesherrn). Im Jahre 1629 verkaufte sie Christoph Breuer, welchem sie von Kaiser Rudolph geschenkt worden war, an die Stadt Landeck, welche sie in dem Kauf- und Tauschvertrage vom 2. October 1688 an Freiherrn Hoffman von Leichtenstern abtrat, nachdem die Stadt dieselbe auf kurze Zeit veräußert und 1641 wieder erworben hatte. Von Hoffman kaufte die Stadt sie wieder im Jahre 1736 zurück, verkaufte sie aber schon kurz darauf an einen Franz Schubert, welcher sie bis 1740 besaß. Dessen Nachfolger im Besitz dieser Mühle sind: Johann Christoph Nissler vom 31. August 1740 ab, vom 28. Juni 1746 ab Georg Blaschke, vom 11. September 1787 ab dessen Sohn Dominicus Blaschke, vom 13. April 1792 ab Josef Winkler, vom 20. März 1803 ab Ignatz Gottschalk, vom 10. Februar 1832 ab Josef Gottschalk der Ältere, vom 21. Januar 1864 ab Josef Gottschalk der Jüngere, vom 25. Mai 1870 ab die Stadt Landeck.
Die genannten 6 Mineralquellen (Schwefelthermen) gehören heut noch der Stadt Landeck und werden mit Ausnahme der Mühl-Quelle zu Kurzwecken gebraucht.
Die Ruine
Sie blieb im Besitz der königlichen Kammer bis zum Jahre 1684. In diesem Jahre kaufte die Stadt Landeck von der kaiserlichen Alienations-Commission das Dorf Thalheim „sambt denen Wäldern die Oberfreyheit vndt Niederfreyheit Harta genannt, sambt dem Holz Grundt vndt Boden“ u. s. w. Da die Ruine in dem Waldreviere liegt, welches heut noch die Oberfreiheit heißt, ist sie in jenem Jahre in das Eigentum der Stadt Landeck übergegangen.
Im Jahre 1500 war sie im Besitz der damaligen Genußinhaber der Grafschaft Glatz, der Herzöge von Münsterberg Albrecht, Georg und Karl. Denn in der Urkunde vom Juni 1500, durch welche diese Brüder in Bestätigung der von den Königen Wenzel, Johann und Karl den Landecker Bürgern gewährten Rechte diesen den gleichen Waldbezirk zur freien Benutzung verleihen, wird die Lage dieses Waldbezirks im allgemeinen mit den Worten: „unter unserm Schlosse Karpenstein“ bezeichnet.
Die Urkunde vom 15. Januar 1629, worin Kaiser Ferdinand III. der Stadt Landeck einige ihrer früheren, wegen der Beteiligung des Rates der Stadt Landeck am böhmischen Aufstande aber verwirkten Gerechtssame und Freiheiten zurückgibt, und worin er denselben Waldbezirk unter den früheren Bedingungen (Zahlung eines jährlichen Forstzinses von 56 böhmischen Groschen und Versorgung des Glatzer Schlosses nach Bedarf mit Bau- und Brennholz) der Stadt als Eigentum anweist, bezeichnet die Lage dieses Waldbezirks nur mit den Worten: „unter dem Karpenstein“. Sie läßt es somit zweifelhaft, ob „der Karpenstein“ noch zur königlichen Kammer damals gehört hat oder schon in Privatbesitz übergegangen war. Mit Bestimmtheit geht aus ihr nur hervor, daß in diesem kaiserlichen Geschenk der Bergvorsprung, welcher Karpenstein heißt, nicht eingeschlossen war.
Auch aus dem Umstande, daß die Stadt Landeck im 17. Jahrhundert 3 Bauergüter mit Forst im Dorfe Karpenstein besaß, welche sie 1688 durch den Kauf- und Tauschvertrag vom 2. October desselben Jahres dem Freiherrn Hoffman von Leichtenstern auf Ober-Thalheim überließ, ist nicht zu folgern, daß der Karpenstein von der königlichen Kammer schon vor dem Jahre 1684 wäre veräußert worden, da sich nicht ermitteln läßt, ob die Forstparzelle eines jener 3 Bauergüter den Karpenstein umfaßt hat.
Wenn wir indes uns an den Grundsatz erinnern, wonach in damaliger Zeit die königlichen Kammergüter der Grafschaft Glatz nur an einheimische Adlige oder Städte verkauft wurden, kommen bei der Frage nach der Zeit der Veräußerung der Ruine nur die Stadt Landeck und Freiherr Hoffman von Leichtenstern in Betracht. Denn die Gebiete um den Karpenstein, der Wald und das Dorf, wurden erst im Jahre 1684 von der königlichen Kammer durch die Alienations-Commission verkauft, und die Käufer jener Gebiete sind nur die beiden Genannten. Hätte der Karpenstein mit der Ruine nun damals wirklich nicht zum Waldrevier Oberfreiheit gehört, so könnte nur Freiherr Hoffman von Leichtenstern der Erwerber der Ruine gewesen sein, und diese wäre alsdann erst im Jahre 1736 mit dem Dorfe Karpenstein in den Besitz der Stadt Landeck gelangt.
Wie es aber gekommen ist, daß zwei Waldparzellen, welche mit ihren spitzen Winkeln oben auf dem Karpenstein und innerhalb des Umfanges der Ringmauer der Burg nahe bei einander zusammentreffen und wie ein Keil in das städtische Waldgebiet dort einschneiden, an zwei Karpensteiner Stellenbesitzer veräußert worden sind, weiß ich nicht zu sagen. Wahrscheinlich hat nach der Zerstörung der Burg und Auflösung der Herrschaft Karpenstein das königliche Amt in Glatz jene drei Parzellen an Karpensteiner neue Ansiedler aus ganz besonderen Gründen seiner Zeit ausgetan.
Welche Grenzen übrigens der als „Wald unter dem Karpenstein“ in Urkunden bezeichnete Waldbezirk, welcher der Stadt Landeck zur Benutzung wiederholt von Landesherren überlassen wurde, gehabt hat, ist in der oben angeführten Urkunde vom Juni 1500 näher angegeben. Es wird darin folgende Linie gezogen: von dem „Rottenbach“ (rothe Bach) bis hinauf zu der „Biberteufe“, von dieser auf den „Stollerstein“ (Schollenstein), von diesem auf dem dortigen Bergkamme des „Regill“ (Ringelsteines) hinauf bis unter den Karpenstein zu dem „Borne“, von diesem auf den „Backofen“, von da auf den „Kalkweg“ und von diesem bis zur Grenze „der Einwohner des Dorfes Lautten“ (Leuthen).
Die etwaige Annahme, daß mit den Worten: „der Wald unter dem Karpenstein“ der Wald bis hinauf zur Ruine und der Wald rings um dieselbe am dortigen Bergkegel gemeint gewesen sei, wäre eine irrthümliche. Denn zur Begrenzung dieses der Stadt Landeck wiederholt zur Benutzung freigegebenen Waldreviers wurden schon im 14. Jahrhundert von den Königen Karl und Wenzel dieselben obigen Worte gebraucht, als die Burg noch stand. Es ist aber gar nicht denkbar, daß die Besitzer der Burg den unmittelbar an derselben liegenden Wald so vergeben haben sollten. Dagegen spräche auch die in jenen Schenkungsbriefen des 14. Jahrhunderts ausgesprochene Beschränkung der Landecker bezüglich der gewährten freien Jagd auf die „Vorbüsche“. Ganz klar aber folgt aus dem Erwerbe des Waldreviers „Oberfreiheit“ durch die Stadt Landeck von der Alienations-Commission im Jahre 1684, daß jener überlassene Waldbezirk nicht bis an den Platz der Burg bez. der Ruine herangereicht hat; denn sonst hätte die königliche Kammer die „Oberfreiheit“ in jenem Jahre nicht mehr zum Verkauf gehabt. Bei dieser Kaufverhandlung wird aber mit keinem Worte auf den früher der Stadt zur Benutzung überlassenen oder geschenkten Waldbezirk zurückgegriffen.
Die Angaben, wonach die Ruine in den Jahren 1550 oder 1621 zuerst und für immer oder wiederholt in den Besitz der Stadt Landeck gekommen sei, sind unerwiesene und werden durch vorstehend erörterte Tatsachen genügend widerlegt.
Zweck der Burg
Wohl jeder, welcher die Ruine Karpenstein besucht, legt sich oder anderen die Frage vor, warum gerade auf diesem Platze die Burg erbaut worden ist. Die in den bewaldeten Bergen versteckte und doch überall hin den freien Ausblick gewährende Feste ist zwar geeignet, die Wahl solcher Lage beim Erbauen der Burg oder bei einer späteren gewaltsamen Besitzergreifung derselben auf die Zwecke des Raubritterthums zurückzuführen; „man“ tut dies gewöhnlich. Aber wir haben aus dem früher Angeführten ersehen können, daß diese Burg nicht der Sitz adliger Wegelagerer des Mittelalters war. Ihr Besitzer zur Zeit ihrer Zerstörung, Kruschina, hat damals gar nicht auf ihr gewohnt und sie nicht als Ausfallstor oder Schlupfwinkel bei seinen auf das Faustrecht gestellten feindlichen Unternehmungen gebraucht; sie war damals nur mit einer Besatzung belegt. Außerdem lag sie für solche Absichten in zu entlegener, einsamer Gegend, in welcher der Stoff zum Plündern bald ausgegangen wäre, und zu wenig bequem in der Nähe der damaligen Straßen für reiche Kaufmannsgüter und den anderen großen Verkehr. Letztere führten von Glatz aus über Hummel (Reinerz) nach Prag, über Mittelwalde nach Brünn und Wien, über Ottmachau oder Patschkau von Breslau nach Olmütz.
Sie verdankt ihre Entstehung vielmehr und lediglich demselben Grunde, aus welchem vor der Zeit der Raubritter überall in deutschen und slawischen Ländern Burgen angelegt wurden; es ist vor allem hierbei nicht außer Acht zu lassen, daß die Burg Karpenstein in einer Zeit errichtet wurde, als das Raubritterwesen sich noch nicht entwickelt hatte.
Wenn auch die politische Einteilung des Landes Glatz während des Bestehens der Herrschaft und Burg Karpenstein nicht dieselbe war, wie im benachbarten Schlesien – denn diese Provinz liegt uns zur Vergleichung hierbei am nächsten –, so waren doch die Zwecke dieser Burg für den Staat Böhmen überhaupt und für das Land Glatz und die Herrschaft Karpenstein insbesondere dieselben, welche die Burgen in den Gauen Schlesiens für dieses Land hatten.
Bis in das 13. und 14. Jahrhundert war Schlesien in politischer Hinsicht in Gaue, Kastellaneien oder Burggrafschaften genannt, eingeteilt, worauf die Einteilung des Landes in Kreise nach Städten folgte. Dasselbe geschah in der Grafschaft Glatz in der zweiten Hälfte des 15. Jahrhunderts, wo das Ländchen in Kreise oder Distrikte eingeteilt wurde, die nach Städten (Glatz, Habelschwerdt, Landeck, Wünschelburg, Neurode und später noch Hummel oder Reinerz) benannt wurden. Jeder Gau hatte eine Burg, welche der Sitz des obersten Beamten im Gau für Kriegs- und Friedenszeiten war. Dieser Beamte hieß zur polnischen Zeit Kastellan, später, vom 13. und 14. Jahrhundert ab, Burggraf, als deutsche Sprache und deutsches Recht in Schlesien vorherrschend geworden waren.
Das Glatzer Land war dagegen in jener Zeit, wie früher gezeigt wurde, teils in Weichbilder nach Städten, teils in Herrschaften nach festen Schlössern eingeteilt.
Sowie zu jeder Burg ein kleinerer oder größerer Bezirk gehörte, war ein notwendiger Bestandteil jedes Gaues und jeder Herrschaft eine Burg. Sie wurde, namentlich an den Grenzen des Landes, in der Regel vom Landesherrn und nur ausnahmsweise noch eine andere im Gau von einem seiner Vasallen mit seiner Genehmigung erbaut.
Der größere Teil der Burgen wurde zur Verteidigung des Landes hergestellt, daher sie immer kleinere oder größere Festungen waren, die gewöhnlich nur mit Gewalt nach einer förmlichen Belagerung erobert werden konnten. Die Ausführung des Baues selbst lag sowohl in polnischen Landen als auch in deutschen, wo ebenfalls die Untertanen der landesherrlichen Kammer, des Gaues, der Herrschaft oder des Dorfes Hand- und Spanndienste zu leisten hatten, diesen ob. Bis zu Anfang des 11. Jahrhunderts mußten die Untertanen der Reihe nach auch die Wachen auf den festen Schlössern versehen, welcher Wachdienst alsdann in eine Getreide-Abgabe verwandelt wurde.
Das Amt des Kastellans oder Burggrafen bestand in der Verteidigung der Burg gegen Feinde, in der Anführung der Mannen (Ritter), Reisigen und Trabanten seines Bezirks im Kriege, in der Aufrechthaltung der öffentlichen Ruhe, Ordnung und Sicherheit im Lande, in der Säuberung desselben von Räubern, Rebellen und anderen Landesschädigern, in der Ausübung der Gerichtsbarkeit und Verwaltung der Einkünfte der Herrschaft. Zur Ausübung der Gerichtsbarkeit waren in der Regel besondere Vertreter, die Vögte, für die Einziehung der Gefälle, Steuern und Zölle ein Rentamtmann und Zöllner bestellt. Die Burg sollte ihm und seiner Familie Schutz und Zuflucht und einen sicheren Stützpunkt zur Sammlung seiner Mannen in Kriegs- und Fehdezeiten, sowie zur Ausübung seiner Amtspflichten und Befugnisse verschaffen.
Daher sind im Mittelalter in den größeren Herrschaften und in den Gauen auf ausgesuchten, zur Befestigung und Verteidigung des Platzes, zur Überwachung der wichtigsten Straßen und zum Überblick über das Land günstig gelegenen Höhen – in der Ebene am oder im Wasser – die Burgen errichtet worden. Die eigentlichen Grenzfesten wurden gern auf steilen Höhen dicht an oder in engen Tälern angelegt.
Die Bedeutung einer Grenzfeste oder Straßensperre, wie solche im 10. und 11. Jahrhundert die Burgen Kladzko (Glatz), Bardun (Wartha), Kamenecz (Kamenz), später Homole (Hummel) und vielleicht auch Snellsteyn (Schnallenstein) hinsichtlich des Schutzes des Glatzer Landes gegen feindliche Überfälle und zur Bewachung des Neisse-Tales und der Übergänge vom Glatzer Lande nach Böhmen auf den damaligen Verkehrsstraßen von Polen (Breslau) nach Prag und Brünn hatten, ist Karpenstein nicht, wenigstens bei weitem nicht in demselben Maße beizumessen. Ihr ursprünglicher und bleibender Zweck lag mehr, wo nicht allein, in dem Schutze des dazu gehörigen Bezirks (Herrschaft) und in der Absicht, dem Besitzer der Herrschaft oder dem Burggrafen in der wenig bevölkerten Gegend eine entsprechend ausgestattete und die genügende Sicherheit gewährende Wohnstätte zu bieten.
Später allerdings sind nicht nur feindliche und freundliche Heereshaufen (im 30jährigen Kriege) in unmittelbarer Nähe des Burgplatzes vorbeigezogen, weil diese von Mähren (Altstadt) her über Wilhelmsthal und von Ottmachau bez. Neisse her über die Krautenwalder Paßhöhe gebahnte Wege vorfanden, sondern auch in Friedenszeiten fand von Mähren her im Tale der Mohrau und der Biele ein lebhafter Verkehr statt. Denn in Schreckendorf gab es einen Wegezoll wie in Landeck (hier schon im 14. Jahrhundert) einen Straßen- und Viehzoll. Über ihn wird aus dem Jahre 1641 berichtet, daß er keinen Ertrag lieferte, weil der nach Mähren führende Weg im Gebirge seit 8 Jahren von den Glatzern verhauen war. Die Ortseinwohner erachteten dies insofern für ein Glück, als sie sonst durch Truppendurchmärsche und Einquartierungen noch mehr zu leiden gehabt hätten und vollständig ruinirt worden wären, nachdem Schreckendorf wie die anderen Dörfer „im Grunde“ wiederholt von kaiserlichen Soldaten war ausgeplündert und gebrandschatzt worden. Auch während des baierischen Erbfolgekrieges (1777 bis 1778) sehen wir, daß die preußische Einquartierung hiesiger Gegend, nachdem sie von einer über Seitenberg kommenden Truppe Österreicher überrumpelt worden war und diese zurückgeworfen hatte, den Wald zwischen Wilhelmsthal und Spieglitz gänzlich verhauen, um sich gegen ähnlichen Besuch zu schützen. Die Möglichkeit oder Wahrscheinlichkeit also, daß schon im 13. Jahrhundert trotz der von den Hauptstraßen des Glatzer Landes entfernten Lage dieser Ecke des Landes brauchbare und benutzte Übergänge in das Tal der Biele nach Landeck hin von der Grenze her vorhanden waren, dürfte aus den angeführten Beispielen aus späterer Zeit und aus dem Vorhandensein von Ortschaften in hiesiger Gegend im 13. Jahrhundert gefolgert werden.
Aber zu erweisen ist daraus nicht, daß Karpenstein eine Grenzfeste oder Straßensperre im Sinne der Zwecke oben genannter fester Schlösser gewesen sei. Dazu hätte vor allem die Burg auf einer Höhe errichtet werden müssen, die unmittelbar an jenen Übergängen oder im Tale der Biele liegt.
Vorzüglich hierfür geeignet wären gewesen der Eulenberg bei Schreckendorf, der Winklerberg bei Leuthen, der Galgenberg und der Hutberg bei Thalheim. Aber keiner dieser Plätze wurde vom Erbauer der Burg gewählt.
Die wahre Bedeutung der Burg Karpenstein springt – möchte ich sagen – sofort in die Augen, wenn man von der Ruine aus einen Umblick tut. Von hier aus übersieht man unbehindert die ganze Gegend, welche die Herrschaft Karpenstein einnahm; man sieht in die zwei Haupttäler derselben – Biele- und Mohrau-Tal – unmittelbar hinab und kann die anderen Täler an den sie einschließenden Bergkämmen erkennen; man sieht sämtliche Höhenzüge oder Berge, welche nach Norden, Osten und Süden zugleich Landesgrenze und Grenze der Herrschaft, nach Westen hin die Grenze mit benachbarten Rittersitzen bildeten oder an dieser lagen. Zugleich wird durch diese Berge und Höhenzüge der Fernblick am Horizont und der Blick in die benachbarten Gebiete abgeschlossen; bloß im Südosten sehen durch eine kleine Lücke im Gebirgskamme über das Tal von Bielendorf und Neu-Gersdorf die hohen Berge südwestlich von Freiwaldau in Österreich-Schlesien herüber und nach Westen schweift der Blick das Tal der unteren Biele entlang in die früheren politischen Weichbilder von Glatz und Habelschwerdt und in die Berge der ehemaligen Herrschaft Hummel.
Diese Lage der Burg bezeugt unverkennbar, daß ihr Erbauer sie nur oder hauptsächlich für die Herrschaft Karpenstein geschaffen hat. Der Genußinhaber, Besitzer oder Burggraf derselben übersah von hier aus ihr ganzes Gebiet, konnte aber nur nach einer Himmelsrichtung, nach Westen, in die Landschaften seiner Nachbarn blicken. Von allen höheren Bergen an der Grenze der Herrschaft (Heidelberg, Karpensteiner Berge, Schneeberg, Heuberg, schwarzer Berg, dürrer Berg bei Dorf Martinsberg), vom Hutberge und von den Bergen am Ausgange des Konradswalder Tales, von vielen Bergen in den inneren Teilen der Herrschaft und von vielen Ortschaften derselben aus konnte die Burg gesehen werden.
Man sieht von der Ruine aus die Stadt Landeck und Häuser von den Dörfern Nieder-Thalheim, Heidelberg, Karpenstein, Alt-Gersdorf, Schreckendorf, Seitenberg, Johannesberg, Heudorf, Martinsberg, Klessengrund, Kamnitz und die Kolonie Puhu.
Burggraf und Untertanen waren daher im Stande, jederzeit nach den Ortschaften der Herrschaft hin und von diesen oder ihren Gemarkungen aus nach der Burg Zeichen bei drohender Gefahr oder bei eingetretener Not einander zu geben. Vielleicht hat auch bei der Wahl des Karpensteins zur Anlage der Burg außer seiner Seehöhe und dem Lageverhältnis zu den anderen Bergen die erschwertere Zugänglichkeit gegenüber anderen Anhöhen mitgewirkt.
Kaum wird ein anderer Berg im Gebiete der Herrschaft zu finden sein, welcher solche gemeinsamen Vorteile für die Burg und ihre Zwecke geboten hätte, als der Karpenstein, auch wenn jener die allererste Bedingung für eine Burganlage erfüllen konnte, nämlich durch seine Gestalt und felsige Natur geeignet zu sein zur Anlage einer befestigten geräumigen Wohnstätte einer vornehmen Familie und zu einer erfolgreichen Verteidigung des Platzes. Es muß hierbei nicht unberücksichtigt bleiben, daß dieses ganze Gebiet der Herrschaft keine Ebene hat, sondern von dicht gedrängten Bergen und Tälern in verschiedener Richtung und Lagerung zu einander ausgefüllt ist, und daß es deshalb sehr schwer sein mußte, einen Berg zur Anlage der Burg auszusuchen, welcher nicht allzu weit von den wichtigsten Ortschaften und Verkehrswegen der Herrschaft entfernt lag und zugleich einen weiten Überblick im Bereiche der Herrschaft trotz des wirren Gemenges von Tälern und Bergen darbot.
Sofern der Burg Karpenstein von ihrem Erbauer neben jenem Hauptzweck noch der andere Zweck, der allgemeinen Landesverteidigung zu dienen, gegeben worden sein sollte, konnte derselbe vermöge dieser Lage mit ihr erreicht werden. Denn die Burg lag nicht weit von der Landesgrenze und nicht weit von den Übergängen aus dem Auslande (durch das Biele- und Mohrau-Tal und über die Krautenwalder Paßhöhe) in das Glatzer Land durch die Herrschaft Karpenstein. Insbesondere konnte die Besatzung oder der Turmwächter der Burg von hier aus schnell vermittels der im Biele-Tal erbauten Warttürme Zeichen nach dem Schlosse zu Glatz geben. Einer dieser Warttürme – das einzige aufbewahrte Beispiel seiner Art auf den Dörfern des Glatzer Landes – steht heut noch wohlerhalten in Eisersdorf und ist von der Burg aus sichtbar. Sogar der Burg Hummel konnten vom Karpenstein aus direkt die Fernzeichen gegeben werden, da der Hummel vom Karpenstein aus gesehen wird. Es war somit den Landesverteidigern möglich, von bedrohlichen Ereignissen an der hiesigen Landesgrenze nicht nur schleunigst nach dem Sitze der Centralbehörde des Glatzer Landes und dem Kommandanten auf Schloß Glatz, sondern auch über das Glatzer Land hinweg ohne Zwischenstationen nach Böhmen hinein – und umgekehrt – durch Feuersignale Nachrichten zu übermitteln, zu warnen, Hilfe zu erbitten und sonst sich zu verständigen.
Daß die Burgen Karpenstein und Hummel ihre gegenseitige Lage aus raubritterlichen Erwägungen ursprünglich erhalten haben oder wegen dieser ihrer Lage die Nester von Wegelagerern und Landesschädigern geworden seien, ist eine ganz falsche Annahme. Denn die Burg Hummel ist teils als Grenzfeste und Straßensperre gegen Einfälle von Landesfeinden, teils als herrschaftlicher Wohn- und Amtssitz im dortigen Bezirk erbaut worden; die Burg Karpenstein war niemals ein solches Nest und die Burg Hummel ein Sitz von Raubrittern – abgesehen von den Jahren, in welchen Hussiten sie innehatten – erst geworden, als Karpenstein längst in Trümmern lag.
Ich glaube, daß die Burg Karpenstein auch als Jagdschloß von den Landesherrn, mehr noch von den Genußinhabern des Glatzer Landes oder der Herrschaft benutzt wurde, weil sie mitten in einem großen Waldreviere lag und weil in den zusammenhängenden und über die ganze Herrschaft ausgedehnten Wäldern ein ehemaliger reicher Wildstand nicht nur zu vermuten ist, sondern wirklich vorhanden war. Bekannt ist, daß Wildbret aus dieser Gegend auf der kaiserlichen und königlichen Tafel gern gesehen wurde. Noch im 17. Jahrhundert beschädigten wilde Schweine die Feldfrüchte so stark, daß mehrere Gemeinden, wie Thalheim, Olbersdorf, Karpenstein, Heudorf wiederholt höheren Ortes Beschwerde führten. Über letzteres Dorf ist in Bezug hierauf im Revisions-Protokoll vom 16. Februar 1641 gesagt, daß der Hafer nicht immer reif und von den wilden Schweinen, die zu 15 bis 18 Stück zusammen gingen, ganz umgebracht werde; auch ein Bär sei gesehen worden. Daß Bären im Mittelalter häufig in dem Glatzer Lande angetroffen wurden, haben Chronisten verzeichnet. In dem Urbarium des Grafen Hans von Hardegg, Genußinhabers der Grafschaft Glatz, vom Jahre 1534 ist, wie für anderes Wild, auch für Bären ein Schuß- oder Fanggeld den Untertanen in Schreckendorf ausgesetzt; ein Beweis dafür, daß Bären als Jagdbeute damals keine Seltenheit in hiesiger Gegend waren. „Es steht auch“, wird dort gesagt, „um die Gebirge viel Wild, als Rehe, Hirsche, Bären, Schweine u. s. w. Sofern es von der Obrigkeit den Bauern erlaubt wird, das Wild zu schlagen, müssen sie es auf das Schloß (Glatz) abliefern. Man gibt ihnen von einem Reh 20 Kreuzer, von einem Bären, groß oder klein, 8 Gr., von einem Schwein, groß oder klein, 8 Gr. Wenn man ihnen im Winter erlaubt Hirsche zu schlagen, gibt man von einem Hirsch oder einer Hündin 10 Gr.“
Auch nach den Bauverhältnissen der Burg kann ihre Bestimmung beurteilt werden. Die Ausgrabungen an der Ruine sind zwar noch nicht soweit vorgeschritten, um ein durchgängig klares Bild von dem Grundriß der Burg Karpenstein gewinnen zu lassen. Soviel aber steht jetzt schon fest, daß sie nicht ein „Burgstall“, sondern eine „Hofburg“ war. Sie kann demnach nicht vor dem 12. Jahrhundert erbaut worden sein und hat nicht bloß die Bestimmung eines befestigten Rittersitzes, sondern diejenige der Hofhaltung einer vermögenden Adligen gehabt. Denn während jene unter der Bezeichnung „Burgstall“ bekannte älteste, kleine und einfachste Form von Burg nur die notdürftigsten Räume für Wohnung, Küche und Wachdienst in einem turmartigen und von einer Ringmauer umschlossenen Gebäude enthielt, hatte eine Hofburg, d. h. eine Burg mit Höfen und Gasträumen, außer dem Wartturme besondere Gebäude für Wohnung der Familie, Burgmannen, Besatzung und Gesinde, für Vieh und Bewirtschaftung und gewährte den Bewohnern der Burg nicht nur eine größere Sicherheit gegen Feinde, sondern auch je nach der räumlichen Ausdehnung und der Art der inneren Ausstattung größere Bequemlichkeit und Behaglichkeit.
Unverkennbar sind auf Karpenstein diese Merkmale vorhanden. Jetzt schon kann man außer dem „Bergfrit“ (Wartturm, Bergfried), d. h. dem großen Beobachtungs- und Verteidigungsturm mit seinem „Burgverließ“ und der letzten Zufluchtsstätte der hart bedrängten Verteidiger, den Unterbau für den „Palas“ (Herrenhaus, ein Saalbau) und für die „Kemenate“ (Frauengemächer) an dem inneren Burghofe unterscheiden, daneben in einem Vorhofe die Grundmauern von Gebäudeteilen, die auf Stallungen, Wirtschafts-, Vorrats-, Gesinde- oder Besatzungsräume gedeutet werden müssen. Alles dieses ist von einer Burgmauer eingefasst, welche teils selbständig, teils von den starken Umfassungsmauern der Gebäude gebildet ist. Rings um diese Burgmauer läuft ein freier Raum, der „Zwingelhof“ oder „Zwinger“, welcher durch eine Umwallung, die „Zingeln“, nach den Abhängen des Bergvorsprungs hin abgeschlossen wird. Diese Umwallung schließt sich an die am westlichen Ende der Burg hervorragenden Felsen an, beschreibt von hier aus in ihrem Verlaufe um die Burgmauer die Linie eines gedehnten Ovals und hat wahrscheinlich ehemals nur aus Pfahlwerk bestanden.
Nicht nur die fünf unentbehrlichen Bestandteile einer jeden Burg, Bergfrit, Palas, Kemenate, Küche und Zingeln sind hier vorhanden, sondern auch eine gewisse Weitläufigkeit der ganzen Anlage der Gebäude beweist, daß Karpenstein nicht von einem armen Ritter, sondern vom Landesherrn oder mit dessen besonderer Erlaubnis von einem seiner durch Reichtum oder amtliche Stellung vermögenden Vasallen erbaut worden ist, daß die Burg nicht bloß die Bedeutung eines befestigten Wachtpostens oder kleinen Rittersitzes hatte, sondern vielmehr für den beständigen Aufenthalt einer an Wohlhabenheit gewöhnten Ritter-Familie und für die Aufnahme von Burgmannen, einer ansehnlichen Besatzungsmannschaft oder auch Gefangenen bestimmt war. Die Mächtigkeit der Umfassungsmauern der Burggebäude lassen auf ihre frühere Festigkeit und Dauerhaftigkeit schließen, welche allerdings auf die Wirkung des später erfundenen Pulvers und der damit zusammenhängenden Verbesserungen der Schießwaffen nicht berechnet war.
Der Ausläufer des Bergrückens, auf dem die Burg errichtet wurde, trug vornherein zu ihrer Festigkeit bei. Denn der abfallende Bergkamm erhebt sich hier, bevor er in das Karpensteiner Tal abfällt, noch einmal in Gestalt eines abgestumpften und in einem Seitendurchmesser breitgedrückten Kegels, welcher nach drei Seiten, nach Norden, Osten und Süden frei und steil, am steilsten nach Osten, in das Tal vorspringt und nur nach der vierten Seite hin durch eine sattelförmige Einsenkung mit dem Bergstocke zusammenhängt. Über der steilsten Seite liegt das Hauptgebäude (Saalbau). Auf jener Einsenkung erkennt man die Spuren einer früheren künstlichen Vertiefung von ungrader Linie, welche höchstwahrscheinlich von einem tiefen und weiten Wallgraben herrührt, durch welchen der Zugang zur Burg vom Bergrücken her aufgehoben werden konnte.
Die Grundmauern der Hauptgebäude stehen durchgängig auf bearbeitetem Felsen, welcher überall im Innern der Hofräume und Gebäude und außerhalb der Burgmauer zu Tage tritt, soweit er nicht durch Mauersturz, Gerölle und später entstandenen Waldboden bedeckt ist.
Dieser kurze Überblick der örtlichen und räumlichen Verhältnisse der Burg zeigt, daß diejenigen Regeln, welche vom 12. Jahrhundert ab in den deutschen Staaten bei Errichtung der Höhenburgen maßgebend wurden, sämtlich sowohl bezüglich der Wahl des Platzes als auch bezüglich dessen Ausnutzung für die Gestaltung der baulichen Anlage und der Anpassung letzterer an jenen hier zutreffen.
Wie man aus der Art der Behandlung der vorhandenen Sandsteinstücke schließen kann, ist die Burg im Rundbogen-Stil erbaut worden.
Ausgrabungen an der Ruine
Im Sommer 1847 schrieb Warmbrunn, der damalige Bade-Inspector von Landeck: „In neuester Zeit hat man in der Ruine Nachgrabungen angestellt und dabei altertümliche Gerätschaften und Münzen vorgefunden, die im hiesigen Rathhause aufbewahrt und auf Verlangen vorgezeigt werden.“ Dies ist die einzige Nachricht über Ausgrabungen an der Ruine, welche einigermaßen ernst gemeint gewesen zu sein scheinen. Spuren von Nachgrabungen, alte und frische, waren noch in den letzten Jahren vorhanden, deuteten aber darauf hin, daß man auf sie weder viel Geld noch viel Zeit verwendet hatte. Die größte derartige und wieder verfallene und beraste Spur rührte wahrscheinlich von den oben beregten her und war an der westlichen Seite jenes Schuttkegels zu sehen, aus welchem das Burgverließ im vorigen Jahre ist aufgedeckt worden. Nirgends aber ist an dem Platze der Ruine eine Spur davon sichtbar gewesen, daß man ehemals versucht hätte, durch Nachgrabungen Mauern bloßzulegen und auszubessern und den Grundriß der Burg zu erforschen.
Im übrigen scheint man in früheren Jahrhunderten Nachgrabungen auf dem Karpenstein nur darauf gerichtet zu haben, die Ruine als Steinbruch zu Neubauten im Tale auszunutzen und vorzugsweise Werkstücke von Sandstein auf ihm zu diesem Zwecke zu suchen. Letzteres ist geschehen, und wird aus dem Jahre 1577 in glaubwürdiger Weise damit bestätigt, daß der Rat der Stadt Landeck damals die Georgen-Quelle aufs Neue hat fassen und hierzu Quadersteine vom Schlosse Karpenstein verwenden lassen.
Inwieweit die Sandsteinstücke dieses Schlosses überhaupt zu Bauten gebraucht worden sein mögen, verrät zunächst die Art dieses Sandsteins; denn diese ist eine rötlich graue, auch gleichmäßig graue oder rotgestreifte und eine grobkörnige, welche sonst nirgends in hiesiger Gegend als nur in den Trümmern des Karpensteins gefunden wird. Wo also in einem alten Hause oder in einer andern alten Bauanlage derartige Werkstücke vorhanden sind, wird man ihren Bezugsort auf den Karpenstein verlegen dürfen. Zweitens muß man eine solche Verwendung aus der auffallend kleinen Anzahl von Sandsteinstücken schließen, welche trotz den seit vorigem Jahre beim Graben bewältigten und fortbewegten großen Massen von Mauertrümmern erst bis jetzt gefunden worden sind.
Jedenfalls war man bisher bei den etwaigen Versuchen, die Ruine oder einen Teil derselben aufzudecken, nicht planmäßig und nicht mit der nötigen Ausdauer vorgegangen; dies geschah erst seit vorigem Jahre.
Die steten Enttäuschungen derjenigen fremden Besucher des Karpensteins, welche dort eine ansehnliche Reihe von Mauern, Teile von Wohnräumen oder Befestigungswerken und eine Bierwirtschaft suchten, hierin aber sich getäuscht fanden, hatten wiederholt den Wunsch auch in neuester Zeit rege gemacht, aus dem großen Trümmerhaufen die etwa noch sehenswerten Mauerreste der Ruine herauszuheben. Zur Ausführung jedoch war der Wunsch nicht gekommen, bis einige Mitglieder des hiesigen Verschönerungs-Vereins und der hiesigen Sektion des Glatzer Gebirgs-Vereins diese Angelegenheit in ernsteste Erwägung zogen. Eine Besichtigung der Ruine fiel für sie ungünstig aus, aber am Abende desselben Tages, im März 1882, wurde beim Glase Bier im Gasthofe „zum weißen Löwen“ beschlossen, was bei der Besichtigung teils für unlohnend, teils für unmöglich erklärt worden war. So kam eine private Vereinigung von Gönnern und tätigen Förderern des Unternehmens zu Stande, welche sofort eine genügende Summe zeichneten, um durch einen weitgehenden Versuch festzustellen, ob noch irgendwie sehenswerthe Mauerreste der Burg aufzufinden wären. Nachdem die Genehmigung des Magistrats von Landeck zur Vornahme der Ausgrabungsarbeiten eingeholt worden, begann man mit diesen sogleich am 20. März, indem die Leitung derselben von jener Vereinigung dem Vorstande des Verschönerungs-Vereins übertragen wurde.
Bei diesem Versuche ist das Unternehmen nicht stehen geblieben, sondern, nachdem dieser befriedigend ausgefallen war, sind die Arbeiten regelmäßig, im vorigen Jahre bis in den Juli hinein, und in diesem Jahre seit dem 30. April fortgesetzt worden.
Eine mehrfache Absicht war für das Unternehmen maßgebend:
-
Die Bloßlegung der noch vorhandenen Mauerteile aus den Trümmern bis auf die Bodenfläche hinab, in welcher sie errichtet worden sind, damit die Besucher der Ruine wirklich die erhaltenen Bestandteile derselben sehen können und nicht länger gezwungen sind, sie bloß unter dem Gerölle und dem Waldboden zu vermuten;
-
diese Mauerteile durch eine dauerhafte Ausbesserung in dem vorhandenen Umfange und in den ursprünglichen Linien für fernere Zeiten zu erhalten;
-
den Grundriß der ehemaligen Burg festzustellen;
-
Funde von archäologischer Bedeutung zu sammeln.
Bei dem Mangel jeglicher genügenden Abbildung der Ruine aus früheren Jahrhunderten, sowie jeder Nachricht über die Gestaltung und den Grundriß der Burg war vornherein das Suchen nach Mauerresten und das Auffinden derselben schwierig. Erfreulicher Weise war die darauf verwendete Mühewaltung keine vergebliche, und kann jetzt wohl gesagt werden, daß die Unternehmer ihrem Ziele stetig näher kommen.
Die Veränderungen, welche durch die Ausgrabungsarbeiten an der Oberfläche des Platzes der Ruine bisher geschaffen worden sind, können demjenigen, welcher zuvor die Ruine niemals besucht hat, keine richtige Vorstellung von dem früheren Aussehen jenes Platzes gewähren; denn es ist ein ganz anderes geworden. Indes wird der aufmerksame Beobachter aus manchen Zeichen, wie allein schon aus den niedrigen Mauern erschließen, was dort dem Licht wieder zugänglich gemacht worden ist. Ein unregelmäßiges Nebeneinander verschiedener Hügel und kleinerer Erhöhungen nahm den Platz der Burg ein; ein gepflegter Kiesweg wand sich zwischen ihnen hindurch.
Über die Ruine sind mehrere Generationen von Laub- und Nadelholz hinweggeschritten, dessen Wurzeln überall als die tückischsten und unwiderstehlichsten Feinde unbeschützter und unbewachter Mauern sich erweisen. Diese haben bis in den tiefsten Grund hinein die Mauern gesprengt, gelockert und zum Schieben gebracht und hierdurch an ihnen beschädigt, was die Zerstörungswut der Eroberer der Burg, die Witterungseinflüsse von mehr als vier Jahrhunderten und jugendliche Roheit noch verschont und Vernachlässigung und Plünderung der Ruine nicht geschützt hatten. Zwischen Gesträuch und Bäumen überzogen Waldboden und Rasen das Ganze bis auf die beiden Felspartien an dem westlichen Ende des Platzes. Nur an drei Stellen noch ragten Mauerflächen wenige Fuß hoch frei über den Boden heraus, und zwar die beiden Kellerfenster, der rechtwinklige Ausbau an der nordwestlichen Seite und ein Mauerstück auf dem Felsen an der südwestlichsten Ecke. Wo jetzt offene und bis auf ihre ehemalige Sohle ausgetiefte Räume sind, welche von mehr oder minder hohen Mauern eingeschlossen werden, und was von Außenflächen der Mauern jetzt frei liegt, war alles mit Mauersturz und Gerölle ausgefüllt und verschüttet und zuoberst mit schwarzem fruchtbaren Boden bedeckt. Welche Steinmassen bisher schon herausgeschachtet wurden, ist unschwer an der Größe dieser Räume und der abgelagerten Dammschüttungen zu erkennen. Die Umfassungsmauern der Burggebäude waren sämtlich dachförmig nach außen und talwärts abgestürzt, bis die eigenen Trümmer Dämme gebildet hatten, und durch diese den weiteren Nachsturz aufhielten. Dabei waren die Außenschichten der Mauern an vielen Strecken bis auf den untersten Grundstein abgeschoben und Felsen, welche als Unterbau gedient hatten, entblößt worden.
Nachdem man etwa zehn Schritte westlich von den beiden Kellerfenstern entfernt auf den Zufall hin gerade in die Tiefe nach Art eines Bohrversuchs gegraben hatte, um zu erforschen, ob und in welcher Tiefe man dort auf Mauerspur oder Felsen gelangen würde, und die Arbeiter schon nach kurzem Graben auf Felsen gestoßen waren, wurde die erste Haue bei jenen Fenstern eingesetzt, um laufende Mauer zu suchen. Seitdem sind fast alle Mauern der Hauptgebäude der Burg an beiden oder an einer Fläche bis auf den Boden aufgedeckt oder doch in ihrer Lage und Richtung festgestellt worden, so daß es namentlich bezüglich des an der nordöstlichen Ecke des Platzes stehenden herrschaftlichen Wohngebäudes und des Wartturmes möglich wurde, ein Bild des Grundrisses zu gewinnen, welches der Ursprünglichkeit sehr nahe kommt. Sie gehören alle dem Keller- oder dem Erdgeschoß an; darüber hinaus sind keine Mauern mehr erhalten.
Ich habe durch beigefügte Zeichnung versucht, jenes Bild zu veranschaulichen; sie ist genau nach den an Ort und Stelle von mir aufgenommenen Maßen und nur soweit ausgeführt, als die Mauern bisher sind aufgedeckt worden. Ein vollständigerer Einblick in die gesamte Bauanlage und Befestigungsart der Burg wird erst möglich sein, wenn die fortgesetzten Ausgrabungsarbeiten der nächsten Jahre weitere Resultate geliefert haben werden.
Da es den Unternehmern in zweiter Linie darauf ankam, die ausgegrabenen Mauerreste auch für die Nachwelt zu erhalten, mußten dieselben, soweit sie unhaltbar erschienen, abgetragen und durch frisches Mauerwerk ergänzt, sowie durch Beseitigung jedes Strauches oder Baumes vor deren Wurzeln bewahrt und durch eine Rasendecke gegen die gröbsten schädlichen Witterungseinflüsse geschützt werden. Es sind deswegen umfangreiche Ausbesserungsarbeiten nötig geworden, welche unumgänglich waren und dies bleiben, wenn die Früchte der Aufdeckung nicht rasch verderben sollen. Nicht neue Mauern werden aufgeführt – das verbietet schon der Kostenpunkt an diesem Baufleck –, sondern nur die alten in der vorgefundenen Strecke, Höhe und Stärke und nur soweit wieder hergestellt und ausgebessert, damit die Ruine getreu dargestellt und ihre Teile vor weiterem Verfall möglichst bewahrt bleiben. An dem Rasen der Mauern ist für jetzt noch zu erkennen, ob er an der betreffenden Stelle der alte unberührte oder neu aufgelegter ist.
Eine den Bergbesteigern sehr erwünschte Folge der Ausgrabungen war die Eröffnung der in den letzten Jahrzehnten durch das Heranwachsen des jungen Holzes seit dem letzten Kahlhiebe wieder verschlossenen freien Aussicht auf dem Karpenstein. Wenn schon die Arbeiten der Aufdeckung durch die Bodenbewegung Gesträuch und Bäume als Hindernisse beseitigen mußten, hat noch die städtische Forstverwaltung durch Aushiebe des Gehölzes an der Ruine zu dieser Eröffnung beigetragen; es steht zu wünschen, daß letztere eine vollständige werde und somit der Karpenstein wieder in die Reihe der lohnendsten und gesuchtesten Aussichtspunkte der hiesigen Gegend trete. Ich hatte oben schon den Fernblick vom Karpenstein aus kurz beschrieben, soweit er seiner Zeit für die Interessen der Besitzer und Bewohner der Burg und der Eingesessenen der Herrschaft in Betracht kommen mußte und konnte. Dem Besucher der Ruine aber werden auf ihr noch weitere Landschaften für seinen Gesichtskreis geboten. Denn man sieht, das Auge vom Hummel (einem kleinen in der westwärts am Horizont gelegenen Bergreihe aus einem Taleinschnitt hervortauchenden Kegel) nach rechts wendend, den Ratschinberg (zwischen Reinerz und Lewin), die Heuscheuer, Berge bei Braunau und Waldenburg, das Eulengebirge bei Reichenbach, den Glatzer Spitzberg und den Jauersberg mit der Straße auf seiner Paßhöhe bei Reichenstein; links vom Hummel die hohe Menze und die Höhenzüge des Reinerzer und des Nesselgrunder Forstbezirks bis in die Nähe von Habelschwerdt. Die Ortschaften des unteren Biele-Tales: Raiersdorf, Kunzendorf, Ullersdorf und Eisersdorf überblickt man ganz oder zum Teil und sieht über die Berge bei Melling und Alt-Waltersdorf hinweg Neu-Lomnitz, Pohldorf und Umgegend und weiter nach Norden hin die ganze Gegend zwischen der Heuscheuer bezw. Wünschelburg und Glatz bis Ober-Schwedeldorf herein, namentlich Wallisfurth, Reichenau, Albendorf u. A., sowie einen Teil des Tales der Steine.
Sonach schweift der Blick vom Karpenstein aus über die ganze Grafschaft Glatz mit Ausnahme des nordöstlichen Striches des Kreises Glatz einschließlich dieser Stadt, welcher durch die vom Jauersberge nach Eisersdorf sich hinziehenden Berge verdeckt wird, und mit Ausschluß des südlichen (Mittelwalde) und westlichen Teiles des Kreises Habelschwerdt, welchem die vom Schneeberge aus nach Konradswalde bezw. Neu-Waltersdorf abfallenden Gebirgskämme vorgelagert sind, in ihrer Fortsetzung bis in die Gemarkung Rengersdorf aber den Einblick in die jenseitige linke Hälfte des Neisse-Tales gestatten.
Funde
Besondere Aufmerksamkeit wurde dem Auffinden von Waffen, Münzen, Haus- und Wirtschaftsgeräthen gewidmet, teils aus Interesse für das Altertum, teils um aus solchen Gegenständen Rückschlüsse auf Verhältnisse der Burg zu gewinnen. So sind denn auch viele Sachen im Trümmerschutt gefunden worden, welche den Ausgrabungsarbeiten einen gewissen Reiz verliehen. Davon lagen die wenigsten in oberflächlichen Schichten, sondern die meisten wurden in einer Tiefe von 2 bis 7 und mehr Fuß gefunden, letztere gewöhnlich in der Nähe der Sohle oder auf dieser selbst und teilweise inmitten ausgebreiteter Spuren ehemaligen Brandes. Die Eisenteile waren vom Rost und zum Teil vom Feuer mehr oder weniger stark beschädigt.
Soweit den Funden irgend eine beachtenswerte Seite anhaftet, sind sie zu einer Sammlung vereinigt worden, welche gegenwärtig im Gasthof zum „weißen Löwen“ hier selbst zur Ansicht für jedermann ausgestellt ist.
Von den eisernen Sachen sind zu nennen: 2 Panzertheile aus starkem Blech, Rückenteil und rechte vordere Brustseite, letzterer mit Rosetten aus Nieten; 1 Panzertheil aus einer Pferderüstung; 14 Stück aus Ring- oder Kettenpanzern; 3 Sporen; 11 Messer verschiedener Größe, Gestalt und Bestimmung, darunter eins als Seitengewehr am Gürtel zu tragen; 46 Pfeilspitzen verschiedener Form und Größe; 1 Wurfgeschoß; 1 Bajonetttheil; 1 Speerspitze; 10 Stück ganze Hufeisen von ungleicher Größe und 24 Hufeisenteile; die Griffe dieser Hufeisen fehlen gänzlich ohne jegliche Spur, während die Stollen meistens nach Art eines Wiederhakens schief nach vorn gerichtet sind; 9 Schnallen von Rüstungsstücken und Pferdegeschirren; Glieder verschiedener starker Ketten; 2 breite Ringe von Radnaben; 2 Schloßnägel von Wagen; mehrere Radreifen-Teile; 2 Hohlschlüssel; 2 Vorlegeschlösser; 1 Schnapperschloß; 3 starke Anlagen mit Haspen zu Vorlegeschlössern; Türscheren; Türangeln; 1 Bohrer; 5 Ringe; 1 thierärztliches Instrument zum Ader schlagen; Kopf einer Gartenhaue; 1 Kneifzange; 1 Haubeil mit Stellschraube; 1 Fensterwirbel; Bänder, Beschläge und anderes von unbekannter Bestimmung; Zwingen, ungezählte Haspen, Haspeln und Nägel der verschiedensten Größen.
Die bedeutendsten der eisernen Funde, wie die Panzertheile, Pfeilspitzen und Sporen weisen auf das 15. Jahrhundert.
Irdene Sachen sind: 1 Urne, Teile von glasierten und unglasierten Gefäßen verschiedenster Größe, Form und Bestimmung, als Töpfen, Krügen und Tiegeln, ein Teil einer Ofenkachel. Im Ganzen deuten ihre Formen auf das 15. Jahrhundert; einige scheinen älter zu sein. Einzelne Stücke der Gefäßteile tragen Ornamente, ebenso jener Kachelteil. Bemerkenswert sind die Bruchstücke eines Schmelztiegels von derselben Form und demselben Stoffe (graphitähnlich gebrannt), wie ihn die Goldarbeiter gebrauchen.
Die Münzen stammen aus verschiedenen Zeiten, sind aber von keinem besonderen Werte. Die ältesten sind wohl die kleinen Blech-Kupfermünzen, wahrscheinlich böhmische Denare (Bracteaten) aus der Zeit des 12. bis 14. Jahrhunderts, dann polnische, beiderseitig geprägte Denare aus dem 15. Jahrhundert; auch ein falscher Schilling des Hochmeisters des deutschen Ordens gehört in das 15. Jahrhundert. Einige polnische Kupfermünzen rühren höchstwahrscheinlich von König Casimir IV. (+ 1492) her. Diese, sowie die andern Kupfer- und Silbermünzen sind jünger und jedenfalls von Besuchern der Ruine dort verloren worden. Es sind dies namentlich ein Silber-Schilling aus der Stadt Riga zur Zeit des Königs Sigismund von Polen (+ 1632); ein Silber-Kreuzer von Friedrich Brandenburg-Bayreuth (1735–63) nach dem Jahre 1747 geprägt; ein Kupfer-Schilling von Johann Casimir von Polen (1664).
Das Auffinden von vielen Knochen ist wohl geeignet zu überraschen, wenn man die Länge der seit der Zerstörung der Burg verflossenen Zeit und das tiefgehende organische Leben des Waldbodens berücksichtigt. Allerdings sind selten ganze Knochen, gewöhnlich nur Teile von Knochen ausgegraben worden; manche dieser Teile aber sind so gut erhalten, daß sogar die Struktur der weicheren (inneren) Schichten derselben noch vollkommen sichtbar ist. Die Mehrzahl derselben gehören Haustieren, wie dem Rind, Pferd, Schwein und Geflügel an; einige werden dem Hirsch zugewiesen. Von Menschenknochen sind nur einige wenige Teilreste, z. B. das untere Ende des Oberschenkels, bestimmbar geblieben; von einem Menschenschädel ist keine Spur entdeckt worden, während Teile von Unterkiefern des Pferdes, Rindes und Schweines mit und ohne Zähne vielfach aufgedeckt wurden.
Man glaube nicht, daß die Knochen etwa an einem Sammelorte, wie in einer Abfallgrube oder in einer Begräbnisstätte gelegen haben. Sie sind vielmehr, wie die anderen Fundgegenstände, die irdenen Geschirrteile und die eisernen Gerätschaften, sämtlich zerstreut über den ganzen bisher ausgegrabenen Raum und im Gemenge mit diesen gefunden worden, die besten und gehäuftesten dieser Gegenstände, wie die Panzertheile, Sporen und Pfeilspitzen im Burgverließ oder dicht daneben in dem äußeren Absturz des Wartturmes. Das Verließ barg auch die mächtigen Verschlußstücke und die meisten der Geflügelknochen, welche zum Teil in den mit Mauersand ausgefüllten Luftkanälen desselben lagen. Nur an drei Stellen konnte aus den Funden bestimmt auf einzelne Vorgänge bei der Zerstörung der Burg gefolgert werden, nämlich im Burgverließ, im Vorhofe an der nördlichen inneren Ringmauer, wo diese an den rechtwinkligen Ausbau stößt, und innen am Burgthor. Die im Burgverließ gefundenen Rüstungsstücke (darunter ein Teil Kettenpanzer mit einem Stück Oberarmknochen eines Menschen), festen Verschlußstücke, Sporen und zahlreichen Pfeilspitzen lassen keinen Zweifel darüber, daß das Verließ auch in diesem Falle der Erstürmung einer Burg durch den belagernden Feind als Zufluchtsstätte der Verteidiger ist benutzt worden. An den beiden anderen genannten Stellen hat dabei je ein Pferd verendet; denn dort wurden je 4 Hufeisen und die Winkel der Unterkiefer von Pferden nebst wenigen anderen Knochenstücken dicht bei einander liegend ausgehoben.
Daß das Feuer bei der Zerstörung der Burg stark mitgewirkt hat, war in allen ausgegrabenen Räumen zu erkennen; nur wenige Quadrat-Meter werden auf diesem Platze zu finden sein, wo keine Brandspuren in der Tiefe gewesen wären. Die deutlichsten Merkmale des Brandes waren Asche und wie frisch erhaltene Holzkohle. Am stärksten waren sie ausgeprägt in der Küche – hier allerdings selbstverständlich –, an dem Unterbau der Treppe des Wartturmes, an der Innenseite der südlichen Umfassungsmauer des Burghofes, in den engen Raumteilen des westlichen Gebäudes und im Verließ. In diesem letzteren war die Sohle in der Höhe der in ihm befindlichen queren Grundmauer eine einzige Brandfläche und bedeckt mit Asche, geschwärztem Boden und Holzkohle. Die größten Stücke von Holzkohle, die halbe Stärke eines dicken Balkens ausmachend, wurden im Mauersturz an der südlichen Außenseite des Wartturmes ausgegraben. Die Haspen jener schweren Verschlußstücke trugen noch Holzkohle an sich, als Zeichen, daß sie in Holz eingelassen waren; auch einige Pfeilspitzen hatten noch Reste ihres ehemaligen hölzernen Schaftes.
Die verhältnismäßig große Menge von Asche, Holzkohle und andere Brandspuren an der Sohle der Räume und an den äußeren Seiten der Mauern erklärt sich daraus, daß die Gebäude im Feuer zusammengestürzt sind und der Mauer-Schutt Asche und Holzkohle von Anfang an als schützende Decke vor dem Verwittern bewahrt hat. Sie beweist ferner, daß viel Holzwerk im Bau vorhanden war, was durch den Mangel jeder Andeutung eines steinernen Gewölbes im Keller- bez. Erdgeschoß des herrschaftlichen Wohngebäudes und Wartturmes, mit Ausnahme des Kellers an der südöstlichen Ecke, bestätigt wird. Hieraus folgt im weiteren, daß die oberen und eigentlichen Wohnräume dieses Gebäudes nicht auf Gewölben lagen und nicht überwölbt waren.
Der oben unter den eisernen Funden aufgezählte Fensterwirbel bezeugt, daß die Fenster des Wartturmes, an dessen Außenseite er ausgegraben wurde, Futter aus Sandstein hatten; denn die Achse des Wirbels sitzt auf einem starken vierkantigen Eisenstück auf, welches, wie seine Einkerbungen bedeuten, im Stein mit Blei eingegossen war.
Der Mangel an Bruchstücken von Dach- und Mauerziegeln vervollständigt das Bild der Burg dahin, daß diese nur aus Steinen und Holz aufgeführt und mit Schindeln gedeckt war, obgleich sonst gewöhnlich vor allen anderen Burgteilen das Herrenhaus mit Ziegeldach versehen wurde.
Erwähnenswert ist noch die Ausgrabung eines in hiesiger Breitenzone seltenen Tieres aus der Familie der Schläfer: des gemeinen Siebenschläfers (Myoxus glis Schreb.), auch Bilch, Bielmaus, Rellmaus genannt. Es ist diejenige Art, welche von der Spitze der Schnauze bis zur Schwanzwurzel etwa 16 Centimeter, von da bis zur Schwanzspitze 13 Centimeter mißt, einen weichen Pelz und den Schwanz buschig behaart hat, auf dem Rücken aschgrau, bräunlich überflogen, an den Seiten des Leibes lichter und an der Bauchseite milchweiß ist. Vier Exemplare, davon drei im vorigen Jahre, wurden in ihrem Winterschlafe durch die Ausgrabung gestört und zwar in den Monaten April und Mai, das diesjährige Exemplar am 25. Mai. Das erste war zufällig durch die Haue getötet, die anderen aber waren lebend und unverletzt aus dem reinsten Mauer-Schutt in einer Tiefe von 3 bis 5 Fuß ausgegraben worden. Diese drei schliefen noch fest und wurden erst nach Verlauf einer Stunde so wach, daß sie Bewegungen zum Fortlaufen machten. Das letzte Exemplar starb in der Gefangenschaft, das vorletzte wurde dem zoologischen Garten in Breslau geschenkt und das zweite ist in einem Relief-Bilde ausgestopft neben der Sammlung der Funde aufgehängt. Diese Art Siebenschläfer, welche nach Norden hin wohl in Böhmen und Schlesien noch vorkommt, war hierorts von niemandem bisher gesehen worden.
Sagen
Alte Burgen oder deren Ruinen haben ihre Sagen; auch Karpenstein entbehrt deren nicht. Besonders sind es drei, welche in der Überlieferung erhalten sind, die eine von der armen Mutter, welche aus Sehnsucht nach den Schätzen der unterirdischen geheimnisvollen Säle des zerstörten Schlosses beim Aufraffen derselben ihr Kind daselbst vergißt, dadurch unglücklich wird u. s. w., die andere von dem Ritter, welcher ein Pferd mit verkehrten Hufeisen reitet, und die dritte von einem Burgfräulein. Die erste Sage schwebt in derselben Weise auch um das Schloß Hummel und kann deshalb nicht als Karpensteiner Sage gelten. Die zweite aber will ich hier nacherzählen, weil heut noch eine Stelle an jenen Ritter erinnert.
Als Hussiten den Karpenstein im Jahre 1428 erobert hatten, setzte sich auf ihm ein böhmischer Ritter fest. Er wurde nach kurzer Zeit wegen seiner Räubereien der Schrecken der Umgegend, bloß nicht eines Mädchens in Leuthen, an welches er sein Herz verloren hatte. Alle fürchteten ihn und haßten seinen Namen, welchen sie, weil er zu schwer für die deutsche Zunge war, nicht aussprechen konnten. Einige Zeit blieben seine nächtlichen Besuche in Leuthen, wo er der Minne huldigte, nicht verborgen; er bekam aber schon Kenntnis von den Nachstellungen seiner eifersüchtigen Feinde, bevor diese ihre Absicht, ihn unter dem Schutze der Nacht abzufassen und zu töten, ausführen konnten. Um sie zu täuschen, ließ er seinem Pferde, welches ihn zu seinem Liebchen trug, die Hufeisen verkehrt aufschlagen. Durch diese List spottete er der Wachsamkeit seiner lauernden Gegner einige Monate lang, indem diese aus den Hufspuren in dem weichen Waldboden schlossen, daß er schon hinter den festen Mauern der Burg wohlverwahrt liege, während er doch in Leuthen kostete, oder, daß sie ihn in Leuthen einfangen könnten, als er schon zu Hause ruhte. Endlich entdeckten sie die List, erwarteten nicht mehr vergebens den Heimkehrenden und erschlugen ihn. Der deutsche Name des Ritters aber, welchen die Leute ihm wegen seiner List gegeben hatten, war: Täuscher, und der Ort, wo er seinen Tod fand, erhielt den Namen: Täuscher-Wiese, welche Bezeichnung heut noch für einen Fleck dicht oberhalb der „Birkenlehne“ besteht. Begraben wurde Ritter Täuscher in der Nähe des heutigen Wannegießer-Kreuzes.
Eine andere Erzählungsweise verlegt das Ziel der heimlichen Ritte eines Burgherren von Karpenstein auf ein fabelhaftes Schloß an der Patschkauer Seite des Heidelberges. Jener Burgherr habe dort ein süßes Stelldichein in verbotener Liebe mit der Tochter des Herrn des Heidelberger Schlosses, mit welchem er in Fehde lebte, gehabt. Um nicht durch die Spuren seines Pferdes verraten zu werden, gebrauchte er die List, diesem Pferde die Hufeisen verkehrt auflegen zu lassen. Späterhin durch die glücklichen Erfolge sorglos geworden, bediente er sich eines anderen Pferdes. Der heimlich gewarnte und argwöhnisch gewordene Heidelberger Burgherr lauerte dem Karpensteiner auf und erschlug ihn.
Der Name der Täuscher-Wiese läßt die erste Darstellung dieser Volkssage als die ältere und deshalb berechtigtere erscheinen.
Eine dritte Sage geht von „dem Fräulein vom Karpenstein“ aus. Dieses erstach, in Eifersucht entbrannt, den unschuldigen Geliebten und kann deshalb nach dem Tode keine Ruhe finden. Alle hundert Jahre einmal erscheint es seitdem einer Braut, und ist diese Erscheinung für sie eine Glück oder Unglück verheißende. Jedesmal ist das Fräulein dabei höchst abenteuerlich und fremdländisch gekleidet. Wenn es mit schönen, glänzenden und blumenreichen Gewanden angetan ist und Brot und Früchte darbietet, so bedeutet die Erscheinung Glück für die Zukunft der Braut; wenn es aber ärmlich gekleidet auftritt, geht die Braut einer kummervollen und tränenreichen Ehe entgegen.
Nachtrag (Zur Seite 8)
Der Name Luczyn dürfte wohl die gleiche Wurzel haben mit der böhmischen Domäne und dem Dorfe Lautim oder Lautschim, dessen Name von louka oder luka = Wiese stammt. Übrigens gibt es in Böhmen noch mehrere ähnliche Ortsnamen.
Kamenice stammt unzweifelhaft von kamen = Stein.
Mora oder Morav ist vielleicht wie der böhmische Name des Landes Mähren (Morava) keltischen Ursprungs; mar bedeutet im Keltischen: Wasser, murava im Polnischen: Rasen.
Das Wort Srokkeri weist zwar nicht auf czechischen Ursprung hin, könnte aber mit dem czechischen: široký = breit verwandt sein.
Demnach würde der Name Leuthen auf deutsch etwa: Wiesau, Wiesenthal heißen dürfen, Mora, d. h. Alt-Mohrau, etwa ebenso wegen seiner leicht zu bewässernden Wiesen; hinsichtlich des letzteren Namens ist auf die gleichen Namen jenseits des Schneeberges im Tale der March hinzuweisen. Wenn Srokkeri czechischen Ursprungs ist, würde dieser Name aus der hinter Olbersdorf beginnenden Ausbreitung der Schreckendorfer Talsohle hergeleitet werden können. Der Name Kamnitz oder Kamiss, zu deutsch etwa: Steinau, Steinbach, Steindorf u. dergl., kommt sonst noch in der Grafschaft Glatz und in der Nachbarschaft derselben vor und hat gleich wie der Name Kamenz denselben czechischen Ursprung, letzterer aus: Kamenecz, was „Felsenburg“ bedeutet, weil an der Stelle der heutigen Kirche daselbst der böhmische Herzog Brzetislav II. im Jahre 1096 nach der Schleifung des festen Schlosses Bardun (Wartha) ein festes Grenzschloß gegen die Polen auf einem Felsen erbaut hatte.
Breslauer Genossenschafts-Buchdruckerei, E. G., Ursulinerstr. 1.